7
78arek
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2007
- Odpowiedzi
- 2
Witam
W czerwcu 2007 spędzałem kilka dni w Karpaczu - w Hotelu 3 gwiazdkowym, wszystko niby pięknie, ale ... ukradziono mi z pokoju hotelowego laptopa, aparat telefoniczny, 400 zł i 700 koron czeskich(w tym czasie jadłem lunch w restauracji na parterze). Zgłosiłem to od razu do recepcji, wezwano policję.....
We wrześniu dostałem informacje że postępowanie umorzono z uwagi na niewykrycie sprawcy. W między czasie ubezpieczyciel zwrócił mi za laptopa (ubezpieczony był w pracy) telefon też dostałem nowy (tez miałem prywatnie ubezpieczony) ale... po tej informacji z komendy Policji napisałem do Hotelu, żeby mi zwrócili kasę - czemu? - bo uważam że brzydko się zachowali wobec mnie w związku z tym przykrym wydarzeniem, dwa uważam że nie dopilnowali, nie dołożyli należytej staranności do zabezpieczenia moich rzeczy, kiedy ja spożywałem posiłek w ich restauracji. Recepcjonistka, która teoretycznie niby pilnuje kto wchodzi a kto wychodzi z Hotelu - wychodziła ze swojego stanowiska chocby do kuchni hotelowej czy na dół sprawdzić czy sauna wolna.
Właściciel oczywiście odmówił mi wypłaty tych pieniędzy twierdząc, ze sejf w pokoju w szafie był, że on nie odpowiada za takie rzeczy.
Kto ma rację? Sądzą Państwo że warto dawać to do sądu, jeśli tak to może jaki przykładowy pozew?
Pozdrawiam
Arek
W czerwcu 2007 spędzałem kilka dni w Karpaczu - w Hotelu 3 gwiazdkowym, wszystko niby pięknie, ale ... ukradziono mi z pokoju hotelowego laptopa, aparat telefoniczny, 400 zł i 700 koron czeskich(w tym czasie jadłem lunch w restauracji na parterze). Zgłosiłem to od razu do recepcji, wezwano policję.....
We wrześniu dostałem informacje że postępowanie umorzono z uwagi na niewykrycie sprawcy. W między czasie ubezpieczyciel zwrócił mi za laptopa (ubezpieczony był w pracy) telefon też dostałem nowy (tez miałem prywatnie ubezpieczony) ale... po tej informacji z komendy Policji napisałem do Hotelu, żeby mi zwrócili kasę - czemu? - bo uważam że brzydko się zachowali wobec mnie w związku z tym przykrym wydarzeniem, dwa uważam że nie dopilnowali, nie dołożyli należytej staranności do zabezpieczenia moich rzeczy, kiedy ja spożywałem posiłek w ich restauracji. Recepcjonistka, która teoretycznie niby pilnuje kto wchodzi a kto wychodzi z Hotelu - wychodziła ze swojego stanowiska chocby do kuchni hotelowej czy na dół sprawdzić czy sauna wolna.
Właściciel oczywiście odmówił mi wypłaty tych pieniędzy twierdząc, ze sejf w pokoju w szafie był, że on nie odpowiada za takie rzeczy.
Kto ma rację? Sądzą Państwo że warto dawać to do sądu, jeśli tak to może jaki przykładowy pozew?
Pozdrawiam
Arek