Odszkodowanie za drogę przejętą po podziale nieruchomości

  • Autor wątku Autor wątku RoTo3
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
-w tym teoretycznym przypadku strona po skorzystaniu z poradnika zamiast 3 miesięcy czekania na decyzję ma zapewnioną "rozrywkę" na kilka lat i zerowe (w praktyce) szanse na jakiekolwiek odszkodowanie za (rzekomą?) przewlekłość

Te 3 miesiące wziąłem z praktyki, tyle trwa (według mnie), wydanie decyzji odszkodowawczej za grunty przejęte "spec ustawą".
Szybkie wydanie, bez zbędnych opóźnień (ale też dla czystej sprawy, bez niespodzianek)
Ustawa zaś twardo mówi o 30 dniach -i co z tego. Sam spróbuj policzyć niezbędny minimalny czas prawidłowo prowadzonej procedury (wymuszonej wszak przepisami prawa), załóż nawet, że pisma dostarcza goniec w dniu ich wydania
-ile dni wychodzi?

A te ustawowe 30 dni obowiązuje bez wyjątków. Także dla spraw w których gruntem włada wnuczek, w KW właścicielem jest pradziadek a liczna rodzina rozjechała się po świecie jeszcze przed wojną (to "średni" przypadek -znam dużo gorsze)

Każdą sprawę należy rozpatrzeć indywidualnie. Jeśli ocenię, że urząd robi wszystko co może w danej sprawie, to nawet pomimo wieloletniego biegu wciąż niezakończonej sprawy nie stwierdzę rażącego naruszenia prawa -i będę spał spokojnie
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
tryfid bardzo fajnie, że masz taką bogatą "praktykę" i starasz się udowodnić jak to wszystko funkcjonuje w naszym państwie, ale jednak to jest forum prawne i staramy udzielać się porad prawnych opartych na przepisach, a nie życiowych doświadczeniach. Przepisy jasno mówią, iż organy mają działać bez zbędnej zwłoki i nie możemy od razu zarzucać, że każda sprawa będzie trwała w nieskończoność bo jeśli nawet 9 na 10 spraw jest przeciąganych to może akurat sprawa autora wątku będzie tą 1 z 10 która zostanie załatwiona szybko.

Podsumowując: udzielamy rad prawnych opartych na przepisach prawa bo nie mamy pojęcia jak daną sprawę będzie załatwiał urzędnik do którego ona trafi

wg mnie temat został wyczerpany
 
Widze że dyskusja sie fajnie rozwinęła. To poprosze jeszcze o komentarz co zrobić jeśli wezwę urząd do negocjacji a odpowiedzi nie będzie. Pisze to po przeczytaniu wyroku http://www.orzeczenia-nsa.pl/wyrok/...tow_pod_autostrade_wywlaszczanie,2f21dd3.html gdzie sąd pisze że cytuję : W aktach administracyjnych znajdują się jedynie pisma strony, z których wynika, że bezskutecznie koresponduje ona od [...] z Urzędem Gminy w sprawie odszkodowania, lecz na żadne z pism nie otrzymała odpowiedzi ( k.11, teczka nr 1 ). Również pismo Starosty z dnia [...] skierowane do Burmistrza w sprawie podjęcia ze stroną próby ugodowego ustalenia wartości odszkodowania nie przyniosło żadnego rezultatu, co wynika z treści pisma M. S. z dnia [...] ( k.12 i 13, teczka nr 1 ). W każdym razie w aktach postępowania administracyjnego przedłożonych sądowi wraz ze skargą nie stwierdzono protokołu bądź innego dokumentu świadczącego o przeprowadzeniu rokowań w sprawie odszkodowania. W tej sytuacji nie można uznać, że milczenie właściwego do zapłaty odszkodowania organu wyczerpuje przesłankę przeprowadzenia rokowań. W rezultacie brak było podstaw do wszczęcia przez starostę postępowania w sprawie ustalenia odszkodowania i wydania na tym etapie decyzji o ustaleniu wysokości odszkodowania.
Jak rozumiem dzieje sie to w trybie cywilnoprawnym. Czy skarga do SKO czy WSA jest wtedy na tyle skuteczna że urzad zacznie coś robić? Z treści wyroku jw. wynika dla mnie że mogą sobie mnie olać i póki nie dostanę na piśmie że negocjują lub nie negocjują to nic nie zdziałam.
 
tryfid napisał:
-w tym teoretycznym przypadku strona po skorzystaniu z poradnika zamiast 3 miesięcy czekania na decyzję ma zapewnioną "rozrywkę" na kilka lat i zerowe (w praktyce) szanse na jakiekolwiek odszkodowanie za (rzekomą?) przewlekłość


to jest pana pogląd do którego ma pan prawo i mam nadzieję że nie ma on za zadanie zniechęcenia czytających ten publiczny wątek do podejmowania działan prawnych na swoją korzyść, ale dodać należy że skuteczne stosowanie prawa wbrew temu pesymistycznemu poglądowy - daje spodziewane rezultaty

pan ma swoje doświadczenia - widać tak negatywne, jak pan opisał, ale są i inne- bardzo pozytwne i na ich podstawie udzielane są porady, które oczywiście nie wiążą nigoko, kto je przeczyta

tryfid napisał:
Strona ma prawo, a nie obowiązekskargi na opieszałość i sama musi zdecydować...

a czy ktoś wcześniej napisał, że strona ma obowiązek?

doprecyzujmy, to nie jest skarga na opieszałość, a skarga na bezczynność - zgodnie z art. 3 § 2 pkt 8 ustawy prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi

Kontrola działalności administracji publicznej przez sądy administracyjne obejmuje orzekanie w sprawach skarg na:
(...)
8 ) bezczynność organów w przypadkach określonych w pkt 1-4a.


Zaś skargę do WSA powinno poprzedzać zażalenie (nie skarga) na niezałtwienie sprawy i przewlekłe prowadzenie postępowania na podstawie art. 37 § 1 KPA do organu wyższej instancji

RoTo3 napisał:
Czy skarga do SKO czy WSA jest wtedy na tyle skuteczna że urzad zacznie coś robić? Z treści wyroku jw. wynika dla mnie że mogą sobie mnie olać i póki nie dostanę na piśmie że negocjują lub nie negocjują to nic nie zdziałam.

jeśli sąd uzna, że jest bezczyność, to wyznaczy termin załatwienia sprawy

jeśli organ tego nie wykona, ma pan prawo do odszkodowania i właśnie taki jest sens skargi na bezczynność
 
Ostatnia edycja:
Także dla spraw w których gruntem włada wnuczek, w KW właścicielem jest pradziadek a liczna rodzina rozjechała się po świecie jeszcze przed wojną
Wtedy odszkodowanie składa się do depozytu sądowego (nieuregulowany stan prawny gruntu) i niech rodzina przeprowadza sobie sprawy spadkowe. Osobnym problemem jest założenie depozytu, znam przypadki, że sąd myśli nad postanowieniem zezwalającym na jego założenie po pół roku i dłużej.
 
A jak hipotetyczny wnuczek przez 10 lat nie wyrobi się z postępowaniami spadkowymi?
to co z kasą z depozytu?
i co z tego będzie miał wnuczek?
znam przypadki, że sąd myśli nad postanowieniem zezwalającym na jego założenie po pół roku i dłużej
-to i tak szybko, mnie zazwyczaj sąd odmawia i każe szukać spadkobierców
 
ali3n88 napisał:
cze[/B]znalazłem orzeczenie sądu, które potwierdza, że organ musi zareagować na Twój wniosek

Dziś w oparciu o to orzeczenie złożyłem wniosek o rozpoczęcie rokowań bo Urząd po raz kolejny pokazał mi wyprostowany środkowy palec odpowiadając że nie może ustalić terminu rozpoczęcia procedury. Na razie skargi do SKO bezczynność organu nie piszę mimo że ten brak możliwości ustalenia terminu już ok półtora roku trwa.
Będę informował jak sie sprawa rozwinie :)
Jeszcze raz dzieki za pomoc.
 
RoTo3 napisał:
pokazał mi wyprostowany środkowy palec (...)Na razie skargi do SKO bezczynność organu nie piszę mimo że ten brak możliwości ustalenia terminu już ok półtora roku trwa.

Coż - poza tym nie skargi, a zażalenia na bezczynność
 
voyteg napisał:
Coż - poza tym nie skargi, a zażalenia na bezczynność

o właśnie... zażalenia... dzieki za sprostowanie. A z tym środkowym palcem to taka lekka frustracja wyszła z mojej strony bo ile "motyla noga" ;) może to trwać
 
A jak hipotetyczny wnuczek przez 10 lat nie wyrobi się z postępowaniami spadkowymi?
to co z kasą z depozytu?
Wraca do Skarbu Państwa, a wnuczek dostaje figę. Termin 10 lat to termin przedawnienia roszczeń.
 
voyteg napisał:
dlatego warto zażalene, ale jak widać woli pan czekać

Zagrywka "polityczna" Na razie (miesiąc-góra dwa)wolę nie drażnić urzędu/urzędnika bo na tym samym biurku leży inna sprawa w której urząd może mi robić pod górkę. Sprawa sie skończy to wtedy rozważę zażalenia :)
 
RoTo3 napisał:
Zagrywka "polityczna" Na razie (miesiąc-góra dwa)wolę nie drażnić urzędu/urzędnika bo na tym samym biurku leży inna sprawa w której urząd może mi robić pod górkę. Sprawa sie skończy to wtedy rozważę zażalenia :)

A to Polska właśnie.....


do firondel
-to było retoryczne pytanie (chciałem zwrócić uwagę, że wnuczkowi może się bardziej opłacić najpierw "poprzebijać" przez biurokrację a dopiero potem zacząć "dociskać" urząd -bo ....... figa....
 
tryfid napisał:
A to Polska właśnie.....

... ewentualnie jak Kuba Bogu .... Jak dotychczas to urzędnicy w obu sprawach strzelali ślepakami i narażali mnie na koszty. Prosty przykład. Kazano mi na swój koszt obciążyć hipotekę z tytułu rat dla opłaty adiacenkiej. Notariusze robil oczy w pięć złotych że jak to , na podstawie czego itp. Troche trwało pisanie zanim ktoś sie ogarnął że to jednak urząd robi hipotekę przymusową na mojej nieruchomości na swój koszt. Tak wiec o mały figiel byłbym lżejszy o mniej wiecej 3 tysiące i miałbym w ręku bezwartościowy papier od notariusza z którym sąd wieczystoksiągowy by nic nie zrobił.
Wydaje mi się że i tak wykazałem duzo zrozumienia i cierpliwości.
 
A ja myślałem, że w W-wie i większych miastach bardziej przestrzegają przepisów niż w gminach wiejskich, gdzie obowiązuje wciąż zasada "pocałujcie w d........ wójta"
-czytając to forum zaczynam się nawracać....
U mnie po takiej wpadce z hipoteką Wójt by się musiał opozycji gęsto na sesji tłumaczyć, a urzędnik......
 
ali3n88 napisał:
znalazłem orzeczenie sądu, które potwierdza, że organ musi zareagować na Twój wniosek
Zareagował. Tak samo jak 2 razy wcześniej czyli że nie może określić terminu

voyteg napisał:
dlatego warto zażalene, ale jak widać woli pan czekać

Zdecydowałem że napiszę zażalenie na bezczynnosć bo urząd znów odpisał że warunkiem rozpoczacia negocjacji jest zabezpieczenie środków finansowych. Urząd o to wystąpił niby w zeszlym roku ale dopiero jak zostaną przyznane to rozpocznie negocjacje ale na razie nie może określić terminu. Takie same odpowiedzi na moje zapytania dostałem już w połowie zeszłego roku i w polowie obecnego. Chcę wiec napisać zażalenie do organu nadrzędnego. Kto jest organem nadrzędnym dla Biura Gosp. Nieruchomościami urzędu. m. st. Warszawy? SKO w Warszawie?
 
RoTo3 napisał:
Biura Gosp. Nieruchomościami urzędu. m. st. Warszawy? SKO w Warszawie?

dokładna nazwa organu, to Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy, a nie Biuro

Zatem zażalenie na Prezydenta do SKO
 
Dziękuję. Będe informował jak sie sprawa potoczy.
 
Ciąg dalszy nastąpił...
Miałem już przygotowane zażalenie do SKO ale spotkała mnie mała niespodzianka i jej nie wysłałem.
Otóż urząd dzielnicowy stwierdził w kolejnym piśmie że nie podejmuje rokowań mimo mojego wezwania bo nie ma środków finansowych. Następnie w związku z moją prośbą o przejście sprawy w tryb odszkodowania jak za wywłaszczenie urząd stwierdził że zgodnie z kompetencjami przesyła sprawe do odpowiedniej jednostki a konkretnie do centrali Biura Gosp Nieruchomościami. Zapewne kolejne 30 dni upłynie... Poczekam. Zażalenie napisane. Jakby co to wystarczy zmienić datę i wysłać.
 
Powrót
Góra