W nawiązaniu do mojego poprzedniego postu o odroczeniu wyroku - nowy termin ogłoszenia wyroku wypadł na dzień dzisiejszy. było to już drugie odroczenie. (po upływie 3 miesięcy). Podobno podyktowane było to tym, iż sędzina musi zapoznać się z aktami sprawy rozwodowej i sprawy o podwyższenie alimentów. Wyrok w dniu dzisiejszym nie zapadł po raz kolejny, a sędzina pyta się mnie czego ja tak naprawdę chcę, bo ona zapoznała się ze sprawą, a z pozwu wprost nie wynika, że ona się tylko domyśla. Najnormalniej w świecie zgłupiałem po tym pytaniu - sprawa jest prosta, błaha, chodzi o pozbawienie tytułu wykonawczego w sprawie alimentów za wskazany okres czasu (miałem egzekucję komorniczą za niepłacenie alimentów przez okres półtora roku). Na rozprawach przedstawiłem swoje stanowisko i dowody w sprawie, że egzekucja jest niesłuszna. W pozwie wskazałem o jaką kwotę chodzi i za jaki okres. Przecież przedmiot sprawy był wałkowany na kilku rozprawach które się odbyły w przedmiotowej sprawie, świadkowie się wypowiadali. Sprawa toczyła się półtora roku. To w jakim celu były te wszystkie rozprawy skoro sędzina teraz gdy ma zapaść wyrok mówi, że ona nie wie o co mi chodzi. Wyjaśniłem na nowo, wszystko jest w pozwie. Sędzina po raz kolejny, czyli po raz 3 odroczyła wyrok na za tydzień, tłumacząc się tym, że skoro tak to ona musi jeszcze wystąpić do komornika o wysokość egzekucji (nadmieniam, iż wysokość wskazana była w pozwie i odpowiednie dokumenty załączone).
Szanowni Państwo, nie mam do czynienia na co dzień z sądami, ale czy jest to normalna postawa sędziego? Czy takie praktyki są dopuszczalne? Czy w nieskończoność można odraczać wyrok? . Za każdym razem biorę urlop niepotrzebnieTu nie chodzi o podział majątku i zawrotne kwoty, tylko o 12 tys.zł.