M
marteczkam
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2005
- Odpowiedzi
- 21
Witam i proszę o pomoc.
Sprawa dotyczy odszkodowania z OC sprawcy wypadku komunikacyjnego. Mój samochód zezłomowałam, 2 lata trwało przyjęcie odpowiedzialności za wypadek przez PZU SA. Przyznali mi kwotę odszkodowania 6 500 (brutto), jako że naprawa jest ekonomicznie nieuzasadniona i PZU nie pokryje kosztów ewentualnej naprawy (nie wiem jak to się ma do tego, że zezłomowałam go już po 2 mies. od wypadku, ponieważ nie stać mnie było na płacenie parkingu czekając łaskawie na odszkodowanie z PZU).
W każdym bądź razie nie zgadzam się z tą kwotą. Wiozłam jeszcze laptopa który został wówczas uszkodzony, zostało to zgłoszone, lecz w ich ocenie pominięte.
W piśmie jakie otrzymałam pisze:
"wartosć pojazdu wg stanu przed wypadkiem (brutto) 7 700
minus wartość pojazdu wg stanu po wypadku 1 200
wysokość odszkodowania (brutto) 6 500"
Dodatkowo piszą: "
1. ... z ostrożności procesowej zwracamy uwagę, że jak wynika z dokumentów.... zawarła Pani ubezpieczenie auto casco na sumę ubezpieczenia 5 500 ( co ma moje auto casco do ich OC).
2. Nie przedłożono dokumentów potwierdzających uszkodzenie notebooka ( z tego co wiem wcale nie muszę mieć dowodów, wystarczy fakt zgłoszenia szkody, mogę go naprawiać lub nie, czy się mylę?).
3. Rozliczenie szkody wskazywało na wartość pojazdu w stanie uszkodzonym na poziomie 1 200 zł. co nie przesądza o uzasadnieniu dla złomowania pojazdu (tzn. że miałam trzymać złoma dalej!?).
Nie przedłożono dowodów potwierdzających poniesienie kosztów holowania i parkowania.
Nie wiem co mam robić. Oczywiście kwota odszkodowania 6 500 jest dla mnie zaniżona przez PZU. Domagałam się wyższej ale odpisali to co wyżej cytuję. Czy najpierw wystąpić o kosztorys, w oparciu o jaki dokonali kalkulacji, czy od razu pisać żądania - laptop, wyższa wartość samochodu. Przez 3 lata zmuszona byłam radzić sobie bez samochodu - czy należy mi się jakieś odszkodowanie z racji utraconych korzyści ? - wykonuję zawód, gdzie samochód jest mi niezbędny.
Proszę o jakieś wskazówki, bo tonę w papierach a sprawa się nie rusza, bo odsyłają mnie z tymi żałosnymi 6 500 zł., choć dobrze że wogóle chcieli je dać (nota bene po interwencji Rzecznika Ubezpieczonych).
Sprawa dotyczy odszkodowania z OC sprawcy wypadku komunikacyjnego. Mój samochód zezłomowałam, 2 lata trwało przyjęcie odpowiedzialności za wypadek przez PZU SA. Przyznali mi kwotę odszkodowania 6 500 (brutto), jako że naprawa jest ekonomicznie nieuzasadniona i PZU nie pokryje kosztów ewentualnej naprawy (nie wiem jak to się ma do tego, że zezłomowałam go już po 2 mies. od wypadku, ponieważ nie stać mnie było na płacenie parkingu czekając łaskawie na odszkodowanie z PZU).
W każdym bądź razie nie zgadzam się z tą kwotą. Wiozłam jeszcze laptopa który został wówczas uszkodzony, zostało to zgłoszone, lecz w ich ocenie pominięte.
W piśmie jakie otrzymałam pisze:
"wartosć pojazdu wg stanu przed wypadkiem (brutto) 7 700
minus wartość pojazdu wg stanu po wypadku 1 200
wysokość odszkodowania (brutto) 6 500"
Dodatkowo piszą: "
1. ... z ostrożności procesowej zwracamy uwagę, że jak wynika z dokumentów.... zawarła Pani ubezpieczenie auto casco na sumę ubezpieczenia 5 500 ( co ma moje auto casco do ich OC).
2. Nie przedłożono dokumentów potwierdzających uszkodzenie notebooka ( z tego co wiem wcale nie muszę mieć dowodów, wystarczy fakt zgłoszenia szkody, mogę go naprawiać lub nie, czy się mylę?).
3. Rozliczenie szkody wskazywało na wartość pojazdu w stanie uszkodzonym na poziomie 1 200 zł. co nie przesądza o uzasadnieniu dla złomowania pojazdu (tzn. że miałam trzymać złoma dalej!?).
Nie przedłożono dowodów potwierdzających poniesienie kosztów holowania i parkowania.
Nie wiem co mam robić. Oczywiście kwota odszkodowania 6 500 jest dla mnie zaniżona przez PZU. Domagałam się wyższej ale odpisali to co wyżej cytuję. Czy najpierw wystąpić o kosztorys, w oparciu o jaki dokonali kalkulacji, czy od razu pisać żądania - laptop, wyższa wartość samochodu. Przez 3 lata zmuszona byłam radzić sobie bez samochodu - czy należy mi się jakieś odszkodowanie z racji utraconych korzyści ? - wykonuję zawód, gdzie samochód jest mi niezbędny.
Proszę o jakieś wskazówki, bo tonę w papierach a sprawa się nie rusza, bo odsyłają mnie z tymi żałosnymi 6 500 zł., choć dobrze że wogóle chcieli je dać (nota bene po interwencji Rzecznika Ubezpieczonych).