T
twi5ter
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2021
- Odpowiedzi
- 1
Dzień dobry,
mam taki problem. W moim wynajmowanym (jestem wynajmującym, wszystko legalnie na umowę zgłoszone do US) doszło do wycieku spod wanny. Usterką było po prostu powolone luzowanie się odpływu na śrubie przez jakiś czas, moze to był tydzien moze miesiac, ciezko to okreslic bo nic nie wskazywało, że coś się dzieje. Po zgłoszeniu przez najemcę, że coś się musi lać pod wanną bo jest dziwny dzwiek od razu przykreciłem syfon z powrotem, faktycznie był opuszczony na około 1 cm. Po około tygodniu pojawiły się pierwsze burchle na ścianach sąsiadujących z łazienką oraz wilgoć pod listwami.
Ubezpieczyciel poznawszy wszystkie fakty odmówił pokrycia kosztów osuszania i remontu ściany zasłaniając się zapisem w OWU, cyt:
"przekazano informacje, że nie doszło do gwałtownego i dużego wycieku wody. Wskazana przyczyna nie mogła więc doprowadzić w ciągu 7 dni do powstania zagrzybienia i listew i szafy. Proces zawilgacania ścian i zagrzybienia wskazanych elementów musial
być procesem ciągłym i systematycznym, trwającym wiele tygodni i nie
mógł powstać w wyniku jednorazowego wylania wodą podczas jednej
kąpieli w wannie. Do zawlgocenia musiało dojść znacznie wcześniej niż
przed dniem 26 czerwca, tj. dniem w którym został wskazany jako dzień
powstania szkody."
"Jednocześnie wskazujemy, że wanna jest prawidłowo osadzona, zabudowana i umocowana. Nie widzimy więc możliwości, aby doszło do samoistnego odkręcenia syfonu"
Powstaje pytanie na jakiej podstawie ubezpieczyciel twierdzi, że nie mogło dojść do takiej usterki skoro ona wystąpiła? Skąd także stwierdził, że wanna została dobrze umocowana skoro na miejscu oględzin specjalista wysłany przez ubezpieczyciela nawet tego nie sprawdzał, nie zaglądał pod wannę? Wanna jest zrobiona z materiału, który pracuje, ugina się i pełni rolę także prysznica - wiadomym jest, że stawanie w okolicy odpływu generuje nacisk na to miejsce.
Moje pytanie: jakich argumentów, słów, użyć w odwołaniu?
Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki.
mam taki problem. W moim wynajmowanym (jestem wynajmującym, wszystko legalnie na umowę zgłoszone do US) doszło do wycieku spod wanny. Usterką było po prostu powolone luzowanie się odpływu na śrubie przez jakiś czas, moze to był tydzien moze miesiac, ciezko to okreslic bo nic nie wskazywało, że coś się dzieje. Po zgłoszeniu przez najemcę, że coś się musi lać pod wanną bo jest dziwny dzwiek od razu przykreciłem syfon z powrotem, faktycznie był opuszczony na około 1 cm. Po około tygodniu pojawiły się pierwsze burchle na ścianach sąsiadujących z łazienką oraz wilgoć pod listwami.
Ubezpieczyciel poznawszy wszystkie fakty odmówił pokrycia kosztów osuszania i remontu ściany zasłaniając się zapisem w OWU, cyt:
"przekazano informacje, że nie doszło do gwałtownego i dużego wycieku wody. Wskazana przyczyna nie mogła więc doprowadzić w ciągu 7 dni do powstania zagrzybienia i listew i szafy. Proces zawilgacania ścian i zagrzybienia wskazanych elementów musial
być procesem ciągłym i systematycznym, trwającym wiele tygodni i nie
mógł powstać w wyniku jednorazowego wylania wodą podczas jednej
kąpieli w wannie. Do zawlgocenia musiało dojść znacznie wcześniej niż
przed dniem 26 czerwca, tj. dniem w którym został wskazany jako dzień
powstania szkody."
"Jednocześnie wskazujemy, że wanna jest prawidłowo osadzona, zabudowana i umocowana. Nie widzimy więc możliwości, aby doszło do samoistnego odkręcenia syfonu"
Powstaje pytanie na jakiej podstawie ubezpieczyciel twierdzi, że nie mogło dojść do takiej usterki skoro ona wystąpiła? Skąd także stwierdził, że wanna została dobrze umocowana skoro na miejscu oględzin specjalista wysłany przez ubezpieczyciela nawet tego nie sprawdzał, nie zaglądał pod wannę? Wanna jest zrobiona z materiału, który pracuje, ugina się i pełni rolę także prysznica - wiadomym jest, że stawanie w okolicy odpływu generuje nacisk na to miejsce.
Moje pytanie: jakich argumentów, słów, użyć w odwołaniu?
Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki.