I
Ingrit
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2013
- Odpowiedzi
- 19
Dzień dobry. W listopadzie 2018 skręciłam staw skokowy lewy, leczenie zakończone, przebyłam rehabilitację. Wypłacono mi odszkodowanie zgodnie z tabelą w OWU (1% z sumy ubezp. 40 000).
Ten sam staw skokowy (lewy) skręcilam w styczniu 2019 w wyniku poślizgnięcia się na drodze dojazdowej do szpitala (była pokryta grudami sniegu odpadajacymi z kół samochodów). Bylam na SOR, nocnej opiece, leczenie specjalistyczne, rehabilitacje (2 turnusy), leczenie zakończono. Zgłosiłam szkodę na osobie z tytułu NNW po raz kolejny. Dostałam odmowę.
W OWU wyłączeniem jest 3 i kolejne skręcenie tego samego stawu skokowego. To było natomiast drugie po zakońocznym wcześniej leczeniu.
W odmowie ubezpieczyciel twierdzi, iż skutki skręcenia ze stycznia nie są większe niż skutki skręcenia z listopada (czyli co to w ogóle znaczy?). Nie było dokumentacji, zeby mozna było z niej wywnioskować, że doszło do uszkodzenia dokładnie tego samego wiezadła, gdyż lekarz przy drugim skręceniu nie robił kompletnie żadnych badań, żadnego USG itd., żeby to wywnioskować, po prostu zdiagnozował skręcenie. Ubezpieczyciel przyjął więc, że uszkodzono to samo więzadło co w poprzednim skręceniu na podstawie braku dokumentów...
Czy to jest w ogóle "legalne" ot tak dopowiedzieć sobie?
Złozyłam reklamację do ubezpieczyciela, to wydali decyzję kolejną - odmowną - bo nie przedstawiłam dokumentacji, ze jest inaczej. A skąd mam ją przedstawić, skoro nie mogę ingerować w kompetencje i decyzje lekarza, co do wypisywania badań? Lekarz nie zrobił tych badań, a ja mogę być laikiem i nie wiedzieć co powinien zrobić...
Złozyłam też prośbę o interwencję do Rzecznika Finansowego, ale czy to w ogole coś kiedykolwiek pomogło?
Dodatkowo w OWU jest napisane, że kwota odszkodowania może być pomniejszona o jakiś tam procent, czyli zamiast 400 wypłaci ubezpieczyciel np. 200 zł... czy ubezpieczyciel postępował w tym przypadku zgodnie z OWU? skoro nawet tego nie dopuścił do "polubowanego rozpatrzenia reklamacji"?
Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź jakąkolwiek.
Ten sam staw skokowy (lewy) skręcilam w styczniu 2019 w wyniku poślizgnięcia się na drodze dojazdowej do szpitala (była pokryta grudami sniegu odpadajacymi z kół samochodów). Bylam na SOR, nocnej opiece, leczenie specjalistyczne, rehabilitacje (2 turnusy), leczenie zakończono. Zgłosiłam szkodę na osobie z tytułu NNW po raz kolejny. Dostałam odmowę.
W OWU wyłączeniem jest 3 i kolejne skręcenie tego samego stawu skokowego. To było natomiast drugie po zakońocznym wcześniej leczeniu.
W odmowie ubezpieczyciel twierdzi, iż skutki skręcenia ze stycznia nie są większe niż skutki skręcenia z listopada (czyli co to w ogóle znaczy?). Nie było dokumentacji, zeby mozna było z niej wywnioskować, że doszło do uszkodzenia dokładnie tego samego wiezadła, gdyż lekarz przy drugim skręceniu nie robił kompletnie żadnych badań, żadnego USG itd., żeby to wywnioskować, po prostu zdiagnozował skręcenie. Ubezpieczyciel przyjął więc, że uszkodzono to samo więzadło co w poprzednim skręceniu na podstawie braku dokumentów...
Czy to jest w ogóle "legalne" ot tak dopowiedzieć sobie?
Złozyłam reklamację do ubezpieczyciela, to wydali decyzję kolejną - odmowną - bo nie przedstawiłam dokumentacji, ze jest inaczej. A skąd mam ją przedstawić, skoro nie mogę ingerować w kompetencje i decyzje lekarza, co do wypisywania badań? Lekarz nie zrobił tych badań, a ja mogę być laikiem i nie wiedzieć co powinien zrobić...
Złozyłam też prośbę o interwencję do Rzecznika Finansowego, ale czy to w ogole coś kiedykolwiek pomogło?
Dodatkowo w OWU jest napisane, że kwota odszkodowania może być pomniejszona o jakiś tam procent, czyli zamiast 400 wypłaci ubezpieczyciel np. 200 zł... czy ubezpieczyciel postępował w tym przypadku zgodnie z OWU? skoro nawet tego nie dopuścił do "polubowanego rozpatrzenia reklamacji"?
Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź jakąkolwiek.
Ostatnia edycja: