S
Sentinel
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2009
- Odpowiedzi
- 3
Nie bardzo wiedziałem gdzie się udać z tym tematem, więc w razie czego proszę o przeniesienie.
Potrzebuję NIP. Oczywiście w urzędzie odesłano mnie z kwitkiem tłumacząc, że "o tutaj" nie ma pieczątki pracodawcy albo powinienem mieć przy sobie ksero umowy o pracę. Żeby było śmieszniej potrzebuję NIPu właśnie po to, by PODPISAĆ UMOWĘ o dzieło z pracodawcą i on tego wniosku nie może złożyć za mnie, gdyż jest to możliwe jedynie przy pracy na etat. Błędne koło. Wedle porad z internetu wysłałem drugi wniosek pocztą, bo podobno nie chce im się pisać odpowiedzi odmownej i po prostu wystawiają. Dziś jednak zadzwoniła jakaś miła Pani z US i stwierdziła, ze mi NIPu nie nadadzą, a jak mam ochotę, to mogę sobie przyjechać i złożyć zażalenie razem z wydrukiem artykułu Gazety Prawnej, na który się powołałem, by nie być całkowicie gołosłownym. Jednym słowem - Nic z tego. I co teraz? Mam sobie szukać pracy w markecie by NIP wyrobić? To przecież jakaś paranoja jest.
Kazała mi podpisać umowę na PESEL i wtedy z pieczątką pracodawcy przybyć po numer identyfikacji podatkowej. :/
A jak byłem w urzędzie i składałem samodzielnie wniosek, to się dowiedziałem, że to nie ja powinienem owy wniosek składać, tylko mój pracodawca. Ja się pytam - PO CO mi pośrednik, skoro sam się pofatygowałem? Nic z tego nie rozumiem i zielonego pojęcia nie mam co zrobić dalej. Wie ktoś co zrobić? Przecież skoro występuje o durny NIP to chyba w jakimś celu... Podałem swoje dane osobowe na wniosku! To nie jest tak, ze sprzedam dom i wyjadę Bóg jeden wie gdzie zostawiając za sobą bezpański NIP. Nie zmienię z dnia na dzień tożsamości! Chryste... Składam wniosek, bo chce odprowadzać podatki. To chyba logiczne. Co mam się teraz sądzić o ten durny numer? Bo czasu, który zmarnowałem i pieniędzy nikt mi nie odda. :/
Potrzebuję NIP. Oczywiście w urzędzie odesłano mnie z kwitkiem tłumacząc, że "o tutaj" nie ma pieczątki pracodawcy albo powinienem mieć przy sobie ksero umowy o pracę. Żeby było śmieszniej potrzebuję NIPu właśnie po to, by PODPISAĆ UMOWĘ o dzieło z pracodawcą i on tego wniosku nie może złożyć za mnie, gdyż jest to możliwe jedynie przy pracy na etat. Błędne koło. Wedle porad z internetu wysłałem drugi wniosek pocztą, bo podobno nie chce im się pisać odpowiedzi odmownej i po prostu wystawiają. Dziś jednak zadzwoniła jakaś miła Pani z US i stwierdziła, ze mi NIPu nie nadadzą, a jak mam ochotę, to mogę sobie przyjechać i złożyć zażalenie razem z wydrukiem artykułu Gazety Prawnej, na który się powołałem, by nie być całkowicie gołosłownym. Jednym słowem - Nic z tego. I co teraz? Mam sobie szukać pracy w markecie by NIP wyrobić? To przecież jakaś paranoja jest.
Kazała mi podpisać umowę na PESEL i wtedy z pieczątką pracodawcy przybyć po numer identyfikacji podatkowej. :/
A jak byłem w urzędzie i składałem samodzielnie wniosek, to się dowiedziałem, że to nie ja powinienem owy wniosek składać, tylko mój pracodawca. Ja się pytam - PO CO mi pośrednik, skoro sam się pofatygowałem? Nic z tego nie rozumiem i zielonego pojęcia nie mam co zrobić dalej. Wie ktoś co zrobić? Przecież skoro występuje o durny NIP to chyba w jakimś celu... Podałem swoje dane osobowe na wniosku! To nie jest tak, ze sprzedam dom i wyjadę Bóg jeden wie gdzie zostawiając za sobą bezpański NIP. Nie zmienię z dnia na dzień tożsamości! Chryste... Składam wniosek, bo chce odprowadzać podatki. To chyba logiczne. Co mam się teraz sądzić o ten durny numer? Bo czasu, który zmarnowałem i pieniędzy nikt mi nie odda. :/
Ostatnia edycja: