Nowa ustawa o kosztach komorniczych

  • Autor wątku Autor wątku wlodekkozak
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

wlodekkozak

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2018
Odpowiedzi
8
Witam
Mam pytanie dotyczące kosztów przeprowadzenia przez komornika spisu inwentarza. Według obowiązujących jeszcze przepisów komornik pobiera za taką czynność 10% średniego wynagrodzenia za każdą godzinę pracy.
Art. 40 nowej ustawy, która wchodzi w życie 01.01.2019 r. wygląda tak:
Art. 40. Opłata stała od wniosku o:
1) wykonanie postanowienia o zabezpieczeniu spadku,
2) sporządzenie spisu inwentarza
– wynosi 400 złotych.

Czy to znaczy, że komornik, za dokonanie spisu inwentarza, nie będzie mógł pobrać wyższej opłaty niż 400 zł, niezależnie od tego ile czasu zajmie mu taki spis?
 
Raczej tak. Niestety przepis źle skonstruowany przez MS. Spis spisowi nierówny. Jeśli zmarły zostawi kilka nieruchomości i dużą ilość ruchomości, które trzeba spisać a także opisać i oszacować to 400 zł jest sumą zdecydowanie za małą.
 
Dziękuję za odpowiedź.
Też mi się wydaje, że w wielu przypadkach będzie to kwota za mała. Ale stawka, która obowiązuje obecnie, czyli ponad 400 zł za godz. + vat, to z kolei przegięcie w drugą stronę.
 
Stawka wynika ze wzrostu wynagrodzeń w Polsce. W 1998 r. r. czyli w chwili wejścia w życie jeszcze obowiązującej ustawy wynagrodzenie przeciętne wynosiło ok.1027 zł czyli stawka godzinowa wynosiła ok. 100 zł. Aktualne przeciętne do ok. 3700 więc stawka godzinowa to ok. 370 zł. Czasy kiedy było tanio w Polsce już się niestety powoli kończą ...
 
No ale przecież 100 zł za godzinę pracy w 1998 r. to też było bardzo dużo. Czy 20 lat temu, czy dzisiaj, patrząc z perspektywy przeciętnego człowieka, który nierzadko zarabia najniższą krajową, zarobek komornika, który za dzień pracy potrafi wziąć więcej niż wielu ludzi zarabia w miesiąc, jest kwotą zbyt wygórowaną. Nawet jeżeli te 10% za godzinę liczy się od kwoty netto, to i tak po doliczeniu podatku vat, wychodzi ok 400 zł za godz.
Sprawą zainteresowałem się dlatego, ponieważ rozważałem przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza, po zmarłym, który zostawił same długi i nic poza tym. Dowiedziałem się, że przyjmując spadek w ten sposób, nie obciążą mnie długi zmarłego, ponieważ mogą być one ściągane tylko do wysokości odziedziczonego majątku, a zmarły nie zostawił kompletnie nic. Oczywiście w takiej sytuacji prościej jest spadek odrzucić, ale w grę wchodzą małoletnie dzieci i chciałem uniknąć składania wniosku do sądu rodzinnego o zgodę na odrzucenie w ich imieniu spadku. Kiedy jednak się dowiedziałem, że w przypadku przyjęcia spadku sąd musi wyznaczyć komornika do sporządzenia spisu inwentarza (w skład którego wchodzą tylko długi - no ale on to musi sprawdzić), i że koszt takiego spisu może wynieść nawet 2500 zł (może wynieść również 800 zł, ale nikt mi nie da takiej gwarancji), to dałem sobie z tym spokój. To jest naprawdę zbyt wygórowana opłata. Dlatego ta zmiana w prawie mnie cieszy, chociaż uważam, że troszeczkę przesadzili (stała opłata 400 zł) i to teraz komornik będzie pokrzywdzony. Powinno być to jakoś bardziej wypośrodkowane.
 
Nikt tym zarabiającym najniższe nie bronił zrobić 5 lat studiów prawniczych, 2 lat aplikacji, 2 lat asesury.
Poza tym nawet student w biedronce na dzień dobry ma 2,5 netto.
 
Krispl napisał:
Stawka wynika ze wzrostu wynagrodzeń w Polsce. W 1998 r. r. czyli w chwili wejścia w życie jeszcze obowiązującej ustawy wynagrodzenie przeciętne wynosiło ok.1027 zł czyli stawka godzinowa wynosiła ok. 100 zł. Aktualne przeciętne do ok. 3700 więc stawka godzinowa to ok. 370 zł. Czasy kiedy było tanio w Polsce już się niestety powoli kończą ...

