I
innooki
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2008
- Odpowiedzi
- 1
WItam.
Mam maly problem.Sytuacja w skrocie wyglada tak: Prawie rok temu kupilem samochod ( drugi samochod) i postawilem go na parkingu na posesji osiedla pod oknami znajomego, ktory tam mieszka. Jest to zamkniety teren z brama otwierana poprzez wprowadzenie kodu. Nie da sie ukryc ze przez prawie rok zwlekalem z zalatwieniem sprawy jego sprzedazy ( takie bylo jego przeznaczenie) poniewaz laczylo sie to z naprawa ( wybita tylna szyba , zaklejona folia) i przewiezieniem samochodu do miejsca gdzie mieszkam( 120 km od miejsca gdzie stal) Tak czy inaczej nikomu nigdy nie przeszkadzal a przynajmniej nie bylo zadnych sygnalow, ktore moglyby o tym swiadczyc. Dzisiaj rano zadzwonil moj znajomy i poinformowal mnie , za samochod zostal odcholowany przez ciezarowke z napisem recovery a uprzednio zdemolowany przez ekipe ja obslugujaca( zrobienie dziury w dachu i wybicie przedniej szyby zeby jakos zaczepic line holownicza). Znajomy, kiedy juz wybiegl z domu zobaczyl tylko tyl samochodu opuszcajacego na holu posesje.Podejrzewam ze to landlord posesji postaral sie o takie zalatwienie sprawy.Ale teraz pytanie. czy jest zgodne z prawem aby niszczyc czyjas wlasnosc, w tym wypadku samochod bez uprzedniego poinformowania o tym fakcie wlasciciela? Chodzi mi o to ze nie mam pojecia gdzie jest i co sie dzieje z moim samochodem. Biorac pod uwage jak go potraktowano nie wyobrazam sobie innej opcji jak tylko wywiezienie go na zlom i ewentualne obciazenie mnie rachunkiem za zlomowanie.Co jednak jesli zacholowano go na jakis platny parking za co przyjdzie mi slono zaplacic kiedy zostane o tym powiadomiony powiedzmy za dwa tygodniei naliczony mi zostanie rachunek za kazda dobe "opieki" nad samochodem? Co mam zrobic, bo oprocz zlozenia raportu o kradziezy na posterunku Gardy nie przychodzi mi do glowy nic innego. mam tu na mysli , ze gdyby nie przypadkowa obecnosc mojego znajomego w domu, wogole nie wiedzialbym ze to recovery zabralo ten samochod. O niczym nie zostalem bowiem poinformowany, nie bylo zadncyh ostrzezen a juz zdemolowanie samochodu tak jakby zakladajac ze musi trafic na zlom wydaje mi sie lekko przesada.
Zeby bylo smieszniej landlord znajomego nie odbiera telefonow , wiec niemozliwe jest zadanie mu pytania, ktorej firmie zlecil pozbycie sie auta i ewentualne negocjowanie z nimi przyszlosci pojazdu i kosztow tego postepowania. Jednym slowem moge zaczac przetrzasac dziesiatki parkingow tego typu firm lub bezczynnie czekac na informacje od tej firmy z dolaczonym rachunkiem( jesli to platny parking, czym pozniej przyjdzie tym gorzej dla mnie)
Jesli ktos ma jakis pomysl co z tym fantem zrobic,albo spotkal sie z podobnym problemem z gory dziekuje za poswiecony czas.
pozdrawiam.
Mam maly problem.Sytuacja w skrocie wyglada tak: Prawie rok temu kupilem samochod ( drugi samochod) i postawilem go na parkingu na posesji osiedla pod oknami znajomego, ktory tam mieszka. Jest to zamkniety teren z brama otwierana poprzez wprowadzenie kodu. Nie da sie ukryc ze przez prawie rok zwlekalem z zalatwieniem sprawy jego sprzedazy ( takie bylo jego przeznaczenie) poniewaz laczylo sie to z naprawa ( wybita tylna szyba , zaklejona folia) i przewiezieniem samochodu do miejsca gdzie mieszkam( 120 km od miejsca gdzie stal) Tak czy inaczej nikomu nigdy nie przeszkadzal a przynajmniej nie bylo zadnych sygnalow, ktore moglyby o tym swiadczyc. Dzisiaj rano zadzwonil moj znajomy i poinformowal mnie , za samochod zostal odcholowany przez ciezarowke z napisem recovery a uprzednio zdemolowany przez ekipe ja obslugujaca( zrobienie dziury w dachu i wybicie przedniej szyby zeby jakos zaczepic line holownicza). Znajomy, kiedy juz wybiegl z domu zobaczyl tylko tyl samochodu opuszcajacego na holu posesje.Podejrzewam ze to landlord posesji postaral sie o takie zalatwienie sprawy.Ale teraz pytanie. czy jest zgodne z prawem aby niszczyc czyjas wlasnosc, w tym wypadku samochod bez uprzedniego poinformowania o tym fakcie wlasciciela? Chodzi mi o to ze nie mam pojecia gdzie jest i co sie dzieje z moim samochodem. Biorac pod uwage jak go potraktowano nie wyobrazam sobie innej opcji jak tylko wywiezienie go na zlom i ewentualne obciazenie mnie rachunkiem za zlomowanie.Co jednak jesli zacholowano go na jakis platny parking za co przyjdzie mi slono zaplacic kiedy zostane o tym powiadomiony powiedzmy za dwa tygodniei naliczony mi zostanie rachunek za kazda dobe "opieki" nad samochodem? Co mam zrobic, bo oprocz zlozenia raportu o kradziezy na posterunku Gardy nie przychodzi mi do glowy nic innego. mam tu na mysli , ze gdyby nie przypadkowa obecnosc mojego znajomego w domu, wogole nie wiedzialbym ze to recovery zabralo ten samochod. O niczym nie zostalem bowiem poinformowany, nie bylo zadncyh ostrzezen a juz zdemolowanie samochodu tak jakby zakladajac ze musi trafic na zlom wydaje mi sie lekko przesada.
Zeby bylo smieszniej landlord znajomego nie odbiera telefonow , wiec niemozliwe jest zadanie mu pytania, ktorej firmie zlecil pozbycie sie auta i ewentualne negocjowanie z nimi przyszlosci pojazdu i kosztow tego postepowania. Jednym slowem moge zaczac przetrzasac dziesiatki parkingow tego typu firm lub bezczynnie czekac na informacje od tej firmy z dolaczonym rachunkiem( jesli to platny parking, czym pozniej przyjdzie tym gorzej dla mnie)
Jesli ktos ma jakis pomysl co z tym fantem zrobic,albo spotkal sie z podobnym problemem z gory dziekuje za poswiecony czas.
pozdrawiam.