Odebranie dziecka i zmiana nazwiska

  • Autor wątku Autor wątku toppertje
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

toppertje

Użytkownik
Dołączył
03.2007
Odpowiedzi
178
1. Czy jesli sad zagraniczny uznal, ze odebranie nam dziecka bylo niezgodne z art 8 Europejskiej Konwencji Praw Czlowieka a nastepnie w tym samym wyroku powolujac sie na ten sam artykul odmowil wydania nam dziecka twierdzac, ze juz przywyklo do nowej rodziny to jest to normalne?
2. Czy sad przyznajac opieke prawna nad dzieckiem dla Jeugdzorg, dzieckiem ktore ma wylacznie polskie obywatelstwo ma prawo zmienic dziecku nazwisko? Dziecko urodzilo sie w Polsce, matka jest Polka i ma polski akt urodzenia.
3. Czy obcy sad moze wykreslic z polskiego aktu urodzenia dane ojca, ktory uznal dziecko w Polsce zgodnie z polskim prawem?
4. Czy Jeugdzorg ma prawo odmowic dziecku mozliwosci nauki j. polskiego? Twierdza, ze w przypadku dziecka dwuletniego nie jest wskazana nauka drugiego jezyka i robia wszystko by dziecko sie j. polskiego nie nauczylo?
Z gory dziekuje za odpowiedz.(nie bardzo wiem w ktorym dziale ten watek bardziej pasuje. Jakie prawo tu bedzie mialo zastosowanie polskie, miedzynarodowe, czy kraju w ktorym dziecko nam odebrano?)
 
Moze jestem glupia lub naiwna ale wydaje mi sie, ze to nie jest zgodne z prawem.
 
a z jakiego powodu w ogóle w innym kraju odebrano?
 
Najpierw tutejsza Rada Ochrony Dzieci poinformowala nas, ze brakuje im dzieci do adopcji a takie male i zdrowe jak nasze jest niemozliwoscia otrzymac. Kilka dni pozniej dostalismy poczta wyrok sadowy, z ktorego wynikalo, ze Rada poddala w watpliwosc legalnosc naszych polskich dokumentow i na tej podstawie na ich wniosek sad przynzal opieke prawna nad dzieckiem dla Jeugdzorg do czasu kolejnej sprawy. Na kolejnej sprawie sad stwoierdzil, ze nie jest wiadome czy nasze dokumenty zostaly wydane zgodnie z prawem polskiem i dlatego przedluzyl opieke prawna na czas 12 tygodnie do czasu otrzymania odpowiedzi z Polski czy nasze dokumenty sa zgodne z prawem polskim i czy mamy prawa do dziecka. Zaznaczyl jednak w wyroku, ze dziecko ma przebywac z nami, gdyz nie ma podstaw do jego odebrania i nie ma zastrzezen co do jakosci naszej nad nim opieki. Kilka tygodni pozniej pracownicy Jeugdzorg w towarzystwie policjanta wtargneli do naszego domu (wiedzieli, ze meza nie bedzie) i zastraszajac mnie wyrwali mi dziecko z rak. Nie poddali zadnych powodow takiej decyzji anie nie pokazano/nie pozostawiono nam zadnego dokumentu, ktory dalby im do tego prawo. Kilka tygodni odbyla sie kolejna sprawa na ktorej sad przyznal, ze odebranie dziecka bylo niezgodne z procedurami i nie dla jego dobra ale nie zrobil nic by dziecko do nas wrocilo. Wrecz przeciwnie, odpowiedz polskich wladz, ze dokumenty sa zgodne z prawem i mamy pelnie wladzy rodzicielskiej, sad prawie, ze wysmial. Jego zdaniem Polacy nie wiedza co pisza i mowia. Pod byle pretekstem przeciagano sprawe przez ponad rok a w rezultacie sad stwierdzil, ze dziecko odebrano nam z naruszeniem art 8 Europejskiej Konwencji Praw Czlowieka ale skoro juz tak dlugo przebywa w rodzinie zastepczej nie nalezy go nam oddawac bo bedzie to kolejna trauma. Nasze dokumenty uznano za niewazne bo nie zostaly wydane zgodnie z ich prawem i dlatego uznano nas za czasowych opiekunow dziecka, ktorzy nie maja nic do powiedzenia. Dziecko nie moze tez wrocic do Polski bo nie zna j. polskiego choc pani pedagog, ktora napisala w tej sprawie swoj raport z jednej strony caly czas podkreslala, ze w czasie spotkan z dzieckiem mowie po polsku a z drugiej strony zabronila mi mowic po polsku twierdzac, ze to zle dla jego rozwoju. W taki to oto sposob stracilismy wszelkie prawa. Teraz, mimo, ze mamy jeszcze mozliwosc odwolywania sie od wyroku, sad najpierw przez 14 miesiecy nie chcial nawet wyznaczyc terminu a gdy go w koncu wyznaczyl, niecale dwa dni przed sprawa nasz adwokat zostal powiadomiony przez Jeugdzorg, ze sprawy nie bedzie. Tak wiec sad nie uwazal nawet za stosowne nas o tym powiadomic. Nasz adwokat sam musial pisac do sadu z pytaniem czy to prawda. Tak oto sprawe przesuniete o kolejne kilka miesiecy. W miedzyczasie Komisja Europejska wyslala do tutejszych wladz pismo z rzadaniem wyjasnienia dlaczego nasze dokumenty mimo, ze musialy zostac uznane, uznane nie zostaly. W pismie tym Komisja wyrazila tez swoje oburzenie, ze dzieci zostaly nam odebrane i umieszczone w wielodzietnej rodzinie (maja 4 wlasnych, biologicznych, maloletnich dzieci). Jednak tutejsze wladze od marca nie raczyly na to pismo nawet odpowiedziec.
Na poczatku tego miesiaca dowiedzielismy sie, ze Jeugdzorg nosi sie z zamiarem zmiany dziecku nazwiska. Nie mowiac o tym, ze dziecko jest wynaradawiane.
Mam nadzieje, ze dosc jasno przedstawilam sytuacje.
Oni nie mieli zadnych podstaw prawnych do odebrania dziecka wiec musieli je stworzyc a pobyt dziecka poza domem byl swietnym argumentem.
 
Czy ktos moze mi udzielic odpowiedzi na powyzsze pytania?

Chcialabym jeszcze przy okazji spytac, czy jesli sad innego panstwa wzywa na swiadka obywatela polskiego ma obowiazek pokryc koszta jego podrozy i pobytu?
Czy wysylajac do Polski dokumentu w sprawie, sad ma obowiazek je swiadkowi przetlumaczyc? Czy swiadek otrzymujac dokumenty w niezrozumialym dla siebie jezyku musi je przetlumaczyc we wlasnym zakresie i na wlasny koszt? Zwlaszcza jesli idzie o tomy akt.
 
Powrót
Góra