F
Felek91
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2014
- Odpowiedzi
- 18
Witam, problem wygląda następująco.
Pare dni temu przestał mi odpalać samochód. Jako, że studiuje w innym mieście niż rodzime, na mechanikach się nie znam, koszty lawety drogie, jedynie holowanie kolegi wchodziło w grę. Wyszukałem blisko mechanika, poczytałem opinie-wydawało się ok. Umowilem się, zaholowałem samochód, dziś diagnoza- uszkodzony rozrząd. Jako, że znam kilku mechaników od siebie, po wytlumaczeniu w czym problem diagnoza ta jest śmieszna. Pytając o ewentualną wymianę tego rozrządu mechanik strasznie zawyżył cenę ( 3 krotnie) spytałem go czy wie jak to się robi- chodziło mi o blokady. Mechanik nie miał zielonego pojęcia. Stwierdziłem ok, nie stać mnie na takie bezsensowne inwestycje, spytałem ile diagnoza- 50 zł ( btw za odkręcenie 5 śrub w ciągu 15 minut- cholernie drogo), ale w porządku, zapłaciłem, powiedziałem że teraz nie mam możliwości zabrania samochodu i poprosiłem aby auto zostało przed bramą i okolo godziny 22 podjade aby kolega mnie zholował. Wieczorem podjechałem, podpiąłem wszystko, podjechaliśmy pod blok-coś mnie kusiło aby zajrzeć pod maske a tam co ujrzałem- śruby wszsytkie latają na podszybiu- jedna osłona rozrządu wcięta między wałki rozrządu-drugiej osłony brak, zarówna pod maską jak i w samochodzie.
Moje pytanie brzmi-w jaki sposób mogę dochodzić swoich roszczeń za brak tej osłony? Nie mówiąc już o chamstwie mechanika, ja rozumiem, że nie udało znaleźć mu się jelenia któremu wcisnie kit a później będzie wymyślał kolejne zepsute części, ale bez przesady, zawiozłem samochód złożony, więc taki też chciałbym odebrać. Proszę o porady.
Pare dni temu przestał mi odpalać samochód. Jako, że studiuje w innym mieście niż rodzime, na mechanikach się nie znam, koszty lawety drogie, jedynie holowanie kolegi wchodziło w grę. Wyszukałem blisko mechanika, poczytałem opinie-wydawało się ok. Umowilem się, zaholowałem samochód, dziś diagnoza- uszkodzony rozrząd. Jako, że znam kilku mechaników od siebie, po wytlumaczeniu w czym problem diagnoza ta jest śmieszna. Pytając o ewentualną wymianę tego rozrządu mechanik strasznie zawyżył cenę ( 3 krotnie) spytałem go czy wie jak to się robi- chodziło mi o blokady. Mechanik nie miał zielonego pojęcia. Stwierdziłem ok, nie stać mnie na takie bezsensowne inwestycje, spytałem ile diagnoza- 50 zł ( btw za odkręcenie 5 śrub w ciągu 15 minut- cholernie drogo), ale w porządku, zapłaciłem, powiedziałem że teraz nie mam możliwości zabrania samochodu i poprosiłem aby auto zostało przed bramą i okolo godziny 22 podjade aby kolega mnie zholował. Wieczorem podjechałem, podpiąłem wszystko, podjechaliśmy pod blok-coś mnie kusiło aby zajrzeć pod maske a tam co ujrzałem- śruby wszsytkie latają na podszybiu- jedna osłona rozrządu wcięta między wałki rozrządu-drugiej osłony brak, zarówna pod maską jak i w samochodzie.
Moje pytanie brzmi-w jaki sposób mogę dochodzić swoich roszczeń za brak tej osłony? Nie mówiąc już o chamstwie mechanika, ja rozumiem, że nie udało znaleźć mu się jelenia któremu wcisnie kit a później będzie wymyślał kolejne zepsute części, ale bez przesady, zawiozłem samochód złożony, więc taki też chciałbym odebrać. Proszę o porady.