Zakładając, że pracuje się średnio nieco ponad 20 dni w miesiącu, albo inaczej, ponad 170 godzin w miesiącu, to 1027 zł nie przekładało się nie tylko na stawkę godzinową, ale nawet na dniówkę.
 
LLawyer napisał:
Nikt tym zarabiającym najniższe nie bronił zrobić 5 lat studiów prawniczych, 2 lat aplikacji, 2 lat asesury.
Poza tym nawet student w biedronce na dzień dobry ma 2,5 netto.

Oczywiście, wszyscy zostańmy prawnikami. Tylko kto wtedy będzie zamiatał ulice, robił pizzę i pracował na kasie w markecie? Nie każdy może zostać prawnikiem, tak jak nie każdy może zostać fizykiem jądrowym - to nie jest tylko kwestia chęci i wyboru.
Zarobki w naszym państwie są jakie są, i stawki za czynności prawne powinny być do nich dostosowane. Przecież nie mówimy tu o jakichś dobrach luksusowych bez których można się obejść, tylko o czynnościach prawnych, które są często obowiązkowe i nie można z nich zrezygnować. Co przemawia za tym, żeby spis inwentarza kosztował aż tak dużo? Dlaczego wartość akurat tej czynności jest wyceniona aż tak wysoko?
 
wlodekkozak napisał:
Dlaczego wartość akurat tej czynności jest wyceniona aż tak wysoko?
A dlaczego opłata stosunkowa w sprawach majątkowych wynosi 5% wartości sporu?

Przecież podatnicy utrzymują sądy, sędziów i całą menażerię ze swoich podatków, to jeszcze muszą płacić jak chcą dochodzić swoich praw w sądzie.

Dlaczego separacja i rozwód 600 z? - przecież mogą się porozumieć od razu albo drzeć koty miesiącami.

Komornik ze swojego wynagrodzenia utrzymuje lokal, płaci pracownikom, kupuje komputery, programy, artykuły biurowe etc

Podatnicy nie utrzymują kancelarii komorniczych z podatków jak jest to w przypadku sądów, urzędów skarbówek, zus i innych w sferze budżetowej.

Sędzia, prokurator, poborca nie płaci pracownikom, nie kupuje niczego za swoje a robi to za niego skarb państwa z pieniędzy podatników.
Potrzeba nowego stanowiska w US ? Będzie.
Potrzeba nowych komputerów w ZUS ? Będą.
Płaci podatnik.

Ustawodawca, lata temu jeszcze w miarę logiczny uznał, że komornik ze spraw skutecznych ma dokładać do bezskutecznych, płacić za lokal, urządzenia, media, programy, pracowników i wszystko inne.
Skutecznych jest 20-30%.

Co więcej skarb państwa nie płaci komornikowi wynagrodzenia ani nie płacą podatnicy z podatków.
 
Ostatnia edycja:
Może tak dla porównania: ZUS za wydrukowanie jednej kartki papieru A4 z systemu komputerowego kasuje lekką ręką ok. 40 zł. Jest to odpowiedź dla komornika czy dłużnik jest ubezpieczony. Średnio rozgarnięty pracownik w 2 minuty wydrukuje i popisze tę kartkę.
30 odpowiedzi na godzinę daje ok. 1200 zł za godzinę pracy. Czy w tym wypadku praca czy usługa ZUS na rzecz komorników nie jest przypadkiem przeceniona ?
 
Przy skutecznej płaci dłużnik, który też już najczęściej płaci składki ZUS a przy bezskutecznej płaci wierzyciel, też płacący składki ZUS i wysokie a przecież tylko chce odzyskać swoje - to co orzeczeniem sądu powinien mu zwrócić dłużnik, prawda ?

BTW z normalnej kancelarii rocznie tylko w nowych sprawach uogólniając, pomijając solidarnych, powtórne i ze zbiegów - zapytań wychodzi 2000-5000 zapytań x 40,00 zł.

Hurtownie mające po 300 000 - 500 000 spraw rocznie x 40,00 zł ... :)

Dodaj jeszcze odpowiedź US, droższe.
 
Ostatnia edycja:
LLawyer napisał:
A dlaczego opłata stosunkowa w sprawach majątkowych wynosi 5% wartości sporu?

Przecież podatnicy utrzymują sądy, sędziów i całą menażerię ze swoich podatków, to jeszcze muszą płacić jak chcą dochodzić swoich praw w sądzie.

Dlaczego separacja i rozwód 600 z? - przecież mogą się porozumieć od razu albo drzeć koty miesiącami.

Komornik ze swojego wynagrodzenia utrzymuje lokal, płaci pracownikom, kupuje komputery, programy, artykuły biurowe etc

Podatnicy nie utrzymują kancelarii komorniczych z podatków jak jest to w przypadku sądów, urzędów skarbówek, zus i innych w sferze budżetowej.

Sędzia, prokurator, poborca nie płaci pracownikom, nie kupuje niczego za swoje a robi to za niego skarb państwa z pieniędzy podatników.
Potrzeba nowego stanowiska w US ? Będzie.
Potrzeba nowych komputerów w ZUS ? Będą.
Płaci podatnik.

Ustawodawca, lata temu jeszcze w miarę logiczny uznał, że komornik ze spraw skutecznych ma dokładać do bezskutecznych, płacić za lokal, urządzenia, media, programy, pracowników i wszystko inne.
Skutecznych jest 20-30%.

Co więcej skarb państwa nie płaci komornikowi wynagrodzenia ani nie płacą podatnicy z podatków.

600 zł za separację i rozwód to nie dramat, ale 400 zł za godz. pracy to stawka według mnie horrendalna.
Pracownicy, którym płaci komornik przecież wykonują dla niego pracę, więc przynoszą mu również dochód. A to, że musi również kupić sprzęt i opłacić lokal ..., no cóż - jak każdy przedsiębiorca. I może tu tkwi problem. Że wg obecnej ustawy komornik jest zwykłym przedsiębiorcą, a nie urzędnikiem państwowym. Być może część kosztów postępowania komorniczego powinno jednak pokrywać państwo.
Zresztą, przecież ja nie mówię, że komornik ma zarabiać jakieś grosze. To niełatwa, odpowiedzialna i wymagająca dużej wiedzy praca. Ale 400 zł za godz. wydaje mi się grubą przesadą. Zwłaszcza gdy ma za to płacić zwykły robol, taki jak ja, który za dzień pracy komornika musiałby wydać prawie całą swoją miesięczną pensję.
 
Krispl napisał:
Może tak dla porównania: ZUS za wydrukowanie jednej kartki papieru A4 z systemu komputerowego kasuje lekką ręką ok. 40 zł. Jest to odpowiedź dla komornika czy dłużnik jest ubezpieczony. Średnio rozgarnięty pracownik w 2 minuty wydrukuje i popisze tę kartkę.
30 odpowiedzi na godzinę daje ok. 1200 zł za godzinę pracy. Czy w tym wypadku praca czy usługa ZUS na rzecz komorników nie jest przypadkiem przeceniona ?

Być może jest przeceniana. Ale nie ja sam za to płacę. Płacimy za to wszyscy, więc jest to dla mnie praktycznie nieodczuwalne. Natomiast te cztery stówy za godzinę spisu inwentarza muszę zapłacić sam. Dzień pracy komornika przy spisie inwentarza, to prawie cała moja pensja.
Może trochę źle się wyraziłem. Nie płacimy oczywiście wszyscy - płacą dłużnicy lub wierzyciele. Chodzi mi o to, że te 1200 zł za godzinę nie płaci jedna osoba, tak jak w przypadku 400 zł za godz spisu inwentarza.
 
Ostatnia edycja:
wlodekkozak napisał:
Sprawą zainteresowałem się dlatego, ponieważ rozważałem przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza, po zmarłym, który zostawił same długi i nic poza tym. Dowiedziałem się, że przyjmując spadek w ten sposób, nie obciążą mnie długi zmarłego, ponieważ mogą być one ściągane tylko do wysokości odziedziczonego majątku...
Jestem w takiej samej sytuacji. Rozważ jeszcze raz wniosek do sądu o pozwolenie odrzucenia spadku w imieniu małoletnich. Pamiętaj, że ochrona wynikająca z dobrodziejstwa inwentarza "działa" dopiero na etapie postępowania egzekucyjnego. Po drodze zapłacisz za wszystkie sprawy sądowe z kosztami pełnomocników włącznie...
 
le_szek napisał:
Jestem w takiej samej sytuacji. Rozważ jeszcze raz wniosek do sądu o pozwolenie odrzucenia spadku w imieniu małoletnich. Pamiętaj, że ochrona wynikająca z dobrodziejstwa inwentarza "działa" dopiero na etapie postępowania egzekucyjnego. Po drodze zapłacisz za wszystkie sprawy sądowe z kosztami pełnomocników włącznie...

Decyzję o złożeniu wniosku do sądu rodzinnego o zgodę na odrzucenie spadku w imieniu małoletnich już podjąłem. Przeraziły mnie właśnie koszty postępowania w przypadku przyjęcia spadku (szczególnie koszt spisu inwentarza). Odrzucenie spadku, choć też trochę kosztuje (i w przypadku nieletnich jest z tym trochę zachodu), to jednak nieporównywalnie mniej.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra