Odstąpienie w 10 dni a włączenie sprzętu

  • Autor wątku Autor wątku eInka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Nie będę pisać o te odsetki. Serio, szkoda mi już nerwów.

Czeka mnie teraz kolejny zakup (obiektyw do aparatu), ale tym razem idę go najpierw obejrzeć w sklepie....
 
nomnes napisał:
Ty. Ty sam się powoływałeś na "rozsądek"...
Każdy ma taki rozsądek jaki mu bozia dała i ew. go sam uzupełnił w trakcie swojego życia. Dla jednego rozsądek oznacza włączenie TV na godzinę-dwie-trzy, w tym czasie sprawdzenie jakości obrazu/dźwięku/efektu 3D i decyzję czy TV zostaje czy jednak zwraca.
Innemu jego własny "rozsądek" podpowiada mu, że może sobie tego TV dowoli używać przez 24 dni a potem zwrócić, bo termin "zwykły zarząd" w odniesieniu do współwłasności np. lokalu oznacza normalne użytkowanie, uzyskiwanie korzyści etc.
 
MarceliSzpak napisał:
Każdy ma taki rozsądek jaki mu bozia dała

Za bardzo lawirujesz pomiędzy jednoznacznym określeniem co jest czym, a czymś takim jak powyżej. Przypomina mi to chorągiewkę na wietrze: w zależności od tego co trzeba napisać przyjmujesz różne kierunki....

Jak dla mnie EOT. Nie ma po porostu sensu....
 
Jeśli nie rozumiesz że każdy przypadek wymaga odrębnego rozważania co jest zwykłym zarządem a co stanowi przekroczenie granicy i że sztywno stosowana definicja zwykłego zarządu dot. współwłasności nie musi tu być odpowiednia- to faktycznie, nie ma sensu dalej pisać.
 
Słuchajcie, tak sobie czytam i czytam, i wyobraźcie sobie, że ustawa, która rzeczywiście daje prawo do nadużyć, tak Wam organizuje życie, że praktycznie nic nie musicie kupować, wystarczy wypożyczyć ze sklepu wysyłkowego i nie dość, że nie płacisz, to jeszcze za to dostajesz odsetki.
Kupujesz aparat, bo jedziesz na weekend, zrobisz fotki, wyciągasz kartę, aparat oddajesz. Kupujesz wieżę, robisz imprezę, wieżę oddajesz. Kupujesz, no nie wiem, jaccuzi, używasz przez weekend i oddajesz, kupujesz laptop, poużywasz tydzień, bo wyjeżdżasz w delegację, i oddajesz, kupujesz masażer, odkurzacz, lampę UV do stylizacji paznokci, ekspres do kawy, używasz tydzień ... nigdzie nie przekraczasz granic zwykłego zarządu, w końcu w ekspresie robi się kawę. Sadzę, że dokładnie to miał na myśli Marceli ... w końcu to przecież nie niemożliwe, a pewnie znalazłaby się całkiem spora grupa wielbicieli wypożyczalni pod nazwą Allegro.pl
 
Marceli Ale gdzie jest napisane ze przekroczenie zwyklego zarzadu powoduje utrate prawa do zwrotu towaru? Gdzie jest napisane ze sprzedajacy nie ma prawa pobierac oplat, jesli sprzet byl uzywany w ramach zwyklego zarzadu? To jest tylko okreslenie obowiazkow kupujacego i oznacza, ze kupujacy nie ma prawa wykonywac innych zmian niz te w ramach zwyklego zarzadu. Sa to obowiazki kupujacego i nie widze nawet sensu nadawania znaczenia "zwyklemu zarzadowi", poniewaz nie wplywa on na inne mozliwosci dochodzenia odszkodowania przez sprzedawce. Buty pekly w podeszwie? Sprzedajacy musi przyjac zwrot, pomniejszajac go o kwote naprawy, mimo ze bylo to w zakresie zwyklego zarzadu (czy tez nie). Jesli kupujacy nie chce placic tej kwoty, to oddaje buty na reklamacje, a nie zada zwrotu towaru.

Uzywajac przedmiotu, automatycznie uzyskujemy prawo do reklamowania z tytulu ustawy. Oznacza to, ze w przypadku uszkodzenia mozemy oddac sprzet na reklamacje. Jednoczesnie nie tracimy prawa do odstapienia od umowy w ciagu 10 dni. Jasnym jest ze towar, ktory znajduje sie u sprzedawcy, nie pozbawia nas mozliwosci zapoznania sie z nim, poniewaz mielismy go w rekach a pozniej oddalismy sprzedawcy na reklamacje. Mozemy dodatkowo odstapic od umowy po odeslaniu towaru na reklamacje. Sprzedawca jesli nie uzna reklamacji za zasadna, moze obciazyc nas kosztami napraw. Jednoczesnie my mozemy nie zgadzac sie ze sprzedawca i jego ocena reklamacji.
 
loco1 napisał:

Ale czy to nie jest czyste chamstwo i bezczelność, w dodatku usankcjonowana prawnie ?

Dlatego ktoś powinien to ukrócić i wcale nie jest tak, że nie da się skonstruować definicji zwykłego zarządu, bo różne rzeczy mają różny jego zakres, w końcu mamy przecież w sejmie tylu prawników, a tyle bubli prawnych ....
 
loco1 napisał:
Nie ma obowiązku prowadzenia sprzedaży na odległość.

To akurat nie jest odpowiedź na cytowane pytanie. Tym sposobem udowadniasz własnie, że dzięki idiotycznie skonstruowanym ustawom, Polska ma świetne warunki na to, aby cofnąć się w rozwoju. Gratulacje.
 
Widzę, że nie orientujesz się nawet, że to prawo unijne. A w niektórych państwach świata - tych bardziej do przodu, aniżeli Polska, uprawnienia konsumenckie są jeszcze większe.
 
loco1 napisał:
Widzę, że nie orientujesz się nawet, że to prawo unijne. A w niektórych państwach świata - tych bardziej do przodu, aniżeli Polska, uprawnienia konsumenckie są jeszcze większe.

Taaaa, tylko że konsumenci nie znają słowa "kombinować" .... :/ podczas gdy w naszym kraju jest to sport narodowy. Nie widzę powodu, aby prawo unijne nie mogło zostać doprecyzowane, lub jak kto woli zaadaptowane do "kultury kraju". Jak zauważyłeś, w niektórych krajach jest ono rozszerzone, a więc w pewnym stopniu zmienione.

Tak, owszem, jestem laikiem, ale nie oznacza to, że nie zauważam absurdów, które kłują w oczy.
 
Chcesz doprecyzowania, a sama poslugujesz sie ogolnikami. Prosze powiedz co wedlug ciebie jest nieprecyzyjne.
 
z powyższych wypowiedzi wnioskuję,że zwykły zarząd jest kwestią sporną. Tak też jest w przypadku który opiszę i mam nadzieję na odpowiedź. Zakup przez internet-obuwie-zostało dwukrotnie założone-po czym stwierdzono wadę,która musiała tkwić w chwili wydania.Rzecznik Praw Konsumenta zaproponował odstąpienie od umowy zawartej na odległość,wystosował również w tej sprawie pismo do sprzedawcy. Sprawa niestety swój finał znajduje w sądzie. Sprzedawca twierdzi,że stan obuwia został znacznie pogorszony przez użytkownika-a wcześniej zaproponował naprawę w ramach reklamacji. Czy nie jest tak,że sprzedawca oczernia klienta twierdzeniem stan obuwia został znacznie pogorszony przez powoda? Skoro z winy użytkownika to nie podlega reklamacji-czyż nie tak?Ślady użytkowania-podeszwy nie zostały skrzętnie oczyszczone-jedyne co wskazuje na użytkowanie którego klient nie krył,to odrobiny piasku w szczelinach podeszwy. Nie ma żadnych cech zużycia-tylko ta choler... wada która wywołała takie a nie inne skutki.Proszę pomóżcie pisząc coś mądrego-ku pokrzepieniu-jeśli przegram sprawę czekają mnie koszty z nią związane a w tym adwokat pozwanego. Przez kilka miesięcy prób uświadomienia,przekonania przedsiębiorcy doszliśmy do sądu.

Zastanawia mnie taki zapisek w odwołaniu:
zwykły zarząd cechuje się wstrzemięźliwością związaną z potencjalną możliwością zwrotu,przez co nie jest tożsamy z możliwością korzystania z towaru jak właściciel-skąd oni to wzięli?

pomożecie?
 
Powrót
Góra