P
Poszukujący135
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2021
- Odpowiedzi
- 16
Witajcie,
chciałbym prosić Was o informacje dotyczące możliwości odzyskania długu od byłej, która jest mi winna kilkanaście tys. złotych. 2/3 tej sumy pochodzą z pożyczki na samochód, którą mogę łatwo udowodnić (było to dokonane przelewem bankowym, a samochód został w jej posiadaniu), więc o to się nie martwię. Problem mam z pozostałą częścią.
Na początku pandemii moja była miała problemy finansowe, więc wziąłem na siebie płacenie za wszelkie zakupy spożywcze i inne związane ze wspólnym mieszkaniem (poza opłatami za samo mieszkanie). Niedawno się rozstaliśmy w bardzo burzliwy sposób, jednak przed tym ustaliliśmy, że ten dług rozliczymy w kolejnych dniach (ustaliliśmy warunek, zgodnie z którym ja pokrywam 60% kosztów, ona 40%).
Ostatecznie moja była nie radząc sobie z emocjami po rozstaniu całkowicie zerwała ze mną kontakt i nie odpowiada na moje wiadomości (mimo moich wielu usilnych prób załatwienia sprawy na spokojnie). Jedyne co, to udało mi się od niej uzyskać informacje nt. sumy jej wydatków z tego okresu i biorąc pod uwagę posiadane przeze mnie rachunki oraz moją historię bankową, obliczyłem wartość jej długu (uczciwie i zgodnie z ustaleniami) i przesłałem jej tę informację mailowo. Odpowiedziała mi twierdząc, że nie zgadza się na moje wyliczenia i że kiedyś mi zwróci około połowę kwoty, której się domagam. Nie zgodziłem się z jej argumentacją, jednak na kolejne maile i wiadomości nie odpowiedziała, tak samo jak na prośby o spotkanie i omówienie tej kwestii na spokojnie.
Z tego też powodu przestałem wierzyć w możliwość polubownego załatwienia sprawy. Proszę Was o informacje:
1. Czy mam rację sądząc, że ustalenia, które zawarliśmy w okresie jej wyprowadzki (dotyczące rozliczenia kosztów wspólnych zakupów) spełniają warunki umowy ustnej?
2. Posiadam nagranie rozmowy oraz wiadomość od niej, w której twierdzi, że nie zgadza się na warunki rozliczenia, bo obecnie mniej płaci za zakupy, niż gdy mieszkaliśmy razem. Nie jest to bezpośrednie potwierdzenie zawarcia umowy ustnej, ale sugeruje, że ustalenia były. Czy to wystarczy jako dowód zawarcia umowy dla sądu?
3. Jakie działania powinienem podjąć? Myślałem, by wysłać jej wezwanie do zapłaty z moimi warunkami spłaty (zamierzam dać jej uczciwe warunki i kilkumiesięczny czas na spłatę, bo kwota jest wysoka), a później w przypadku brak odpowiedzi założyć sprawę cywilną. Czy to poprawny plan działania?
4. W wiadomości mailowej z wyliczeniami, zaproponowałem jej, że zgodzę się aby zwróciła mi o 2 tys. złotych mniej, bo zależy mi na polubownym załatwieniu sprawy i nie chciałbym, by spory finansowe były powodem wzajemnej niechęci, dlatego byłem gotowy na ustępstwa. Jak wspomniałem nie otrzymałem żadnej odpowiedzi na tą wiadomość i moją propozycję, co wyklucza polubowne dogadanie się. Czy w takim razie moja propozycja była wiążąca i czy mogę domagać się pełnej kwoty?
chciałbym prosić Was o informacje dotyczące możliwości odzyskania długu od byłej, która jest mi winna kilkanaście tys. złotych. 2/3 tej sumy pochodzą z pożyczki na samochód, którą mogę łatwo udowodnić (było to dokonane przelewem bankowym, a samochód został w jej posiadaniu), więc o to się nie martwię. Problem mam z pozostałą częścią.
Na początku pandemii moja była miała problemy finansowe, więc wziąłem na siebie płacenie za wszelkie zakupy spożywcze i inne związane ze wspólnym mieszkaniem (poza opłatami za samo mieszkanie). Niedawno się rozstaliśmy w bardzo burzliwy sposób, jednak przed tym ustaliliśmy, że ten dług rozliczymy w kolejnych dniach (ustaliliśmy warunek, zgodnie z którym ja pokrywam 60% kosztów, ona 40%).
Ostatecznie moja była nie radząc sobie z emocjami po rozstaniu całkowicie zerwała ze mną kontakt i nie odpowiada na moje wiadomości (mimo moich wielu usilnych prób załatwienia sprawy na spokojnie). Jedyne co, to udało mi się od niej uzyskać informacje nt. sumy jej wydatków z tego okresu i biorąc pod uwagę posiadane przeze mnie rachunki oraz moją historię bankową, obliczyłem wartość jej długu (uczciwie i zgodnie z ustaleniami) i przesłałem jej tę informację mailowo. Odpowiedziała mi twierdząc, że nie zgadza się na moje wyliczenia i że kiedyś mi zwróci około połowę kwoty, której się domagam. Nie zgodziłem się z jej argumentacją, jednak na kolejne maile i wiadomości nie odpowiedziała, tak samo jak na prośby o spotkanie i omówienie tej kwestii na spokojnie.
Z tego też powodu przestałem wierzyć w możliwość polubownego załatwienia sprawy. Proszę Was o informacje:
1. Czy mam rację sądząc, że ustalenia, które zawarliśmy w okresie jej wyprowadzki (dotyczące rozliczenia kosztów wspólnych zakupów) spełniają warunki umowy ustnej?
2. Posiadam nagranie rozmowy oraz wiadomość od niej, w której twierdzi, że nie zgadza się na warunki rozliczenia, bo obecnie mniej płaci za zakupy, niż gdy mieszkaliśmy razem. Nie jest to bezpośrednie potwierdzenie zawarcia umowy ustnej, ale sugeruje, że ustalenia były. Czy to wystarczy jako dowód zawarcia umowy dla sądu?
3. Jakie działania powinienem podjąć? Myślałem, by wysłać jej wezwanie do zapłaty z moimi warunkami spłaty (zamierzam dać jej uczciwe warunki i kilkumiesięczny czas na spłatę, bo kwota jest wysoka), a później w przypadku brak odpowiedzi założyć sprawę cywilną. Czy to poprawny plan działania?
4. W wiadomości mailowej z wyliczeniami, zaproponowałem jej, że zgodzę się aby zwróciła mi o 2 tys. złotych mniej, bo zależy mi na polubownym załatwieniu sprawy i nie chciałbym, by spory finansowe były powodem wzajemnej niechęci, dlatego byłem gotowy na ustępstwa. Jak wspomniałem nie otrzymałem żadnej odpowiedzi na tą wiadomość i moją propozycję, co wyklucza polubowne dogadanie się. Czy w takim razie moja propozycja była wiążąca i czy mogę domagać się pełnej kwoty?