J
Jona
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2007
- Odpowiedzi
- 18
Samochód w leasingu uległ kolizji. Sprawca uznał swoją winę. Leasingobiorca zgłosił szkodę do TU sprawcy oraz do leasingodawcy - leasingodawca wskazał zakład w jakim ma być naprawiony pojazd (wybór innego zakładu jest obciążony "karą" pieniężną). TU sprawcy dokonało wyceny szkody - oczywiście za niskiej według leasingodawcy i zakładu ale ci nic nie zamierzają z tym robić. Wycena zawiera min zamiast wymiany uszkodzonego błotnika na nowy jego naprawę i jeszcze jest obniżona o tzw wzrost wartości samochodu gdyż zakłada wstawienie nowego zdarzaka w zamian za stary (już prawie 5 letni czyli zużyty).
I tu cała zagwozdka - różnice ma pokryć leasingobiorca czyli użytkownik, który nie może nic! Nie może wybrać innego zakładu bo zostanie mu naliczona kara, nie może zakwestionować ceny naprawy bo warsztat jest narzucony, nie może zakwestionować wyceny bo nie jest właścicielem a z wyceną właściciel się zgadza (nie kwestionuje) ... Brak jakichkolwiek pism, wszystko zgłoszenia przez internet i telefonicznie. Jak z tego wybrnąć? Czy jako leasingobiorca i nie sprawca mam jakiekolwiek prawa w tej kwestii?
I tu cała zagwozdka - różnice ma pokryć leasingobiorca czyli użytkownik, który nie może nic! Nie może wybrać innego zakładu bo zostanie mu naliczona kara, nie może zakwestionować ceny naprawy bo warsztat jest narzucony, nie może zakwestionować wyceny bo nie jest właścicielem a z wyceną właściciel się zgadza (nie kwestionuje) ... Brak jakichkolwiek pism, wszystko zgłoszenia przez internet i telefonicznie. Jak z tego wybrnąć? Czy jako leasingobiorca i nie sprawca mam jakiekolwiek prawa w tej kwestii?