Odstąpienie od umowy - zwrot używanego roweru

  • Autor wątku Autor wątku maxima20
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

maxima20

Użytkownik
Dołączył
11.2010
Odpowiedzi
161
Mam taką sytuację, czytam i szukam i już sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
23.04.2017 sprzedałam wystawiony na olx rower za 600zł. Rower był opisany jako używany, stan dobry. Rower używałam ok 3 lata, nie był to żaden markowy sprzęt, raczej chińska konstrukcja, podzespoły słabej jakości. W czasie używania sama musiałam wymienić opony na nowe, bo oryginalne były sparciałe, wymieniłam też pedały, nóżkę, linkę hamulcową (na przestrzeni lat 2014-2016). Rower był codziennie praktycznie używany do września 2016. Z reguły 1-2 razy w roku był w serwisie, bo trzeba było wyregulować przerzutki, hamulce itp. Czasami pękła dętka (ostatni raz w grudniu 2016, od tamtego czasu rower był bardzo sporadycznie używany).

Kupujący odebrał rower osobiście. Pan był z żoną i córką. Obie przejechały się na rowerze. Żona stwierdziła, że hamulce są słabe i słabo hamują. Mimo to rower kupił i zapłacił.
Ja nikogo w błąd nie wprowadziłam, mógł się przejechać na rowerze, obejrzeć, nic przed kupującym nie ukrywałam. O opisanych przez niego wadach nawet nie miałam pojęcia, choć wiedziałam, że to nie jest najwyższej klasy sprzęt, ale trudno tego oczekiwać po rowerze za 700zł (oryginalna cena). A części jak wiadomo się zużywają.

Dziś (3.06.2017) otrzymałam od niego maila:

Odstąpienie od Umowy - Zwrot Rzeczy
Na podstawie art 560 k.c. żądam zwrotu środków za zakupiony rower. Oczekuję wyznaczenia terminu zwrotu przedmiotu w ciągu 7 dni od otrzymania tego maila.
Ponieważ opis przedmiotu był zmanipulowany a informacje w nim zawarte nieprawdziwe należy zakładać, że Sprzedający celowo wprowadził w błąd Kupującego.
Ponieważ nie znam się na rowerach po zakupie oddaliśmy rower do serwisu aby zapewnić córce bezpieczne użytkowanie...
I się zaczęło:
- Hamulce niesprawne z kilku przyczyn. Krzywe obręcze ponieważ nie mogły być proste z powodu pęknięć poszycia spowodowanych złym ustawieniem w przeszłości okładzin względem pola ciernego. (zdjęcia poniżej)
- Linka hamulcowa w/g opisu była wymieniona szkoda, że tylko w opisie. Popękana osłona linki przedniej, w przypadku linki przerzutki uszkodzony pancerz powodował złe jej funkcjonowanie.
- Łożyska w kołach na skutek ich nie serwisowania, powodowało miejscowe przytarcia i luz osiowy.
- Widelec / stery znaczące luzy grożące wypadkiem
- oczywiście jest więcej mankamentów o których nie mam chęci już pisać.
Bezczelnością było pisać w ogłoszeniu, że rower miał zrobiony serwis w grudniu 2016 roku. (tak należy rozumieć zapis w treści ogłoszenia?) Jeśli tak było rozumiem, że posiada Pani stosowny rachunek? Jeśli nie proszę zadbać w przypadku procesu o stosowne oświadczenie serwisu. To zdecydowanie będzie jego koniec na rynku Warszawskim, Choć to mało prawdopodobne ponieważ żaden znany mi serwis nie wydałby takiego roweru klientowi. A założenie, ze w ciągu miesiąca sezonu rowerowego został tak zniszczony poprzez Pani użytkowanie byłoby nadużyciem - na to potrzeba 2 sezonów żeby doprowadzić do stanu w którym sprzedała Pani rzeczony rower.
Oczekuję zwrotu środków w kwocie 600 PLN + 100 PLN (Sama Diagnoza Serwisowa) i na tym etapie tylko takich (pomijam koszty poniesione na serwis, części oraz koszt opinii biegłego, a w przypadku procesu sądowego koszty sądowe wraz z zastępstwem procesowym. Może to stanowić wielokrotność samej transakcji)
Proszę zapoznać się ze zdjęciami ciekawa galeria... Ponieważ nie znam Pani danych osobowych zwrócę się do organu właściwego (policja) o ich ustalenie a następnie podejmę działania osobowe.
Jednocześnie proszę nie traktować tego maila jako zaproszenie do dyskusji. W przypadku odmowy zwrotu zrobię jak postanowiliśmy wyżej.
Pozdrawiam

Pan wysłał mi zdjęcia roweru bez opony, widać, że wymienił linki hamulcowe (oryginalne były czarne, teraz są pomarańczowe:) Generalnie wychodzi na to, że kupujący już sam dokonał iluś napraw. Nie kontaktował się ze mną, gdy pojawiły się wady, nie wystosował żadnych żądań. Zrobił to dopiero po 6 tygodniach od zakupu, dokonaniu napraw, ingerencji w rower itp. Powołuje się na rękojmię i grozi mi sądem. Tylko ze skoro ingerował w stan roweru, powymieniał części, a zdjęcia bez koła wysyła mi z domu, to może nawet sam bawił się w naprawy, choć jak twierdzi nie zna się na tym.

Nie bardzo wiem co mam zrobić. Wydaje mi się, że w sądzie to raczej on przegra, bo już ingerował w towar, więc jak teraz dojść prawdy? Ponadto on poza moim nr telefonu nie ma żadnych moich danych osobowych. Pójdzie na policję i co?

Jak powinnam się zachować? Boje się co oznaczają "działania osobowe" z jego maila i że koleś zacznie mnie nachodzić (odebrał rower spod mojego domu, ale nie zna numeru mieszkania).
Są tu dwa watki - jeden dot. sprzedaży i praw wynikających z rękojmi - ale czy one nadal istnieją skoro mam dowód na to, że człowiek ingerował w rower, zdjął koło, wymienił linki hamulcowe (sam wysłał mi takie zdjęcia) i pewnie coś jeszcze robił.
A druga sprawa, jeśli rzeczywiście zacznie mnie nękać, nachodzić itp to będę musiała zgłosić sprawę policji o nękanie :roll:

Będę wdzięczna za wskazówki, jak powinnam się zachować wobec Kupującego oraz informacje, czy jego żądania sa uzasadnione i mają podstawę prawną. Czy w przypadku sprawy sądowej ma on szansę wygrać i jakie z tego tytułu mogę ponieść koszty? Co mi może grozić?
Bardzo dziękuję za pomoc.
 
maxima20 napisał:
Czy w przypadku sprawy sądowej ma on szansę wygrać i jakie z tego tytułu mogę ponieść koszty? .
W razie wygranej kupujacego koszty zwrotu pieniedzy kupujacemu i rozprawy.

Straszenie kupujacego Pani jest nietypowe - powinien wpierw zgłosić do Pani reklamacje a nie grozic sądem, choć nie wiem czy nie może odstąpić od umowy z powodu niezgodnosci towaru z opisem. Sam kupujący powinien udowodnić ze towar ma wady badz jest niezgodny z opisem - serwisował go na własną reke, i chce od pani 100 zł za serwis, choc nie dał ani rachunku ani Pani nie byla przy tym, nie wie Pani czy naprawde serwis kosztował 100 zł, i kupujący nie podał dowodu że jakikolwiek serwis roweru miał miejsce, zaznaczam że zaden ze mnie ekspert ale nie wiem czy kupujacy serwisujac na wlasna reke ma prawo zadac zwrotu kosztow za ten serwis i czy też może sie ubiegac o zwrot w przypadku gdy jak Pani napisała opona była zdjeta a linki były wymienione. Z autopsji i doswiadczen wiem że nigdy jesli produkt jest niezgodny z opisem lub wadliwy nic z nim nie robie tylko reklamuje lub zwracam, nie wiem tez czy naprawa na własną rękę nie pozbawia go mozliwosci reklamacji, ale to tak z doswiadczen, nic pewnego :)
 
W przypadku sprawy sądowej ten Pan ma takie same szanse wygrać, jak i przegrać. Koszty takiej sprawy mogą być naprawdę duże, jeśli za sprawę wezmą się prawnicy i biegli. A na pewno wielokrotnie przekroczą wartość roweru.

Treść ogłoszenia na Olx ma drugorzędne znaczenie, gdyż do transakcji nie doszło na Olx. Ważna będzie treść zawartej, jak rozumiem ustnie, umowy. Ty pewnie byłaś sama, a ten Pan ma dwóch, wątpliwej wiarygodności, świadków. W kwestii umowy ma on niestety większą siłę przebicia.

Co do rękojmi, to jeśli doszło już do przeróbki wydanego towaru, to o uprawnieniach z rękojmi, co do tych części, które zostały przerobione, nie może być mowy, bo to nie są Twoje części. Kupujący nie do końca zrozumiał swoje uprawnienia.

Ponieważ Pan nie dał Ci szansy na odpowiedź, a interesuje go wyłącznie zwrot przerobionego roweru to ja osobiście bym go do tego sądu wysłał. Dlatego że nikt rozsądny by tam nie poszedł. Czyli albo bym w ogóle na to nie odpisał, albo krótko odpisał, że z powodu nieistnienia przedmiotu transakcji w stanie z momentu zawarcia umowy sprzedaży, odmawiam Panu możliwości zwrotu towaru.

Kolejna rzecz to policja. Policja nie zajmuje się reklamacjami i prawie na pewno odmówi zajmowania się ta sprawą. Pan będzie musiał sam ustalić Twoje dane. Mając tylko imię z Olx powodzenia mu życzę.
 
Dziękuję.
Rozumiem, że zdjęcia wysłane przez kupującego, które potwierdzają, że ingerował on w konstrukcję roweru będą w sądzie wystarczające?
Kupujący wysłał np. takie jak w załączeniu - widać zdjęte koło, wymienione linki hamulcowe na pomarańczowe, zdjęty cały mechanizm przerzutek.

Kupujący pisze o niesprawnych hamulcach -wysłał mi zdjęcie 4 klocków hamulcowych (szczerze mówiąc to nawet nie wiadomo, czy one są ze sprzedanego roweru czy w ogóle jakieś inne), ale widać choćby na załączonym zdjęciu, że jest zdjęte koło, więc hamulce też musiał zdjąć, żeby zdjąć koło.

W zacytowanym mailu pisze o występujących luzach w różnych częściach roweru - skoro sam "rozebrał" rower na co wysłał mi dowód w postaci zdjęć, to nie istnieją już "moje" luzy, więc nie ma co udowadniać w sądzie?

Są też zdjęcia z wygiętą/pękniętą obręczą (jakąś częścią koła, nie znam się na tym) - wydaje mi się, że gdyby koło było rzeczywiście pęknięte, to na rowerze nie dałoby się jeździć. W chwili sprzedaży i wydania roweru jednak rower jeździł, sama na nim jeździłam przed transakcją, więc skąd mam wiedzieć, że to córka kupującego w trakcie używania roweru nie uszkodziła go, a potem kupujący mi wmawia, że taki rower otrzymał? Przecież równie dobrze ktoś mógł uderzyć w rower, albo najechać na wysoki krawężnik i mogło dojść (chyba) do takich szkód. więc dlaczego ja mam za to odpowiadać?

Rozumiem, że sam sobie "strzelił w kolano", bo zamiast naprawiać samemu, powinien poinformować mnie o wadach i zgłosić żądanie naprawienia wad (jeśli takowe istniały). A teraz już "musztarda po obiedzie"?

Jeszcze a propo danych - ma mój nr telefonu. Jako że teraz nawet nr na kartę są zarejestrowane, to chyba ma on jakąś możliwość zwrócenia się do sądu/policji o ustalenie moich danych?
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Opis na OLX nie jest wiążący (to nie oferta) tym bardziej, że kupujący rower odebrał osobiście i zbadał go na miejscu. Konieczność regulacji i usunięcia luzów nie stanowią wad. Jeśli kupujący ujawnił jednak jakieś wady miał prawo złożyć reklamacje i nie powinien nic rozbić we własnym zakresie. Nie widzę podstaw do odstąpienia od umowy.
 
Rozumiem, że w tej sytuacji wiążąca jest umowa ustna oraz znajomość stanu roweru przez kupującego w momencie jej zawarcia i wydania towaru, a nie opis na olx (wskazany był stan dobry, rower jest sprawny i w mojej ocenie jest to zgodne z prawdą). Rower nie był "bity", nie miał wypadku, w opisie napisałam, jakie części wymieniłam względem oryginalnego zakupu (paragonów już nie mam, ale zawsze za serwis i części płaciłam kartą, więc mogę się zwrócić do sprzedawcy o jakąś kopię paragonu). Kupujący wiedział o "problemach" z hamulcami, bo wskazała na to jego żona w trakcie oględzin i przejażdżki rowerem.

Czy zdjęcia, które dostałam od kupującego potwierdzające jego ingerencję w rower mogą stanowić dowód w sądzie, gdyby on jednak potem zaczął się wypierać, że przy rowerze majstrował?

Nie mam zamiaru w ogóle kontaktować się z kupującym, niech sobie dochodzi praw w sądzie. Wg mnie gdyby wady (a nie luzy czy naturalne zużycie roweru) istniały w chwili zakupu, to każdy człowiek kontaktuje się w krótkim czasie po transakcji i mówi, ze jest problem i jak go rozwiążemy. A nie pisze jakiś gróźb, bez żadnych dowodów (skan ekspertyzy czy rachunku za serwis) po 6 tygodniach, jak może córeczce znudził się rower (kupujący twierdził, że kupuje już 3 rower dla córki), albo co gorsza sama go uszkodziła i nie chce się do tego przyznać.
Boję się jego ewentualnych "działań osobowych", nie chcę się nerwowo rozglądać czy ktoś za mną nie idzie albo nie czeka na mnie pod klatką. :mad:
 
Jak coś takiego będzie miało miejsce to zgłoś to na policję. Szybko mu przejdzie.
 
Powrót
Góra