Nowe auto zakupione w salonie - uszkodzone

  • Autor wątku Autor wątku Kas_ia
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Kas_ia

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2012
Odpowiedzi
3
Witam!
Jakiś czas temu zakupiłam nowe auto Skoda Fabia Combi w autoryzowanym salonie. Jak wiadomo, poziom ekscytacji towarzyszący takiemu zakupowi jest ogromny, stąd nie zdziwił mnie fakt, że odbiór auta troszkę się oddalił w czasie, ponieważ w ostatniej chwili okazało się, że brakuje modelu w zamówionym przeze mnie kolorze. Wtedy była to dla mnie jedynie mała niedogodność, ale wczoraj przekonałam się z czego wynikał ten poślizg. Znajomy ekspert-mechanik obejrzał uważnie autko, tak z czystej ciekawości i to co odkrył jest szokujące. Jedna z szyb bocznych w bagażniku ma inne numery seryjne niż pozostałe - starszy model rocznikowo, nie mógł być zamontowany fabrycznie, wprawne oko wypatrzy też odstającą uszczelkę, grubą warstwę kleju/ zaprawy i nieudolne prace blacharskie na tylnym słupku. Ewidentnie świadczy to o jakiejś expresowej naprawie dosyć poważnej szkody wyrządzonej np. w transporcie czy podczas jazd testowych. Wiem, że często salony sprzedają uszkodzone auta, ale informują klienta o wadach i proponują wysokie upusty. Natomiast ja zostałam po prostu OSZUKANA !!!
Jak zdążyłam się zorientować, zarówno ASO jak i centrala powinni prowadzić dokumentację takich napraw dokonywanych przed wydaniem auta klientowi, ale pozostaje to trzymane w ścisłej tajemnicy.
Co mogę zrobić w takiej sytuacji? - jest jasne, że dealer będzie się bronił argumentem, że przecież podpisałam oświadczenie o odbiorze samochodu w idealnym stanie; dodatkowo może podnosić, iż sama spowodowałam wypadek i auto było już naprawiane przez mnie.
Sprawdziłam także nr VIN - brak danych o naprawach.
Jakie kroki mogę jeszcze podjąć by wykazać nieuczciwość dealera?
Pozdrawiam.
 
ja nie widzę w tym nic szokującego.. nie jest nowością że dealerzy sprzedaja auta 'nowe', ktore byly juz naprawiane, malowane etc. Wymieniona boczna szyba i poprawki na tylnym slupku trudno nazwac 'powazna szkodą'. Moze cos spadlo na auto podczas transportu, uszkodzilo szybę i wgniotlo slupek na przyklad. Przydaloby się jakieś foto. Dlaczego czujesz się oszukana? w momencie odbioru auta rozumiem ze mozna nie zauwazyc roznych dat produkcji na szybach, ale jak moglas nie widziec tych 'nieudolnych prac blacharskich'? teraz po podpisaniu papierka juz raczej niczego nie zdzialasz.. tak jak mowisz dealer powie,ze moglas sama uszkodzic auto. Swoją drogą takie auto sobie wybralas.. te prace blacharskie na tylnym slupku to jest male piwo w porownaniu do jakości i standardów produkcji innych podzespołów tegoż samochodu. O tej bylejakości przekonasz się za kilka lat. pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Oczywiście, że nie jest nowością taka praktyka - ale szanujący się sprzedawcy zazwyczaj informują klientów o wadach i wtedy do mnie należy decyzja, czy zgadzam się na zakup... nie ma znaczenia tak naprawdę czy to poważna szkoda czy też nie, istotny jest fakt samego jej istnienia, gdybym chciała naprawiany samochód to na pewno poszukałabym w komisach lub na motoallegro. Mam prawo czuć się oszukana, to postępowanie dealera wypełnia wszystkie przesłanki przestępstwa z art. 286 KK.
Będę wdzięczna za wskazówki jak udokumentować takie zdarzenie, może jakieś metody pozyskania dokumentacji napraw z salonu.
Ocena marki kupionego przeze mnie auta raczej nie jest na miejscu.
 
drifter napisał:
te prace blacharskie na tylnym slupku to jest male piwo w porownaniu do jakości i standardów produkcji innych podzespołów tegoż samochodu. O tej bylejakości przekonasz się za kilka lat

Haha to co w takim razie jest dobrym samochodem? BMW 7 albo Mercedes E klasy? (chociaż sądząc po nicku to bardziej pasuje 20-letnie bmw e34)
 
Ostatnia edycja:
Kasiu, a czy poinformowalas wogole swojego dealera o tym problemie? bo od tego bym zaczal, a nic nie piszesz na ten temat. I na co tak wlasciwie liczysz? jesli na 'wysoki upust' to raczej nic z tego juz w tym momencie. Co najwyzej dealer zaproponuje ci poprawę tego na swoj koszt. O pozyskaniu dokumentacji napraw mozesz zapomniec, o ile ta naprawa jest wogole gdziekolwiek udokumentowana.. sprobuj sie dogadac 'po dobroci', to najlepsze wyjscie moim zdaniem dla ciebie. Sądzę że dealer przystanie na poprawkę tej naprawy.


@disciple - urażony skodziarz?:D twoj post jest naprawde w temacie.. co do bmw e34 to nie posiadam tego modelu, a bardzo żałuję ponieważ jest to świetny samochód. ale niestety w naszym kraju są już same truchła, a za dobry egzemplarz na zachodzie trzeba slono zaplacic. Jak masz jakieś watpliwosci to sprawdz sobie ceny 20letnich e34 w bdb stanie np 540 6gang na niemieckich serwisach. Kosztują więcej niż nowa fabia w salonie :D to chyba wszystko mówi.. wogole co to za porownanie e34 do fabii .. to jakby porownac motor z hulajnogą, z leksza nie na miejscu. na liście wyposażenia e34 w 88roku byly rzeczy, obok ktorych Fabia w 2012 nawet nie stała :)
 
Ostatnia edycja:
No to Panie Drifter postaw się w roli kobiety, kobiety która nie zna się na samochodach, ale odkładała przez 3 lata ciężko zarobione pieniądze żeby sobie kupić swoje wymarzone wozidełko.I nie ma dla niej znaczenia czy wozidełko ma 200 koni czy 56, nie ma też znaczenia wbudowana nawigacja i masaże w fotelach. Ma natomiast dla niej znaczenie:
a.gwarancja na samochód
b.miejsce na wózek
c.niskie koszta eksploatacji.
d.kolor
d.nie chce się martwić czy sie jej coś zepsuje

Budżet jakim dysponuje to 40 tyś zł.Do tej pory jeździ 15 letnią fiestą która cały czas sie sypie.
Więc Pani udaję się do kilku salonów samochodowych bo wyobraź sobie że chce zakupic pojazd nowy,bo tylko taki spełnia jej wymagania.Myślała o tym żeby kupić coś używanego, ale boi się że zostanie oszukana i ktoś jej wciśnie auto zrobione z przystanku.Niestety nie dysponuje 120 tyś na nową BMW seiri 1,a nie chce brać kredytu, bo obawia się że może np stracić pracę i co wtedy ?
Więc decyduje się na skode która to ma pochlebne opinie wśród innych użytkowników.

I nie jest prawdą że skody to aż takie dziadostwo, swego czasu moja żona też wymarzyła sobie nowe wozidełko, i padło właśnie na fabie, jeździła tym samochodem przez 4 lata , i kompletnie nic się nie psuło, auto wyglądało jak nowe po tych 4 latach, bo żona bardzo o nie dbała ,osoba które je kupiła po pół roku zadzwoniła do żony i bardzo sobie chwaliła to auto i dziękowała :).

Teraz moja żona jeździ właśnie BMW 1, kupiła nowe bo też chciała mieć spokój z naprawami itd..W sumie auto jest bezawaryjne (poza tym że przy 50 tyś przebiegu padła panewka na wale, i auto stało miesiąc na serwisie, naprawili w ramach gwarancji).
Patrząc z mojego punktu widzenia to skoda fabia to dobry samochód który sie nie psuje, a BMW, to auto dla ludzi dla których nie jest problemem wydawanie na nie pieniędzy, bo ich stać.Żeby nie było sam mam 12 letnim BMW 7(e38), i sobie chwalę ,ale nie było dla mnie problemem wydać 6 tys na remont skrzyni biegów 2 miesiące po zakupie, czy wymiana turbiny.

Pozdrawiam ;)
 
Wymieniona boczna szyba i poprawki na tylnym slupku trudno nazwac 'powazna szkodą'. Moze cos spadlo na auto podczas transportu, uszkodzilo szybę i wgniotlo slupek na przyklad.
a w przypadku dachowania słupek zamiast urzymac mase pojazdu sie znowu wgniecie i zabije nam dziecko. No ale gdzie tam, naprawa slupka to nie jest powazna szkoda, skąd..
dybym chciała naprawiany samochód to na pewno poszukałabym w komisach lub na motoallegro.
pojazd nowy nie wyklucza tego, ze mogl byc naprawiany. Pojazdy przechodzą testy jeszcze przed przyjazdem do dealera i gdy zauwaza sie np. wadliwe swiece, to od razu sie je wymienia.
(chociaż sądząc po nicku to bardziej pasuje 20-letnie bmw e34)
mnie by było szkoda e34 targac do driftu - za mało tych wozów jest u nas w kraju obecnie, zeby je beztrosko ciorać. e36 to inna kwestia :P

Ma natomiast dla niej znaczenie:
a.gwarancja na samochód
b.miejsce na wózek
c.niskie koszta eksploatacji.
d.kolor
d.nie chce się martwić czy sie jej coś zepsuje
wszystkie warunki w przypadku OMAWIANEJ W TYM TEMACIE SKODY są spełnione. Blacharka wplywu na gwarancje zapewne miec nie będzie.

Budżet jakim dysponuje to 40 tyś zł.Do tej pory jeździ 15 letnią fiestą która cały czas sie sypie.
Więc Pani udaję się do kilku salonów samochodowych bo wyobraź sobie że chce zakupic pojazd nowy
Kupno nowego wozu w tej cenie to głupota wg mnie, bo mozna czesto i o polowe taniej znalesc to samo auto, tylko 2-3 letnie, z marginalnym przebiegiem i praktycznie 'tuż po' albo pod koniec gwarancji. A oszczednosc rzedu 15-20 tyś pokryje koszty napraw przez nastepne 5-6 lat bez problemu robiąc wszystko w najdrozszych ASO. (zwlaszcza, ze za 40 kola mamy biedne wersje wszystkiego, no chyba ze elektryka szyb w pandzie to dla nas 'na bogato' :)
Ja osobiscie bym nowego auta nie kupił, wg mnie to wyrzucanie kasy w błoto. Ale zasadniczo mnie jako studenta i tak ledwo stac na uzywane daewoo, wiec pewnie zaraz mnie tutaj wiekszosc pocisnie.
Ale to nie forum motoryzacyjne, tylko prawne, wiec sugerowałbym powrócić do tematu.
 
drifter napisał:
@disciple - urażony skodziarz?:D twoj post jest naprawde w temacie.. co do bmw e34 to nie posiadam tego modelu, a bardzo żałuję ponieważ jest to świetny samochód. ale niestety w naszym kraju są już same truchła, a za dobry egzemplarz na zachodzie trzeba slono zaplacic. Jak masz jakieś watpliwosci to sprawdz sobie ceny 20letnich e34 w bdb stanie np 540 6gang na niemieckich serwisach. Kosztują więcej niż nowa fabia w salonie :D to chyba wszystko mówi.. wogole co to za porownanie e34 do fabii .. to jakby porownac motor z hulajnogą, z leksza nie na miejscu. na liście wyposażenia e34 w 88roku byly rzeczy, obok ktorych Fabia w 2012 nawet nie stała :)

Twoje posty nic nie wnoszą w tym temacie. Jeśli nie potrafisz być pomocny, to nie wypowiadaj się. A o samochodach i markach podyskutuj sobie na moto-forum. Kas_ia piszę, że została oszukana i oczekuje pomocy i podpowiedzi jak poradzić sobie w tej sytuacji. Dziwne, że tak łatwo przychodzi Ci stanąć po stronie dealera...To, że tak się dzieje, że sprzedają uszkodzone samochody, to nie znaczy, że mamy się na to godzić i grzecznie powiedzieć "no trudno".

Kas_iu nie jestem prawnikiem, ale porozmawiaj ze sprzedającym i powiedz o swoich żądaniach, a może wymieni auto?? Jeśli kupiłaś samochód niedawno myślę, że możesz je reklamować na podstawie niezgodności towaru z umową i żądać nowego auta bezkolizyjnego (chociaż tu muszą wypowiedzieć się prawnicy, jak to jest w przypadku aut). Jeśli nie, pozostaje droga sądowa. I tu sprawa też nie musi być przegrana, zależy co powiedzą biegli, tzn. czy szkoda powstała przed zakupem auta (nie wiem, czy można i na ile precyzyjnie to ustalić). Ważne będą zeznania mechanika, który wadę wykrył. Miałam podobna syt. z autem używanym i u mnie udało się zwrócić auto-niestety sądownie. Spróbuj skontaktować się z rzeczoznawcą, może coś podpowie.
 
Zamieszczając post dot. mojej sprawy, liczyłam na odzew ludzi, którzy doświadczyli podobnej sytuacji i mogą się podzielić cennymi wskazówkami, czego jeszcze można się spodziewać po nieuczciwych właścicielach salonów samochodowych. Nie widzę zasadności prowadzenia dyskusji o mojej sytuacji finansowej czy pobudkach, które skłoniły mnie do wyboru akurat takiej marki i modelu auta.

kamagan napisał:
Kas_iu nie jestem prawnikiem, ale porozmawiaj ze sprzedającym i powiedz o swoich żądaniach, a może wymieni auto?? Jeśli kupiłaś samochód niedawno myślę, że możesz je reklamować na podstawie niezgodności towaru z umową i żądać nowego auta bezkolizyjnego (chociaż tu muszą wypowiedzieć się prawnicy, jak to jest w przypadku aut). Jeśli nie, pozostaje droga sądowa. I tu sprawa też nie musi być przegrana, zależy co powiedzą biegli, tzn. czy szkoda powstała przed zakupem auta (nie wiem, czy można i na ile precyzyjnie to ustalić). Ważne będą zeznania mechanika, który wadę wykrył. Miałam podobna syt. z autem używanym i u mnie udało się zwrócić auto-niestety sądownie. Spróbuj skontaktować się z rzeczoznawcą, może coś podpowie.

Dziękuję za podpowiedź - dobrze jest mieć świadomość, że jednak sprawa nie jest z góry przegrana i można próbować dochodzić swego z powodzeniem.

Cedwah -> autko kupione w sierpniu zeszłego roku, więc troszkę czasu już upłynęło, ale i tak tego nie odpuszczę...

Co do kwestii typowo proceduralnych, to nie stanowi największego problemu - jestem studentką 4 roku prawa, ale procedury to jedna kwestia, a praktyczne doświadczenia są nieocenione: trzeba się dobrze przygotować na ewentualne "niespodzianki", które może mi zgotować dealer i właśnie o taki info mi chodziło: sztuczki, tłumaczenia... zawsze lepiej wiedzieć więcej i być przygotowanym na każdą ewentualność.

Już rozpoczęłam działanie - wizyta w salonie, właściciel nieobecny a umówienie się z nim w najbliższym czasie trudne do realizacji, naturalnie pracownicy nie są upoważnieni... Do tego interwencja w centrali Skoda Auto Polska - czekam na oficjalną odpowiedź. Na razie jedynie sygnalizuje problem, nie wysuwam żadnych roszczeń, czekam na ich ruch.

Zresztą, może niektórym wyda się to dziwne, ale dla mnie wcale nie jest istotne zaspokojenie roszczeń materialnych. Samochód pewnie stracił na wartości, ale nie zamierzam go sprzedawać do czasu zakończenia okresu kredytowania, więc upływ czasu i tak znacznie bardziej obniży cenę. Jedynie kwestie bezpieczeństwa trochę mnie martwią, ale poddam auto porządnej analizie.
Mimo iż, po 4 latach studiów zdążyłam się już przekonać do czego tak naprawdę służy znajomość prawa, to nadal mam w sobie silne poczucie sprawiedliwości i właśnie do tego dążę - zwyczajnie w świecie udowodnić, że klient nie jest taki naiwny i prędzej czy później upomni się o swoje. I tylko nie mogę zrozumieć, jak w ogóle jest możliwe takie społeczne przyzwolenie na tego typu oszukańcze praktyki, które zaprezentował np. Drifter.

