Obowiązek wyrejestrowania się z UP - jaka kara i kiedy za niedopełnienie obowiązku?

  • Autor wątku Autor wątku Olivvia
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

Olivvia

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2017
Odpowiedzi
1
Koleżanka zwróciła się do mnie z prośba o pomoc - trochę pogrzebałam w sieci i Ustawie dot. bezrobotnych, ale chciałam się upewnić/dowiedzieć, jaki jest stan faktyczny, ale w sumie niewiele się dowiedziałam.

Oczywiście "mleko już się rozlało", powiedziałam jej parę rzeczy do słuchu - ale poza umoralnianiem chcę jej przedstawić możliwe skutki i sposoby rozwiązania sprawy.

Sprawa wygląda tak, że koleżanka (nazwijmy ją Anka) była zarejestrowana w UP jako bezrobotna bez prawa do zasiłku. Dodatkowo była zakwalifikowana do tej grupy osób, które pracy nie szukają, więc nie dostawała ofert a tylko co jakiś czas zgłaszała się do opiekuna, by powiedzieć, ze "nic się nie zmieniło".

Jakiś czas temu udało znaleźć się jej "fuchę": pracowała zdalnie, początkowo 2-3h dziennie, później po ok. 5-6h. - zlecający określił ich umowę umową o dzieło i stwierdził, że składki żadne się z tego tytułu nie należą. Gdy koleżanka poprosiła o same składki zdrowotne (nawet potrącane z wypłaty), które są jej konieczne, a do tej pory miała je zagwarantowane z UP - powiedział jej, że ma po prostu się nie wyrejestrowywać, bo UP taki rodzaj Umowy w ogóle nie interesuje, i nie ma obowiązku jej zgłaszania.
Informacje, jakie sam o sobie jej przekazał oraz te, które (wówczas) znalazła na jego temat w sieci potwierdziły, że jest księgowym oraz menadżerem ze sporym doświadczeniem, więc (naiwna) stwierdziła, że nie ma podstaw, by mu nie wierzyć. Jej czujność uśpił również fakt, że jakby nie patrzeć jego firma dość rozpoznawalna w swojej branży, zatrudnia sporo podwykonawców, więc nie wpadła na to, że facet będzie ryzykować jakieś kombinacje, żeby oszczędzić marne (dla niego oczywiście) kilkaset złotych.

Głupia Anka posłuchała cudownych rad gościa, no i bez sprawdzenia tych informacji, jakie jej przekazał zgodziła się na współpracę. Zgodnie z sugestią "pracodawcy" - zgłaszając się do UP mówiła opiekunowi, że żadna zmiana w jej sytuacji nie zaszła.


No a teraz się okazało, że:

- została bez pracy, z zaległym wynagrodzeniem za prawie 1,5 miesiąca + "obietnicą", że prędko (czyli pewnie nigdy) kasy nie dostanie;
- okazało się, że ze względu na zapisy w umowie - należy ja kwalifikować przynajmniej jako umowę-zlecenie (a nawet Umowę o Pracę) - więc do zaległego wynagrodzenia dochodzą zaległe składki + ewentualnie wyrównanie za czas pracy, który pracodawca bezpodstawnie jej "odcinał" z miesięcznego raportu godzinowego;
- generalnie zleceniodawca okazał się kanciarzem jakich mało, podobnie "załatwionych" osób jest kilka (+ sporo innych ludzi - podwykonawców, którzy miesiącami czekają na należną im kasę). Tu się przy okazji zapytam - jej współpracowniczka była przez cały czas zgłoszona do ubezpieczenia przez męża - czy tego typu umowa też niosła ze sobą obowiązek, by ją wypisał z tego ubezpieczenia? Jeśli tak, to jakie konsekwencje są możliwe?

W poszukiwaniu rozwiązania i informacji dokopałam się jedynie do Dz.U. 2004 Nr 99 poz. 1001
Rozdz. 20 Art. 119

2. Bezrobotny, który podjął zatrudnienie, inną pracę zarobkową lub działalność
gospodarczą bez powiadomienia o tym właściwego powiatowego urzędu pracy,
podlega karze grzywny nie niższej niż 500 zł.
3. Sprawca nie podlega karze, jeżeli przed dniem rozpoczęcia kontroli
w podmiocie kontrolowanym obowiązek, o którym mowa w art. 74, został już
spełniony.


1) Czy w tej sytuacji - skoro "umowa" z facetem już wygasła a Anki nikt nie złapał "za rękę" - to czy faktycznie tej kary grzywny może się już nie obawiać?
A jeśli grzywna grozi, to czy często stosowane jest więcej, niż te min. 500 zł? UP bierze pod uwagę w takiej sytuacji jakieś czynniki łagodzące?

2) Czy może bez obaw starać się odzyskać zaległe wynagrodzenie (i "wyprostowanie" umowy w świetle prawa) nie narażając się przy tym na "kosztowne" nieprzyjemności ze strony UP? Czy powinna sama przyznać się po fakcie w UP (i co wtedy? Kara finansowa jednak tak czy nie? A może jedynie jakieś pouczenie lub upomnienie?)? Czy też (w nawiązaniu do 1) - na ten moment sprawy niewyrejestrowania tak jakby już nie ma?
 
Powrót
Góra