K
Kacpi234
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2015
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
Chciałbym aby wypowiedziało się kilka osób na temat mojego problemu.
Otóż, dzisiaj doszło do pewnego incydentu. Po wjechaniu na teren mojej szkoły (zakaz obowiązuje do godziny 13:00, potem brama zostaje otwarta i można wjeżdżać) chciałem zaparkować sobie bliżej pracowni i gdy jechałem "wszedłem sobie bokiem w zakręt (a dokładniej zarzuciłem tyłem moim maluchem)". Po chwili pracownik szkoły(nie nauczyciel) wyskakuje mi przed maskę i chce mnie zatrzymać (ja oczywiście szybko się zatrzymuję). On otwiera drzwi od mojego samochodu, przekręca kluczyk (gasi samochód), zabiera kluczyki i trzaska z całej siły drzwiami.
Ja wysiadam z samochodu, a on oświadcza mi, że będę musiał odebrać kluczyki od dyrektora wraz z rodzicami (na szczęście oddał je mojej wychowawczyni). Gdy kulturalnie spytałem się go czy mógłbym chociaż go przestawić (stał na środku drogi) i zamknąć, aby nikt mi go nie ukradł. Nagle on odwraca się i mówi oburzony i zły, cytuję "takiego złoma i tak nikt nie chciałby ukraść". Bardzo mnie to oburzyło, ponieważ jego może stać na lepsze samochody (mnie osobiście nie stać na coś lepszego), ale to jest mój pierwszy samochód, wkładam w niego moje własne pieniądze i czas.
Wszystko się zakończyło pouczeniem wychowawcy i oddanie kluczyków oraz poinformowaniem rodziców.
Pytania:
Czy mam jakieś podstawy prawne, aby złożyć skargę na tego pracownika?
Jeżeli tak to jakie?
Nie wiem może coś na temat naruszania przestrzeni osobistej czy coś.
Bądź coś z moimi własnościami materialnymi.
Nie wiem proszę o jakieś porady w tym temacie.
Chciałbym aby wypowiedziało się kilka osób na temat mojego problemu.
Otóż, dzisiaj doszło do pewnego incydentu. Po wjechaniu na teren mojej szkoły (zakaz obowiązuje do godziny 13:00, potem brama zostaje otwarta i można wjeżdżać) chciałem zaparkować sobie bliżej pracowni i gdy jechałem "wszedłem sobie bokiem w zakręt (a dokładniej zarzuciłem tyłem moim maluchem)". Po chwili pracownik szkoły(nie nauczyciel) wyskakuje mi przed maskę i chce mnie zatrzymać (ja oczywiście szybko się zatrzymuję). On otwiera drzwi od mojego samochodu, przekręca kluczyk (gasi samochód), zabiera kluczyki i trzaska z całej siły drzwiami.
Ja wysiadam z samochodu, a on oświadcza mi, że będę musiał odebrać kluczyki od dyrektora wraz z rodzicami (na szczęście oddał je mojej wychowawczyni). Gdy kulturalnie spytałem się go czy mógłbym chociaż go przestawić (stał na środku drogi) i zamknąć, aby nikt mi go nie ukradł. Nagle on odwraca się i mówi oburzony i zły, cytuję "takiego złoma i tak nikt nie chciałby ukraść". Bardzo mnie to oburzyło, ponieważ jego może stać na lepsze samochody (mnie osobiście nie stać na coś lepszego), ale to jest mój pierwszy samochód, wkładam w niego moje własne pieniądze i czas.
Wszystko się zakończyło pouczeniem wychowawcy i oddanie kluczyków oraz poinformowaniem rodziców.
Pytania:
Czy mam jakieś podstawy prawne, aby złożyć skargę na tego pracownika?
Jeżeli tak to jakie?
Nie wiem może coś na temat naruszania przestrzeni osobistej czy coś.
Bądź coś z moimi własnościami materialnymi.
Nie wiem proszę o jakieś porady w tym temacie.