A
ager87
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2011
- Odpowiedzi
- 4
Witam serdecznie, chciałam się dowiedzieć czy należy mi się jakaś kwota po śmierci babci. Dodam, iż od pewnego czasu nachodzą mnie różne firmy ubiegające się o odszkodowanie jeżeli ktoś z rodziny zmarł w wyniku wypadku i te firmy twierdzą, że jakaś kwota mi przysługuje. Opiszę sytuację, która miała miejsce ponad 10 lat temu. Moja babcia zmarła w wyniku potrącenia przez kierowce, gdy przechodziła przez jezdnie. Kierowca jechał z dużą prędkością i nie zachował bezpieczeństwa na drodze jak i moja babcia, która przechodziła w miejscu gdzie nie ma pasów. Babcie przewieziono do szpitala i miała tam operację, po której przewieźli ją do sali i tam zmarła... ostatni raz nie licząc dniu jej pogrzebu, widziałam ją jak wyjeżdżała na łóżku z windy już po operacji do sali..... bo zmarła... (w sumie jakoś tydzień przed moimi 18-stymi urodzinami) W moim mniemaniu mój kontakt z nią był wydaje mi się dość bliski aczkolwiek nie wiem jak to odbierać będą inni.. bo każdy inaczej rozumie słowa "dość bliski kontakt". Dlatego go opiszę: Przez pewien czas mieszkaliśmy z babcią po czym ona się wyprowadziła na wieś bo związała się z mężczyzną, który był dla mnie dziadkiem i spędzałam u nich w sumie prawie każde wakacje gdyż moja mama pracowała.. a ja bez ojca się wychowywałam... Mam z tego okresu wiele wspaniałych wspomnień, dzięki, którym poznałam jak wygląda życie na wsi, tak jak pasanie krów, jazda na sianie, zbieranie jaj, dojenie krów, obieranie kury, zbieranie jagód.. itp. te przeżycia są jedną z największych szczęśliwych chwil jakie doświadczyłam będąc dzieckiem. Moja babcia swego czasu mieszkała też z nami, trochę pomagała mamie finansowo i tym, że zajmowała się nami. Gdy wyprowadziliśmy się do innego miasta bo moja mama poznała kogoś i rodzina się powiększyła jeszcze to pokój dla 5 osób był mały. Wtedy miałam jakieś 11-12 lat. Babcie wtedy przez może 2-3 lata odwiedzałam trochę rzadko, tylko wtedy jak mama miała czas żeby jechać tam, bo bała się mnie puścić samą busem czy pociągiem. A w tym czasie jeszcze ciocia ze swoimi dziećmi mieszkała też u babci, także nie było jej samej smutno.. a potem ciocia się wyprowadziła i babcia została sama w mieszkaniu. Ale jak już miałam te 15 lat to pamiętam, że się pokłóciłam o to z mamą, i pozwoliła mi busem i pociągiem odwiedzać babcię. Przyjeżdżałam wtedy praktycznie w każdy weekend, zależy jak nauka mi na to pozwalała... ale zostawałam wtedy przeważnie na noc u niej. Starałam się jej pomagać, drzewa i węgla nanieść, w piecu rozpalić,czy lecieć do sklepu coś dokupić, czy posprzątać trochę w mieszkaniu. Babcia dorabiała sobie w tamtym czasie jeszcze jeżdżąc w pociągu i sprzedając kawę, herbatę i ciastka. Nieraz z nią jeździłam i pomagałam jej wózek pchać czy znosić lub wnosić, gdyż był naprawdę ciężki- podziwiałam ją, że miała tyle siły, żeby to robić... zawsze jak wiedziała że przyjadę, to ze swej podróży piątkowej WARSEM.. przywoziła mi moją ulubioną bułeczkę z serem cebulą i pieczarkami, którą później na piecu podgrzewała... miała również stoisko ze zniczami tylko na czas nadchodzącego Dnia Zmarłych i tam również jej pomagałam. Babcia zawsze wiedziała, gdy coś mnie trapiło.. potrafiła tylko spojrzeć na mnie i już wiedziała.. zawsze służyła mi dobrą radą i pomocą i do dziś tak też jest, gdyż podczas moich odwiedzin na cmentarzu, zawsze siadam i mówię do niej- tylko nie uznajcie mnie proszę za jakąś stukniętą ale ona zawsze daje mi jakiś znak gdy mam wątpliwości jak powinnam postąpić.. 21 stycznia każdego roku ten dzień był zarówno jej świętem jak i moim-ona obchodziła Święto Babci a ja imieniny.. i zawsze mnie ubiegała z życzeniami bo zawsze pierwsza do mnie dzwoniła.. Po jej śmierci.. przez pewien czas miałam nadzieję, że zadzwoni też tego dnia.. ale.. niestety... nie było już więcej takich telefonów od niej.. Po tym jak odeszła jej mieszkanie, które przydzielono jej z pracy zanim ja się jeszcze urodziłam, stało puste przez kilka lat. Moja mama je opłacała bo nadal byłam tam też zameldowana. Ponoć babcia zawsze powtarzała wszystkim, że to mieszkanie będzie m.in. dla mnie.. ale nie była jego głównym właścicielem. W trakcie studiów sytuacja rodzinna zmusiła mnie do wyprowadzki od mamy i usamodzielnienia się, więc zamieszkałam w mieszkaniu po babci... choć właściciele chcieli mnie stamtąd wyrzucić to jednak dzięki pomocy rodziny i różnych organów prawnych udało mi się zdobyć umowę najmu. Pamiętam pewną noc, gdy było mi tak ciężko... studia zaoczne, praca niekiedy przez pewien czas od rana do wieczora.. kredyty.. natłok kłopotów finansowych nie dawał mi spać.. dużo rozmyślałam prosiłam babcię o pomoc wtedy, żeby będąc tam w górze pomogła mi jakoś... aż w końcu usnęłam.. chłód w nocy mnie zbudził.. podniosłam głowę i ujrzałam ją w drzwiach w jasności... usłyszałam jak mówi, że będzie dobrze, żebym się nie martwiła i żebym spała spokojnie... następnego dnia rzeczywiście było bardzo dobrze dostałam niesamowitą ofertę pracy poza granicami Polski, dzięki której mogłam wyjść na prostą... Babcia zawsze jest przy mnie... szkoda tylko, że nie mogę jej więcej już przytulić, poczuć to ciepło bijące od niej, jak głaska mnie po głowie... Dla mnie babcia była kimś ważnym w życiu, była wielkim wsparciem dla mnie. Pamiętam jak w szpitalu wszyscy siedzieliśmy i czekaliśmy aż skończy się operacja.. modliłam się wtedy żeby żyła,, podjęłam nawet decyzje, że już wtedy się przeprowadzę do niej i będę się nią opiekować tylko żeby nie zostawiała mnie samej.. niestety stało się inaczej.. och.. Te firmy, które się do mnie odzywają, mam przykre doświadczenie z takimi ludźmi i jestem trochę nieufna jeśli chodzi o podpisywanie jakiś papierków i zawieranie z nimi umów. Chciałabym się dowiedzieć czy rzeczywiście mam taką możliwość starać się o jakąś kwotę za śmierć babci? Czy mogę to sama zrobić? I oczywiście jak to zrobić krok po kroku? Co mi będzie potrzebne do załatwienia tych formalności? Te firmy twierdzą, że to bardzo dużo papierkowej roboty, trzeba wypełniać formularze, wnioski, stawiać się na wszystkie rozprawy sądowe. A jak to wygląda w rzeczywistości? Bardzo proszę o pomoc, przepraszam za tak obszerną wiadomość.