N
naka naka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2014
- Odpowiedzi
- 2
Dzień dobry Państwu.
Mam na imię Dariusz i czytuję forum od pewnego czasu.
Niestety, ostatnio wydarzyło się coś, co zmusza mnie do szukania pomocy. Moja sytuacja jest beznadziejna. Ale od początku.
Dziś odebrałem pismo od komornika. Rok temu położyliśmy glazurę u klienta. Klient zgłosił reklamację na jedną małą płytkę. Chodziło mu, że jest umieszczona trochę głębiej od innych. Naprawiliśmy to, ale klient nadal twierdził, że (tym razem) kilka płytek jest nierównych. Okazało się, że trzy płytki miały uskoki na grubości od 0,5 do 1 mm. Wynikało to z błędu producenta, jak również z niemożności - siłą rzeczy - idealnej roboty. Dla nieorientujących się w technologii budowlanej, napiszę że takie uskoki w żaden sposób nie wpływają na komfort użytkowania ściany obklejonej płytkami. Z tego co mówił komornik było sprawa, którą przegrałem i mam zapłacić kilka tyś złotych, a to dla mnie duże pieniądze, które będę spłacał do końca życia. Krótkie rozpisanie zdarzeń dla Czytelników, którym nie będzie chciało się czytać powyższego, nieco już przydługiego opisu:
- niezadowolony klient
- uznajemy reklamację i poprawiamy
- klient nadal niezadowolony oddaje sprawę do sądu
- jest sprawa na którą nie otrzymałem wezwania
- nie mogłem się w żaden sposób obronić w sądzie
- komornik ma tytuł egzekucyjny,
- czyli klient żąda spłaty całej sumy: za materiał i robociznę
- klient nie zwrócił towaru: czyli płytek i robocizny
- klient jednocześnie użytkuje nasze płytki od ponad roku i chce pieniędzy, posiadając towar czy usługę...
Czy tu jest wyłudzenie sądowe? Jakich sztuczek użyli w sądzie? Czy mogę się przed tą niesprawiedliwości obronić?
Mam na imię Dariusz i czytuję forum od pewnego czasu.
Niestety, ostatnio wydarzyło się coś, co zmusza mnie do szukania pomocy. Moja sytuacja jest beznadziejna. Ale od początku.
Dziś odebrałem pismo od komornika. Rok temu położyliśmy glazurę u klienta. Klient zgłosił reklamację na jedną małą płytkę. Chodziło mu, że jest umieszczona trochę głębiej od innych. Naprawiliśmy to, ale klient nadal twierdził, że (tym razem) kilka płytek jest nierównych. Okazało się, że trzy płytki miały uskoki na grubości od 0,5 do 1 mm. Wynikało to z błędu producenta, jak również z niemożności - siłą rzeczy - idealnej roboty. Dla nieorientujących się w technologii budowlanej, napiszę że takie uskoki w żaden sposób nie wpływają na komfort użytkowania ściany obklejonej płytkami. Z tego co mówił komornik było sprawa, którą przegrałem i mam zapłacić kilka tyś złotych, a to dla mnie duże pieniądze, które będę spłacał do końca życia. Krótkie rozpisanie zdarzeń dla Czytelników, którym nie będzie chciało się czytać powyższego, nieco już przydługiego opisu:
- niezadowolony klient
- uznajemy reklamację i poprawiamy
- klient nadal niezadowolony oddaje sprawę do sądu
- jest sprawa na którą nie otrzymałem wezwania
- nie mogłem się w żaden sposób obronić w sądzie
- komornik ma tytuł egzekucyjny,
- czyli klient żąda spłaty całej sumy: za materiał i robociznę
- klient nie zwrócił towaru: czyli płytek i robocizny
- klient jednocześnie użytkuje nasze płytki od ponad roku i chce pieniędzy, posiadając towar czy usługę...
Czy tu jest wyłudzenie sądowe? Jakich sztuczek użyli w sądzie? Czy mogę się przed tą niesprawiedliwości obronić?
Ostatnia edycja: