W
warroc1
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2023
- Odpowiedzi
- 1
Dzień dobry, piszę w sprawie narzeczonej.
Partnerka pracuje w firmie od 18.01.2023r, przy zatrudnianiu się poinformowała pracodawcę o swoim statusie studenta i o tym że w ciągu 1-2 miesięcy będzie miała obronę pracy inżynierskiej. Po niecałym miesiącu pracy obroniła się i poinformowała ustnie swojego przełożonego, po kilku dniach dopytała go czy na pewno załatwił tę sprawę z kadrami, on upierał się że napisał maila i załatwił sprawę (Kilka osób to słyszało i może to potwierdzić). Partnerka uważała temat za zamknięty, aż tydzień temu odezwała się do ich biura pani z kadr i poprosiła o skany legitymacji kilku osób. Wtedy wyszło że narzeczona wciąż widniała jako studentka.
Od tego czasu zaczęły się problemy, firma rzekomo miała to wyjaśnić. Dziś w pracy przełożony poprosił partnerkę na rozmowę, wypierał się że cokolwiek mu zgłaszała i zaproponował rozwiązanie "zwykłe" w którym musi zapłacić 4000zł kary, lub "polubowne", w którym firma dołoży połowę i partnerce zostanie do zapłaty 2000zł, przełożony ten powiedział żeby się przez chwilę zastanowiła i podpisała co wybiera. Oczywiście partnerka niczego nie podpisała, przytoczyła wszystkie sytuacje, w których informowała go o zmianie statusu, powiedziała również że kilka osób słyszało gdy mu to zgłaszała i wyjaśniła mu, że tak na prawdę to tylko i wyłącznie jego wina i niedopilnowanie obowiązków, po czym wyszła się przewietrzyć. Gdy wróciła przełożony miłym głosem próbował się wybielać i powiedział że negocjował z kim się da i załatwił żeby nie musiała tego płacić. Mimo wszystko partnerka po takiej sytuacji chce jak najszybciej zrezygnować z tej pracy, kosztuje ją to dużo stresu. Jednak boi się, że zrezygnuje, a np po kilku miesiącach odezwie się do niej ZUS lub prawnicy pracodawcy z żądaniem jakiejś zapłaty.
Proszę o poradę, czy partnerce grozi coś za takie błędy kierownika?
Z wyrazami szacunku
Partnerka pracuje w firmie od 18.01.2023r, przy zatrudnianiu się poinformowała pracodawcę o swoim statusie studenta i o tym że w ciągu 1-2 miesięcy będzie miała obronę pracy inżynierskiej. Po niecałym miesiącu pracy obroniła się i poinformowała ustnie swojego przełożonego, po kilku dniach dopytała go czy na pewno załatwił tę sprawę z kadrami, on upierał się że napisał maila i załatwił sprawę (Kilka osób to słyszało i może to potwierdzić). Partnerka uważała temat za zamknięty, aż tydzień temu odezwała się do ich biura pani z kadr i poprosiła o skany legitymacji kilku osób. Wtedy wyszło że narzeczona wciąż widniała jako studentka.
Od tego czasu zaczęły się problemy, firma rzekomo miała to wyjaśnić. Dziś w pracy przełożony poprosił partnerkę na rozmowę, wypierał się że cokolwiek mu zgłaszała i zaproponował rozwiązanie "zwykłe" w którym musi zapłacić 4000zł kary, lub "polubowne", w którym firma dołoży połowę i partnerce zostanie do zapłaty 2000zł, przełożony ten powiedział żeby się przez chwilę zastanowiła i podpisała co wybiera. Oczywiście partnerka niczego nie podpisała, przytoczyła wszystkie sytuacje, w których informowała go o zmianie statusu, powiedziała również że kilka osób słyszało gdy mu to zgłaszała i wyjaśniła mu, że tak na prawdę to tylko i wyłącznie jego wina i niedopilnowanie obowiązków, po czym wyszła się przewietrzyć. Gdy wróciła przełożony miłym głosem próbował się wybielać i powiedział że negocjował z kim się da i załatwił żeby nie musiała tego płacić. Mimo wszystko partnerka po takiej sytuacji chce jak najszybciej zrezygnować z tej pracy, kosztuje ją to dużo stresu. Jednak boi się, że zrezygnuje, a np po kilku miesiącach odezwie się do niej ZUS lub prawnicy pracodawcy z żądaniem jakiejś zapłaty.
Proszę o poradę, czy partnerce grozi coś za takie błędy kierownika?
Z wyrazami szacunku