T
TomiBravo
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2018
- Odpowiedzi
- 3
Sprawa wygląda następująco:
Tato założył kiedyś (około 25-30 lat temu) spółkę cywilną z Panem. Wkład jakiś tam był, dość niewielki, Pan miał dać pieniądze na auto, tato użyczyć prywatny lokal na prywatnej ziemi na usługi. Spółka pracowała i pracowała, zysk był i wzrastał, spółka zmieniła miejsce pracy na działkę spółki, kupowano auta na spółkę itp itp. Sprawa problemu zaczyna się w związku ze wspólnikiem, tzn. przyjeżdża raz na tydzień, może miesiąc. Wykonuje podstawowe papiery, czyli zus i us. Jego praca na tym się kończy. Spółka pracuje w nietypowej dziedzinie ( nie chcę o niej pisać dla zachowania anonimowości). Dziedzina pracy swoje kosztuje, zdrowie fizyczne, psychiczne, ponieważ wiążę się z ciężarem i pracą 24 godziny na dobę 365 dni w roku, dosłownie. Spółka zatrudnia kilku pracowników na umowę o pracę oraz na umowy zlecenia. Spółka bardzo się rozrosła i jest warta naprawdę dużo. Mój tato w mieście świadczy swoim nazwiskiem i jest to wręcz domena, którą każdy zna, pracuje w tej spółce x lat i zostawia w niej swoje zdrowie, wręcz pracuje na wspólnika, który bierze pieniądze za stare błędy taty.
Pytania brzmią następująco:
- Jak rozwiązać spółkę tak by uciec od spłaty wspólnika? (po upłynnieniu wartości aktywów spółki, samochodów, działki, budynku, była by to ogromna kwota liczona w milionach)
- czy w przypadku rozmowy, a w następstwie konfliktu wspólnik może zarządać rozwiązania spółki i spłaty?
- Czy w spółce cywilnej w razie walki w sądzi liczy się wkład pracy? Czy ważny jest tylko zysk, a potem podział 50/50? Co w przypadku, gdzie ktoś pracuje jak wół, a ktoś spija śmietankę? Wiem tato obudził się długo za długo...
Jak wyjść z takiej sytuacji? Odsunąć wspólnika? Doprowadzić do upadłości, lecz co dalej? Co zrobić, do czego dążyć?
Na początku szukam pomocy w internecie, lecz wiem, że nie obędzie się raczej bez sądu, prawnika. Mam wielu świadków, na taki stan rzeczy. Jestem gotowy na walkę w sądzie, lecz chciałbym wiedzieć od czego zacząć. Czy jest szansa itp itd. Proszę o poważne odpowiedzi! Dziękuję bardzo.
Tato założył kiedyś (około 25-30 lat temu) spółkę cywilną z Panem. Wkład jakiś tam był, dość niewielki, Pan miał dać pieniądze na auto, tato użyczyć prywatny lokal na prywatnej ziemi na usługi. Spółka pracowała i pracowała, zysk był i wzrastał, spółka zmieniła miejsce pracy na działkę spółki, kupowano auta na spółkę itp itp. Sprawa problemu zaczyna się w związku ze wspólnikiem, tzn. przyjeżdża raz na tydzień, może miesiąc. Wykonuje podstawowe papiery, czyli zus i us. Jego praca na tym się kończy. Spółka pracuje w nietypowej dziedzinie ( nie chcę o niej pisać dla zachowania anonimowości). Dziedzina pracy swoje kosztuje, zdrowie fizyczne, psychiczne, ponieważ wiążę się z ciężarem i pracą 24 godziny na dobę 365 dni w roku, dosłownie. Spółka zatrudnia kilku pracowników na umowę o pracę oraz na umowy zlecenia. Spółka bardzo się rozrosła i jest warta naprawdę dużo. Mój tato w mieście świadczy swoim nazwiskiem i jest to wręcz domena, którą każdy zna, pracuje w tej spółce x lat i zostawia w niej swoje zdrowie, wręcz pracuje na wspólnika, który bierze pieniądze za stare błędy taty.
Pytania brzmią następująco:
- Jak rozwiązać spółkę tak by uciec od spłaty wspólnika? (po upłynnieniu wartości aktywów spółki, samochodów, działki, budynku, była by to ogromna kwota liczona w milionach)
- czy w przypadku rozmowy, a w następstwie konfliktu wspólnik może zarządać rozwiązania spółki i spłaty?
- Czy w spółce cywilnej w razie walki w sądzi liczy się wkład pracy? Czy ważny jest tylko zysk, a potem podział 50/50? Co w przypadku, gdzie ktoś pracuje jak wół, a ktoś spija śmietankę? Wiem tato obudził się długo za długo...
Jak wyjść z takiej sytuacji? Odsunąć wspólnika? Doprowadzić do upadłości, lecz co dalej? Co zrobić, do czego dążyć?
Na początku szukam pomocy w internecie, lecz wiem, że nie obędzie się raczej bez sądu, prawnika. Mam wielu świadków, na taki stan rzeczy. Jestem gotowy na walkę w sądzie, lecz chciałbym wiedzieć od czego zacząć. Czy jest szansa itp itd. Proszę o poważne odpowiedzi! Dziękuję bardzo.