Z
Załamanaaa
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2011
- Odpowiedzi
- 8
Witam,
potrzebuję porady prawnika albo kogoś kto miał/zna podobną sytuację.
Trzy lata temu wypożyczyłam kilka książek z biblioteki. Na śmierć o nich zapomniałam, wyjechałam. Zmieniłam meldunek a pisma urzędowe które przychodziły z przypomnieniami (jeśli takowe wysyłali w ogóle) z biblioteki przychodziły na mój stary już adres. Ja nie dostałam ŻADNEGO pisma do ręki. Dzisiaj, po trzech latach, przyszło pierwsze pismo do mojej Mamy- z windykacji (nie mam pojęcia jakim cudem wreszcie przekierowali pismo ze starego adresu na jej obecny adres- ja mam jeszcze inny). Jest w tym piśmie napisane że mam do zapłaty 1080zł za te kilka książek!!! 972zł za przetrzymanie i 112zł za książki. Jestem załamana, nie mam takich pieniędzy i nie zdobędę ich, obecnie jestem bezrobotna
(( Książki mam, leżały sobie zapomniane na półce w domu moich rodziców- po przeprowadzce oni je wzięli, ja wzięłam tylko ubrania i przeniosłam się do innego miasta. Wysłałam teraz maila do windykacji o treści:
'' Witam,
z tej strony xxx. Prowadzi Pani moją sprawę xxx.
Trzy lata temu wypożyczyłam pięć książek z biblioteki miejskiej.
Zapomniałam o nich. Przeprowadziłam się do innego miasta, moi rodzice
także. Wszystkie moje stare rzeczy zostały z rodzicami. Przez te 3 lata
ŻADNE pismo do mnie, ani do moich bliskich nie dotarło. Jeśli
wysyłaliście je Państwo to na stary adres i nowy właściciel je
bezprawnie odbierał- moje polecone. Nie dostałam przez te wszystkie lata
ani żadnego przypomnienia, ani wezwania do zapłaty. Dopiero dzisiaj- po
trzech latach- przyszło do moich rodziców pismo (na ich nowy adres), że
ja mam do zapłaty 1084,48 zł w tym 112,48zł za książki i 972,00zł (!)
za ich przetrzymanie. Od razu odnalazłam u nich w domu te książki i
jutro rano dostarczę je do biblioteki miejskiej. Na owym piśmie poleconym
od Państwa nie było nawet mojego imienia i nazwiska! Tylko adres moich
rodziców. Książki oddam, ale uważam iż jest bezprawnym oczekiwanie od
Państwa i od biblioteki abym zapłaciła za czas trzymania książek
prawie tysiąc złotych, w momencie kiedy żadne pismo do mnie nie
dotarło, a Państwo nawet nie wysłali żadnego do mnie- na moje nazwisko
i mój adres. Nikt mi nie przypomniał. Mogę zapłacić część kwoty bo
owszem, jakaś moja wina jest w tej sprawie, ale nie całość. Proszę o
kontakt ze mną, mogę zapłacić np 500zł na raty. Obecnie jestem osobą
bezrobotną- mam zawieszoną działalność gospodarczą- i nie jestem w
stanie zapłacić tysiąca złotych za to, że Państwo wysyłaliście mi
listy na jakiś stary adres, bez moich danych, i dawaliście polecone
jakiejś obcej osobie. To bezprawne. Proszę o odpowiedź bo chcę
wyjaśnić tę sytuację, chcę się dogadać.
Pozdrawiam i czekam,xxx''
Co mam teraz robić? Doradźcie coś bo nie mam już siły do życia! POMOCY...
potrzebuję porady prawnika albo kogoś kto miał/zna podobną sytuację.
Trzy lata temu wypożyczyłam kilka książek z biblioteki. Na śmierć o nich zapomniałam, wyjechałam. Zmieniłam meldunek a pisma urzędowe które przychodziły z przypomnieniami (jeśli takowe wysyłali w ogóle) z biblioteki przychodziły na mój stary już adres. Ja nie dostałam ŻADNEGO pisma do ręki. Dzisiaj, po trzech latach, przyszło pierwsze pismo do mojej Mamy- z windykacji (nie mam pojęcia jakim cudem wreszcie przekierowali pismo ze starego adresu na jej obecny adres- ja mam jeszcze inny). Jest w tym piśmie napisane że mam do zapłaty 1080zł za te kilka książek!!! 972zł za przetrzymanie i 112zł za książki. Jestem załamana, nie mam takich pieniędzy i nie zdobędę ich, obecnie jestem bezrobotna
'' Witam,
z tej strony xxx. Prowadzi Pani moją sprawę xxx.
Trzy lata temu wypożyczyłam pięć książek z biblioteki miejskiej.
Zapomniałam o nich. Przeprowadziłam się do innego miasta, moi rodzice
także. Wszystkie moje stare rzeczy zostały z rodzicami. Przez te 3 lata
ŻADNE pismo do mnie, ani do moich bliskich nie dotarło. Jeśli
wysyłaliście je Państwo to na stary adres i nowy właściciel je
bezprawnie odbierał- moje polecone. Nie dostałam przez te wszystkie lata
ani żadnego przypomnienia, ani wezwania do zapłaty. Dopiero dzisiaj- po
trzech latach- przyszło do moich rodziców pismo (na ich nowy adres), że
ja mam do zapłaty 1084,48 zł w tym 112,48zł za książki i 972,00zł (!)
za ich przetrzymanie. Od razu odnalazłam u nich w domu te książki i
jutro rano dostarczę je do biblioteki miejskiej. Na owym piśmie poleconym
od Państwa nie było nawet mojego imienia i nazwiska! Tylko adres moich
rodziców. Książki oddam, ale uważam iż jest bezprawnym oczekiwanie od
Państwa i od biblioteki abym zapłaciła za czas trzymania książek
prawie tysiąc złotych, w momencie kiedy żadne pismo do mnie nie
dotarło, a Państwo nawet nie wysłali żadnego do mnie- na moje nazwisko
i mój adres. Nikt mi nie przypomniał. Mogę zapłacić część kwoty bo
owszem, jakaś moja wina jest w tej sprawie, ale nie całość. Proszę o
kontakt ze mną, mogę zapłacić np 500zł na raty. Obecnie jestem osobą
bezrobotną- mam zawieszoną działalność gospodarczą- i nie jestem w
stanie zapłacić tysiąca złotych za to, że Państwo wysyłaliście mi
listy na jakiś stary adres, bez moich danych, i dawaliście polecone
jakiejś obcej osobie. To bezprawne. Proszę o odpowiedź bo chcę
wyjaśnić tę sytuację, chcę się dogadać.
Pozdrawiam i czekam,xxx''
Co mam teraz robić? Doradźcie coś bo nie mam już siły do życia! POMOCY...