D
drewnianytata
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2020
- Odpowiedzi
- 29
Witam.
Czy to o czym napisze jest podstawą do odebrania całkowicie władzy rodzicielskiej mojej byłej żonie?
W czerwcu 2020 roku sąd przyznał mi pełnię władzy rodzicielskiej nad dwójką moich dzieci, jednocześnie ograniczając ją matce do decydowania o wyborze szkoły, zawodu, leczenia na wypadek ciężkiej choroby ( zmiana wyroku rozwodowego ze względu na zaniedbania matki dzieci).
Od tego momentu relacje między mną a moją byłą żoną pogorszyły się.
Zaczęło się od wezwania policji po tym jak sąd odrzucił apelacje w II instancji. Zostałem zatrzymany przy dzieciach i narzeczonej jako podejrzany o porwanie. Sprawa wyjaśniona, ale niesmak pozostał.
Od samego początku moja była żona nie chciała płacić alimentów na dzieci, co więcej miesiąc po wyroku prawomocnym to ja informowałem opiekę społeczną i ZUS, że dzieci są ze mną, gdyż moja była żona postanowiła dalej pobierać zasiłki na dzieci.
Moja była żona nie utrzymuje regularnych kontaktów z dziećmi.
Od czerwca 2020 do maja 2021 widziała się z nimi 2 razy. Od maja do grudnia 2021 widziała ich 5 razy ( najbardziej regularne kontakty). Od stycznia 2022 nie miała z nimi kontaktu. Jednak w tym ostatnim okresie nie jest to tylko jej wina jeśli tak mogę powiedzieć.
W grudniu 2021 doszło do sporządzenia przez nas ugody, która następnie miała być zatwierdzona przez sąd. Niestety jeszcze przed jej zatwierdzeniem moja była żona ją złamała. w trakcie sprawy o zmiane wyroku rozwodowego jednym z głównych zarzutów była częsta zmiana partnerów, dlatego w ugodzie był punkt, że kontakty z dziećmi nie będą odbywać się w obecności osób z poza rodziny. Dzieci w trakcie kontaktów ( pierwszych tygodniowych, wcześniej były jednodniowe) przedstawiła dzieciom kolejnego partnera i to z nim spędzała czas lub oddawała dzieci do swojej matki ( zgodnie z ugodą mialem być informowany gdzie są dzieci). Sprawa trafiła z powrotem do sądu. Moja była żona nie stawiała się na rozprawy, więc sąd uregulował kontakty w taki sposób o jaki wnioskowałem ja. Nie poinformowałem mojej byłej żony o wyroku, dlatego wiem że jestem częściowo odpowiedzialny za ich brak.
Kolejna kwestia to sprawa karna o niealimentacje. Dług wynosi już 25000 zł. Moja była żona ma na wakacje, wyjazdy, imprezy, knajpy, siłownie, wynajmowanie mieszkania, ale od ponad roku ( 14 miesiecy) otrzymałem 1500 zł, kiedy aliementy wynoszą 1200 zł miesiecznie.
Ostatnio doszło między nami do spięcia, które zakończyło się tym, iż zakazałem ( bez mojej zgody) rozpowszechniania wizerunku dzieci w sieci. Na jej profilu na FB zobaczyłem zdjęcie dzieci nagich w wannie. Poprosiłem o jego usunięcie, ale według ich matki to było zwykłe zdjęcie, takie jak na plaży. Dopiero groźba pozwu cywilnego sprawiła, że zdjęcie zniknęło.
Od roku matka dzieci zapytala o nie 2 razy ( maj, sierpień). Na moje wiadomości dotyczące alimentow nie odpowiada oraz cały czas twierdzi, że ma władzę tylko ograniczoną i mam z nią wszystko konsultować. Tłumaczenie, że może decydować o wskazanych rzeczach do niej nie dociera. Jako argument podaje to, że kiedy ja mialem ograniczoną władzę po wyroku rozwodowym to musiala wszystko ze mną konsultować. Nie rozumie różnicy między ograniczona do współdecydowania o wszystkich istotnych sprawach do tych wyszczególnionych.
Jakie mam szanse na odebranie jej władzy rodzicielskiej?
Chcę to zrobić, by zabezpieczyć dzieci. Po pierwsze przed ewentualnymi alimentami na matkę w przyszłości, po drugie przed robieniem na złość, gdy przyjdzie do wyboru szkoły czy zawodu ( bardzo często dzieci są przez nią wciągane w jej grę, jak to sama nazywa).
Proszę o poradę
Czy to o czym napisze jest podstawą do odebrania całkowicie władzy rodzicielskiej mojej byłej żonie?
W czerwcu 2020 roku sąd przyznał mi pełnię władzy rodzicielskiej nad dwójką moich dzieci, jednocześnie ograniczając ją matce do decydowania o wyborze szkoły, zawodu, leczenia na wypadek ciężkiej choroby ( zmiana wyroku rozwodowego ze względu na zaniedbania matki dzieci).
Od tego momentu relacje między mną a moją byłą żoną pogorszyły się.
Zaczęło się od wezwania policji po tym jak sąd odrzucił apelacje w II instancji. Zostałem zatrzymany przy dzieciach i narzeczonej jako podejrzany o porwanie. Sprawa wyjaśniona, ale niesmak pozostał.
Od samego początku moja była żona nie chciała płacić alimentów na dzieci, co więcej miesiąc po wyroku prawomocnym to ja informowałem opiekę społeczną i ZUS, że dzieci są ze mną, gdyż moja była żona postanowiła dalej pobierać zasiłki na dzieci.
Moja była żona nie utrzymuje regularnych kontaktów z dziećmi.
Od czerwca 2020 do maja 2021 widziała się z nimi 2 razy. Od maja do grudnia 2021 widziała ich 5 razy ( najbardziej regularne kontakty). Od stycznia 2022 nie miała z nimi kontaktu. Jednak w tym ostatnim okresie nie jest to tylko jej wina jeśli tak mogę powiedzieć.
W grudniu 2021 doszło do sporządzenia przez nas ugody, która następnie miała być zatwierdzona przez sąd. Niestety jeszcze przed jej zatwierdzeniem moja była żona ją złamała. w trakcie sprawy o zmiane wyroku rozwodowego jednym z głównych zarzutów była częsta zmiana partnerów, dlatego w ugodzie był punkt, że kontakty z dziećmi nie będą odbywać się w obecności osób z poza rodziny. Dzieci w trakcie kontaktów ( pierwszych tygodniowych, wcześniej były jednodniowe) przedstawiła dzieciom kolejnego partnera i to z nim spędzała czas lub oddawała dzieci do swojej matki ( zgodnie z ugodą mialem być informowany gdzie są dzieci). Sprawa trafiła z powrotem do sądu. Moja była żona nie stawiała się na rozprawy, więc sąd uregulował kontakty w taki sposób o jaki wnioskowałem ja. Nie poinformowałem mojej byłej żony o wyroku, dlatego wiem że jestem częściowo odpowiedzialny za ich brak.
Kolejna kwestia to sprawa karna o niealimentacje. Dług wynosi już 25000 zł. Moja była żona ma na wakacje, wyjazdy, imprezy, knajpy, siłownie, wynajmowanie mieszkania, ale od ponad roku ( 14 miesiecy) otrzymałem 1500 zł, kiedy aliementy wynoszą 1200 zł miesiecznie.
Ostatnio doszło między nami do spięcia, które zakończyło się tym, iż zakazałem ( bez mojej zgody) rozpowszechniania wizerunku dzieci w sieci. Na jej profilu na FB zobaczyłem zdjęcie dzieci nagich w wannie. Poprosiłem o jego usunięcie, ale według ich matki to było zwykłe zdjęcie, takie jak na plaży. Dopiero groźba pozwu cywilnego sprawiła, że zdjęcie zniknęło.
Od roku matka dzieci zapytala o nie 2 razy ( maj, sierpień). Na moje wiadomości dotyczące alimentow nie odpowiada oraz cały czas twierdzi, że ma władzę tylko ograniczoną i mam z nią wszystko konsultować. Tłumaczenie, że może decydować o wskazanych rzeczach do niej nie dociera. Jako argument podaje to, że kiedy ja mialem ograniczoną władzę po wyroku rozwodowym to musiala wszystko ze mną konsultować. Nie rozumie różnicy między ograniczona do współdecydowania o wszystkich istotnych sprawach do tych wyszczególnionych.
Jakie mam szanse na odebranie jej władzy rodzicielskiej?
Chcę to zrobić, by zabezpieczyć dzieci. Po pierwsze przed ewentualnymi alimentami na matkę w przyszłości, po drugie przed robieniem na złość, gdy przyjdzie do wyboru szkoły czy zawodu ( bardzo często dzieci są przez nią wciągane w jej grę, jak to sama nazywa).
Proszę o poradę