Odszkodowanie z ZUS za wypadek dziecka w szkole

  • Autor wątku Autor wątku z lasu
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

z lasu

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2013
Odpowiedzi
10
Może ktoś wie.
Moje dziecko miało w szkole wypadek. W skrócie: jedno dziecko pchnęło drugie, to poleciało na moje, uderzyło je w plecy. Początkowo wyglądało niegroźnie, rozwinęło się paskudnie. Od 2 miesięcy biegamy po doktorach, zaliczyliśmy rehabilitację, szpital i inne "atrakcje". Koniec roku więc limitów niet, za większość trzeba zapłacić z kieszeni. Mam nadzieję, że ma się "ku lepszemu" ale jak będzie trudno przewidzieć.
Dziecko jest ubezpieczone NNW w szkole, ale wiadomo - dostanie po zakończeniu leczenia jakieś grosze. Jak zgłaszałam wypadek, pani zajmująca się tym w szkole rozmawiała ze mną tak, jakby nie wszystko chciała powiedzieć. Więc zaczęłam szukać w necie. Znalazłam informację, że wypadek taki cyt.
"zalicza się do grupy wypadków powstałych w szczególnych okolicznościach, w związku z powyższym poszkodowanemu przysługują z tego tytułu świadczenia finansowane ze środków budżetu państwa, m.in. renta lub jednorazowe odszkodowanie, przyznawane i wypłacane przez ZUS.
Wypłata pieniędzy przez ZUS następuje zawsze na wniosek osoby uprawnionej, w tym przypadku poszkodowanego lub jego opiekuna.
Wysokość odszkodowania wypłacanego przez ZUS ma charakter ryczałtowy, jego kwota jest z góry ustalona, dlatego nie zawsze będzie gwarantowało całkowite naprawienie szkody. Rodzice ucznia, które uległo wypadkowi w szkole mają możliwość dochodzenia świadczeń wyrównawczych na podstawie przepisów kodeksu cywilnego."

I teraz jak przebiega ścieżka formalna do ubiegania się o takie odszkodowanie? Dokumenty medyczne mam, potwierdzenia wpłaty za zabiegi i badania również. Występuję do zusu sama? przez szkołę? jak to "ugryźć"? Jakie są te kwoty ryczałtowe?

I drugie pytanie - ponieważ gówniarz, który był sprawcą wypadku należy do "trudnych" zastanawiam się nad wystąpieniem z powództwa cywilnego o zadośćuczynienie do rodziców. Może uda się wychować małego przez kieszeń rodziców. Tylko czy ma to sens? Dzieci były pod opieką nauczyciela, więc formalnie on za nie odpowiada, a nie chcę robić kłopotów pani.
 
W dalszej części artykułu, na który Pani się powołuje:
Jeżeli w trakcie koleżeńskich przepychanek na przerwie, jeden z chłopców rozbije głowę, wówczas opiekunowie poszkodowanego muszą skierować ewentualne roszczenia do szkoły, a nie jak często mylnie się sądzi, do rodziców sprawcy szkody.
Szkoła nie będzie natomiast odpowiadała za wypadek, w którym uczeń doznał obrażeń ciała, jeżeli wykaże, że wyłączną przyczyną wypadku była niesubordynacja poszkodowanego ucznia. Warto przy tym pamiętać, że to po stronie pokrzywdzonego leży obowiązek wykazania związku przyczynowego między szkodą a wydarzeniem, które ją spowodowało.
Jeżeli dziecko ulegnie w szkole wypadkowi, należy zadbać o sporządzenie protokołu powypadkowego, który stanowi podstawę dochodzenia odszkodowania. Dyrektor szkoły albo osoba przez niego wyznaczona dokonuje zabezpieczenia miejsca wypadku oraz powołuje zespół powypadkowy, do którego należy przeprowadzenie postępowania oraz sporządzenie protokołu powypadkowego. Obowiązkiem przewodniczącego zespołu, na którego zwykle wyznacza się pracownika służby bhp, jest pouczenie poszkodowanego lub opiekuna o przysługujących im prawach w toku postępowania powypadkowego.

Proszę czytać całość, a nie wybiórczo ....

Polecam ustawę z dnia 30 października 2002 r. o zaopatrzeniu z tytułu wypadków lub chorób zawodowych powstałych w szczególnych okolicznościach .. też lepiej przeczytać całość i odnieść to do swojej sytuacji.
To było w czasie przerwy czy w czasie zajęć dydaktycznych, wychowawczych lub opiekuńczych ? Czy powoduje to-cytując za ustawą-niezdolność do pracy??
 
Ostatnia edycja:
Wypadek wydarzył się podczas wycieczki do kina. Więc w trakcie zajęć dydaktycznych.

Wydaje mi się, że druga część artykułu dotyczy właśnie odszkodowania od szkoły z tytułu odpowiedzialności cywilnej. I ok, przyjmuję do wiadomości, że rodzicom małego agresora nic nie zrobię. A trudno winić nauczyciela, za to że rodzice nie wychowali dzieciaka.

Natomiast, wydaje mi się, że odszkodowanie z Zus to nieco inna sytuacja i ważne jest miejsce wypadku (szkoła) i okoliczności (zajęcia dydaktyczne) a nie szukanie winnego. Jest istotne tylko to, że dziecko nie zrobiło sobie tego samo, albo nie było to spowodowane jego nieposłuszeństwem. Ale mogę się mylić.
Przez tekst ustawy, komentarze i orzecznictwo raczej nie przebrnę, dlatego pytam tutaj.
 
No jasne, po co robić sobie i dziecku wrogów w szkole??
To chce Pani odszkodowanie, czy Pani boi się o nie wystąpić?? Proszę się zdecydować.


Ponawiam pytanie ZASADNICZE: czy wypadek powoduje niezdolność do pracy?? To jest podstawa do wystąpienia do ZUS.
Proszę jednak przeczytać ustawę. Nikt nie będzie wklejał tutaj ustaw, które można znaleźć w internecie ;)
Dziwię się Pani, że nie zadała Pani sobie trudu, żeby ją przeczytać, a przeryła Pani google w poszukiwaniu artykułu, z którego jasno wynika, że w pierwszej kolejności powinna Pani zwrócić się do szkoły, chociazby tylko po protokół! Na podstawie czego chce dochodzić swoich dalszych roszczeń?? Chyba jednak nie przyjmuje Pani tego do wiadomości. Czy uważa Pani, że przyjdzie do ZUSu: dzień dobry, ja przyszłam po odszkodowanie? i na drugi dzień przelew. To tak nie działa.

Jeżeli po lekturze ustawy nie będzie Pani "czegoś" rozumiała, zapraszam z pytaniami.
Bez ruszenia problemu w szkole niczego Pani nie wskóra.
 
Ostatnia edycja:
Nie rozumiem dlaczego mnie Pani atakuje. Zazwyczaj na tym forum dostaje się konkretne odpowiedzi nawet przy bardziej prozaicznych i łatwiejszych do odnalezienia problemach. Wydaje mi się, że jest to forum dla zwykłego zjadacza chleba a nie zamknięte elitarne forum dla prawników.
Dziwi się Pani, że nie przeczytałam ustawy - nie wiedziałam, że istnieje do momentu w którym napisała Pani o nie na forum. Nigdzie, gdzie szukałam nie było do niej odniesienia. Pani też nie podała Dz.U i wersji aktualnie obowiązującej. Oczywiście przeczytałam, ale mądrzejsza od tego nie jestem. Nie jestem prawnikiem i niekoniecznie rozumiem prawniczy bełkot ustawy. Dlatego proszę o przetłumaczenie na język bardziej zrozumiały.
Protokół ze szkoły będzie. Wypadek zgłoszony. Nie twierdzę, że chcę, żeby wszystko poszło "bezboleśnie". Ale chcę wiedzieć jaka jest ścieżka działania. Co mam zrobić z protokołem? Mogę zacząć działać już? czy muszę poczekać? Jak długo? do zakończenia leczenia (rehabilitantka mówi, że to potrwa)? czy jest jakiś określony czas? Na te pytanie ustawa nie daje mi odpowiedzi.
W przypadku odszkodowania z oc szkoły sprawa jest w miarę jasna. I nie wiem jeszcze czy z tej ścieżki zechcę skorzystać. W przypadku ZUS-u znalazłam jedynie ten jeden zapisek, na który się powołałam przy zakładaniu wątku.
Czy wypadek spowodował niezdolność do pracy? Nie wiem jaka jest definicja niezdolności do pracy na potrzeby tej ustawy - a nie ma jej zamieszczonej w samej ustawie. Dziecko od 2 miesięcy nie uczęszcza do szkoły, (przez jakiś czas w ogóle nie chodziło), dolegliwości bólowe nie pozwalały na długotrwałe przebywanie w pozycji siedzącej, więc jeśli przyjąć, że to jego "praca" to tak - nastąpiła czasowa niezdolność do pracy. Dodatkowo wypadek spowodował 7 dniową hospitalizację. Co więcej, jeżeli okaże się, że z powodu dolegliwości dziecko nadal nie będzie mogło chodzić do szkoły, może być nieklasyfikowane i straci rok. Jeżeli pyta Pani, czy dziecko będzie w przyszłości zdolne do pracy zarobkowej - to mam nadzieję, że tak ale w przypadku 8 latka trudno wyrokować.
Nie chcę ubiegać się o rentę a jedynie o jednorazowe odszkodowanie.
 
Chyba jednak nie doczekam się definicji "niezdolności do pracy" dla ośmiolatka, w świetle ustawy....
 
Aby otrzymać jednorazowe odszkodowanie, ZUS musi wydać orzeczenie, że dziecko na skutek wypadku jest całkowicie niezdolne do pracy. Definicję można przeczytać na stronie ZUS-u.
 
Oraz w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
 
Powrót
Góra