Nowe auto z salonu

  • Autor wątku Autor wątku marad
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

marad

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2015
Odpowiedzi
6
Witam wszystkich forumowiczów,

kupiłem w 02.2015 roku nowe auto z salonu, po dwóch miesiącach zauważyłem lekkie "pocenie" się w okolicach silnika. Udałem się do dealera, panowie próbowali mnie przekonać, że to tak może być, że to jakiś smar ale wytarli do sucha i miało być ok. Po kolejnych dwóch miesiącach to samo. Znowu do dealera i tym razem auto kazali zostawić do naprawy. Najpierw wymienili uszczelki, dalej to samo, potem wymienili całą część i oddali auto z informacją, że wszystko zostało naprawione. Nie miałem auta prawie 3 tyg ponieważ musieli sprowadzać część z Niemiec. Minął kolejny miesiąc i w mojej ocenie dalej jest to samo... Powoli tracę cierpliwość, bo nie po to kupowałem nowe auto.
Co mam dalej robić? Znowu oddać auto i niech naprawiają? Mogę chcieć wymienić obecne auto na nowe, takie same tylko sprawne?
Czy ktoś był w podobnej sytuacji?
 
Pojedź do innego dealera który ma ASO. Nie musisz auta serwisować u jednego (u sprzedawcy). Możesz w dowolnym ASO. Przynajmniej tak jest z autami czeskiego producenta.
 
I moje obawy okazały się słuszne. W Aso dealera uznali, że dalej jest coś nie tak i auto znowu wędruje na naprawę.

pytanie, czy mam jakieś inne prawa w tej sytuacji, czy pozostaje mi kolejne odstawienie auta do serwisu i oczekiwanie na naprawę?
 
Tylko oczekiwanie na naprawe.
Oczywiscie poczytaj w warunkach gwarancji czy przysluguje ci samochod zastepczy itd.
 
Ok mogę poczekać, tylko ile jeszcze może być takich prób naprawy nowego auta? Skoro ostatnim razem naprawili, przetestowali i powiedzieli ok, a auto dalej zepsute to może jest to wada nienaprawialna i powinienem starać się o wymianę auta, tylko czy mogę?
Auto zastępcze dostalem zarówno za pierwszym jak i drugim razem.
 
Rękojmia za wady wg nowej ustawy konsumenckiej z dnia 25.12.2014r.
 
http://www.prawakonsumenta.uokik.gov.pl/reklamacje/rekojmia/

Poniewaz:
konsument może żądać odstąpienia od umowy tylko wtedy, gdy wada ma charakter istotny – np. poważne uszkodzenie silnika w samochodzie;

A w szczegolnosci:
Sprzedawca nie ma prawa odmówić konsumentowi obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy, jeżeli nie wywiązał się ze swych obowiązków przy pierwszym żądaniu złożonym przez konsumenta w ramach pierwszej reklamacji bądź jest to druga lub kolejna reklamacja danego towaru. Nie ma tu znaczenia, czy chodzi o tę samą, czy też inną wadę lub usterkę.

Rozumiem, że jak najbardziej mogę zadać wymiany auta na nowe lub zwrotu całej kwoty, dobrze to interpretuje?
 
Czy ktoś miał podobny przypadek?
 
U mnie w nowym samochodzie kupionym w salonie za 150 tys.kapała na podłogę 1 kropla oleju na dobę. Po dwóch niepotrzebnych wymianach jakichś uszczelniaczy,wymieniono całą skrzynię biegów bo w obudowie było mikropęknięcie.
 
U mnie tworzyły się osady w bixenonach 2 miesiące po zakupie(oni nie wnikają gdzie ja jeżdżę), w tylnich ledach miałem robaki, oraz wielkie krople pary wodnej, również miałem wyciek przy pokrywie zaworów.

Ostatecznie z przednimi lampami nic mi się nie udało zdziałać, inspektor Forda stwierdził że to dopuszczalne, podobnie jak robaki w tylnich lampach. - Tutaj za pierwszym razem jedną lampę mi wymienili, ale potem już nie chcieli kolejny raz.

Odnośnie pocenia się uznali że to osady z zewnątrz, przetarli i jak się gwarancja skończyła nadal się poci.

Żałuje tylko że nie miałem wiedzy że w przypadku brania auta na firmę mam tylko rok rękojmi bo bym ich cisnął z tymi światłami, a tak bitwę zacząłem dopiero po tym jak ten rok minął bo mnie spławiali że wszystko będzie ok, że wyparuje itd.

Tutaj możecie sobie poczytać o sprawie:
https://www.facebook.com/JakoscForda?fref=ts

Ciekawy cytat z pisma:
"Zabrudzenia na wewnętrznej płaszczyźnie szyby reflektorów (zdjęcie 11). Nie są widoczne przy świetle dziennym, jak również przy włączonych lampach. Nie powodują zmniejszenia natężenia światła. Nie powodują także refleksów świetlnych. Zabrudzenia są wynikiem zanieczyszczenia powietrza (drobinki kurzu i brudu, zawartości drobinek soli itp.) Te zanieczyszczenia są wprowadzane do wnętrza stygnącego reflektora (po wyłączeniu świateł) wraz z dostającym się powietrzem. Drobinki zanieczyszczeń wraz z parą wodną osiadają na wewnętrznej stronie reflektorów. Po włączeniu reflektorów, w ich wnętrzu panuje wysoka temperatura, co powoduje odparowanie wody i osadzanie się wytrąconych drobinek na szybce reflektora. Kondensacja pary wodnej jest naturalnym zjawiskiem fizycznym. Ma ona miejsce w warunkach dużych różnic temperatur i wilgotności pomiędzy wnętrzem a otoczeniem zewnętrznym. Powstaje np. na szybie okiennej zimą. Wspomniał Pan, że zaparowanie reflektorów w Pana samochodzie szczególnie widoczne jest właśnie zimą i wczesną wiosną. Lampy pojazdu rozgrzewają się podczas działania i muszą być zaprojektowane jako układ otwarty, w celu umożliwienia kompensacji ciśnienia i prac konserwacyjnych. Dlatego wilgoć może przedostawać się do układu, a także się z niego wydostawać. Zaparowanie nie wpływa to na działanie lampy. Przedostawanie się wody do wnętrza pojazdu, zwłaszcza wilgoć w tylnej wnęce na nogi /bagażniku może również prowadzić do zaparowania lamp tylnych. Zabrudzenia reflektorów nie są wynikiem wady materiałowej części, podobnie jak zaparowanie lamp. Nie widzimy podstaw do naprawy gwarancyjnej.
Muszka wewnątrz tylnej, prawej lampy. Nie jest to wada lampy. Lampy są szczelne, ale nie hermetyczne."
 
@marad:

Ok mogę poczekać, tylko ile jeszcze może być takich prób naprawy nowego auta?

Wszystko zależy od jakości ASO... a z tym niestety jest zwykle blado. Znajomy z poprzedniej pracy jeździł kilka razy i panowie "specjaliści" mieli problem z diagnozą kończącego się koła dwu-masowego, sprzęgła i paru innych... naciągali na koszta (2 czy 3 wymiany kompletnie dobrych części nie związanych z problemem, za co znajomemu kasy oczywiście nie oddali). Dopiero jakiś warsztat niezależny stwierdził co trzeba naprawić. Generalnie o ile ich nie pozwiesz (bo na to że oddadzą Ci jakaś kasę, albo wymienią auto na nowe - bez pozwu i wyroku, możesz raczej zapomnieć) to ilość napraw może być nawet nieskończona, tak długo jak ASO się to będzie opłacać (a to czy się opłaca, się nie dowiesz bo to są ustalenia w umowie pomiędzy ASO a producentem).

I dodać trzeba że niestety nie ma w praktyce znaczenia producent auta - czy to najtańsza Dacia, czy najdroższy Japoniec, jakość obsługi jest wielką niewiadomą - może być fajna i fachowa, a może być kompletna klapa (biorąc pod uwagę cenę usług w ASO to drugie jest niestety znacznie częstsze :( )

EDIT:

A tutaj przykładowa walka pewnego usera Outlandera:

http://forum.mitsumaniaki.pl/viewtopic.php?p=1386266

Temat długi, ale pouczający i smutny (teoretycznie z happy end'em... ale czy po takim czasie i tylu zmarnowanych nerwach ktoś może być "happy"... to ja nie wiem).

Pozdrawiam.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra