Babcia, używając kul, przechodziła przez jezdnię. Z ulicy podporządkowanej wycofywał gość i uderzył moją babcię. Obrażenia były znaczne ( połamane kończyny, żebra, pęknięcie czaszki, uszkodzenie mózgu), bo oprócz inwalidztwa babcia miała osteoporozę. Śmierć nastąpiła w następstwie wypadku po niecałym tygodniu:-( Sprawa została zaniedbana, bo policja nie spisała odpowiednio, że babcia poruszała się o kulach, miała dużą niepełnosprawność, miała osteoporozę, była głucha (nosiła aparat słuchowy), miała wadę wzroku (okulary). Nie było tego w wyroku sądowym i ubezpieczyciel obniżył odszkodowanie o 70% i mama otrzymała 10k. Wg. mnie to mocne zaniedbanie bo wyroku jest napisane iż babcia przyczyniła się do wypadku, ale wyrok byłby inny gdyby była wzmianka o znacznej niepełnosprawności. W świetle prawa, babcia miała prawo przechodzić przez jezdnię w tym miejscu. Dodatkowo podsunęli mamie ugodę, bo nawet na piśmie jest warunek traktujący o tym. Generalnie cała sprawa jest mocno podejrzana.