Pozdrawiam.
 
Wszystko racja, ale należało zbadać auto przy odbiorze, bo teraz są trudności dowodowe. Minęło już sporo czasu, a dealer zapewne będzie stał na stanowisku, że auto wydał sprawne i bez wad. Tak, czy inaczej W obecnej sytuacji należy złożyć reklamacje na podstawie przepisów ustawy o sprzedaży konsumenckiej i czekać na reakcję. Warto tez zdobyć opinię rzeczoznawcy i dołączyć do reklamacji. Przed oddaniem auta radzę wykonać dokładną dokumentację foto i załączyć do reklamacji.
 
dyskusje n/t samochodów sobie daruje bo robi sie piaskownica i nie ma to najmniejszego sensu.

bobpl napisał:
a w przypadku dachowania słupek zamiast urzymac mase pojazdu sie znowu wgniecie i zabije nam dziecko. No ale gdzie tam, naprawa slupka to nie jest powazna szkoda, skąd..

widziales ten pojazd na zywo ze takie glupoty wypisujesz? żaden dealer nie ryzykowalby sprzedaży auta w ktorym slupek byl uszkodzony na tyle ze naruszona zostala jego konstrukcja czy tez geometria pojazdu. Zapewne chodzi tutaj o jakąś drobną wgniotke lub zarysowanie (takie rzeczy sie czesto zdarzaja podczas transportu i przechowywania aut, zajmują się tym też ludzie a kazdy popelnia bledy), ktora nie ma najmniejszego wplywu na bezpieczenstwo a nie o wspawaną ćwiare z tyłu. Nie wydziwiaj.


Kas_ia napisał:
Cedwah -> autko kupione w sierpniu zeszłego roku, więc troszkę czasu już upłynęło, ale i tak tego nie odpuszczę...
I tylko nie mogę zrozumieć, jak w ogóle jest możliwe takie społeczne przyzwolenie na tego typu oszukańcze praktyki, które zaprezentował np. Drifter.

Pozdrawiam.

kupilas auto w salonie i po ponad roku doszlas do wniosku że sprzedali ci uszkodzone? sory ale to tak jakbys kupila lody, zjadla 2 gałki i wrocila do lodziarni po zwrot pieniedzy bo ci nie smakowaly. :roll: żaden dealer nie uzna takiej reklamacji bo przez rok czasu z tym autem moglo się stać wszystko. Gdyby to bylo kilka dni, tydzien.. to może (i tak byloby ciezko) ale teraz to nawet jesli faktycznie kupilas to auto w takim stanie to po uplywie takiego czasu nie masz żadnych szans. Tym bardziej,ze papierek podpisałaś. Wlasciciel salonu a tym bardziej centrala może nawet nie wiedzieć o tej naprawie,skoro nie zostala ona nigdzie udokumentowana, a skoro wydali ci auto jak 'idealne' to zapewne udokumentowana nie jest. Tak więc postaw się w jego sytuacji - babka przyjezdza po roku od kupna i mowi że wydali jej uszkodzony samochod. Poza tym gdyby rzeczywiscie ta naprawa byla dokonywana w ASO i chcieliby to ukryć to zapewne bardzo by się postarali i zrobili to ladnie, a nie tak że widać golym okien i uszczelka odstaje. A skąd masz pewnosc ze dealer wydal ci takie auto? Nie zostawialas przez ten rok czasu auta w jakimś innym serwisie? a może pożyczałaś komuś?:) co do takich praktyk to ja nie mam na nie przyzwolenia, nie kupuję i nigdy nie kupię nowego auta bo jest to po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto - takie auto na wartosci traci blyskawicznie, (malo kto zdaje sobie sprawe ze w momencie przejazdu przez prog salonu auto juz traci na wartosci nawet 20%) a w dodatku jeszcze kupowanie tego auta na kredyt to juz dla mnie wogóle jest niezrozumiałe no ale jak mawia klasyk - rozni ludzie, rozne potrzeby :)
 
Ostatnia edycja:
Czy auto przez okres ostatniego roku było serwisowane w ASO ?
 
Powrót
Góra