Q
Qcarly
Witam!
Trochę chyba wstyd mi o tym mówić, ale nie wiem co mam robić, a mianowicie:
Mój tata ogólnie jest spoko, jest pomocny, można na niego liczyć.
Mam 20 lat. Uczę się zaocznie i przez to ciężko znaleźć mi pracę, bo ludzie albo chcą kogoś z wykształceniem albo osobę nieuczącą się..
W 2020 roku zdaje maturę. Jedyna osobą, która mnie szczerze wspiera jest mój chłopak. A ojciec i mama? Uważają, że matura i studia (chce zostać nauczycielką) do niczego mi się nie przydają. Ojciec, gdy wypije chociaż jedno piwo.. staje się tyranem, jest agresywny itd. ostatnio była sytuacja, że stanęłam w obronie brata (byli u niego nasi wspólni koledzy i ojciec zaczął krzyczeć o to, że koledzy nasi za prąd nie płacą i mamy przestać piec frytki - dodam, że frytki kupili Ci znajomi..to było totalnie za ich pieniądze. Ja wiem, że to brzmi naprawde źle, ale mój ojciec potrafi zrobić piekło nawet przez takie coś). Ja stałam obok brata i mówię do taty, żeby wyszedł, bo jest pijany i robi nam wstyd. Ojciec wyszedł nie mówiąc nic, wrócił po 20 minutach i ja akurat siedziałam na swoim telefonem (dostałam go w prezencie od chłopaka, dla jasności). Ojciec powiedział, że pożałuje, że mnie zabije, że będę miała piekło - zabrał mi telefon i chciał wyciągnąć z niego kartę (karta sim jest na niego). Ja chciałam ten telefon mu wziąć, on mnie popchnął na ścianę i..rozwalilam sobie nogę, dodał tylko: "bardzo dobrze Ci tak za pyskowanie mi, to ja tu jestem ojcem, a nie Ty smarkulo i..(dalej leciały przekleństwa). Mama WSZYSTKO widziała, ale miała to gdzieś. Zadzwoniłam na policję, ojciec uciekł.. policjanci powiedzieli, że zostanie założona Niebieska Karta. Gdy ojciec wrócił powiedział krzycząc: "i co? Nie wygrasz ze mną. Ja uciekłem i co?" I zablokował mi tą kartę sim. Zabrał laptop. Dodam, że ja się uczę średnio po 5/6 godzin dziennie. Staram się w domu pomagać, zajmuje się młodszym rodzeństwem..a ojciec ciągle mówi, że nic nie robię. Wczoraj była sytuacja, że znów wypił i rzucał się z łapami na mojego brata, ja znów stanęłam w jego obronie i gdy się uczyłam ojciec powiedział, że mam zakaz nauki, bo laptop nie jest za moje pieniądze i, że mam się wynosić..znów ta sama śpiewka.
Zauważyłam, że ojciec i mnie i matkę.. źle traktuje. Mamie zabiera pieniądze, które są np na jedzenie..a mnie te pomoce naukowe (KOMPLETNIE nie mam tu na myśli tej blokady karty SIM). Bardziej chodzi mi o to, że zabiera router..i ja później nie mam się jak uczyć. Mam książki, ale matematykę ciężko jest samemu ogarnąć i dlatego oglądam filmiki, gdzie ludzie tłumaczą matematykę.
Dodam jeszcze, że mam brata, jest niepełnoletni - on nie chodzi do szkoly, jemu ojciec nic nie robi - nie zabiera telefonu, ani komputera na którym gra do 5 nad ranem, a mnie tak..tylko dlatego, że stane w obronie brata.
Moje pytania brzmią:
1. Czy ojciec ma prawo mnie wyrzucić z domu dopóki się uczę zaocznie i nie mogę znaleźć pracy?
2. Czy ojciec może mi zabierać pomoce naukowe (laptop), które służą mi do nauki, a nie do jakiś gier czy coś?
Dziękuję i pozdrawiam.
Trochę chyba wstyd mi o tym mówić, ale nie wiem co mam robić, a mianowicie:
Mój tata ogólnie jest spoko, jest pomocny, można na niego liczyć.
Mam 20 lat. Uczę się zaocznie i przez to ciężko znaleźć mi pracę, bo ludzie albo chcą kogoś z wykształceniem albo osobę nieuczącą się..
W 2020 roku zdaje maturę. Jedyna osobą, która mnie szczerze wspiera jest mój chłopak. A ojciec i mama? Uważają, że matura i studia (chce zostać nauczycielką) do niczego mi się nie przydają. Ojciec, gdy wypije chociaż jedno piwo.. staje się tyranem, jest agresywny itd. ostatnio była sytuacja, że stanęłam w obronie brata (byli u niego nasi wspólni koledzy i ojciec zaczął krzyczeć o to, że koledzy nasi za prąd nie płacą i mamy przestać piec frytki - dodam, że frytki kupili Ci znajomi..to było totalnie za ich pieniądze. Ja wiem, że to brzmi naprawde źle, ale mój ojciec potrafi zrobić piekło nawet przez takie coś). Ja stałam obok brata i mówię do taty, żeby wyszedł, bo jest pijany i robi nam wstyd. Ojciec wyszedł nie mówiąc nic, wrócił po 20 minutach i ja akurat siedziałam na swoim telefonem (dostałam go w prezencie od chłopaka, dla jasności). Ojciec powiedział, że pożałuje, że mnie zabije, że będę miała piekło - zabrał mi telefon i chciał wyciągnąć z niego kartę (karta sim jest na niego). Ja chciałam ten telefon mu wziąć, on mnie popchnął na ścianę i..rozwalilam sobie nogę, dodał tylko: "bardzo dobrze Ci tak za pyskowanie mi, to ja tu jestem ojcem, a nie Ty smarkulo i..(dalej leciały przekleństwa). Mama WSZYSTKO widziała, ale miała to gdzieś. Zadzwoniłam na policję, ojciec uciekł.. policjanci powiedzieli, że zostanie założona Niebieska Karta. Gdy ojciec wrócił powiedział krzycząc: "i co? Nie wygrasz ze mną. Ja uciekłem i co?" I zablokował mi tą kartę sim. Zabrał laptop. Dodam, że ja się uczę średnio po 5/6 godzin dziennie. Staram się w domu pomagać, zajmuje się młodszym rodzeństwem..a ojciec ciągle mówi, że nic nie robię. Wczoraj była sytuacja, że znów wypił i rzucał się z łapami na mojego brata, ja znów stanęłam w jego obronie i gdy się uczyłam ojciec powiedział, że mam zakaz nauki, bo laptop nie jest za moje pieniądze i, że mam się wynosić..znów ta sama śpiewka.
Zauważyłam, że ojciec i mnie i matkę.. źle traktuje. Mamie zabiera pieniądze, które są np na jedzenie..a mnie te pomoce naukowe (KOMPLETNIE nie mam tu na myśli tej blokady karty SIM). Bardziej chodzi mi o to, że zabiera router..i ja później nie mam się jak uczyć. Mam książki, ale matematykę ciężko jest samemu ogarnąć i dlatego oglądam filmiki, gdzie ludzie tłumaczą matematykę.
Dodam jeszcze, że mam brata, jest niepełnoletni - on nie chodzi do szkoly, jemu ojciec nic nie robi - nie zabiera telefonu, ani komputera na którym gra do 5 nad ranem, a mnie tak..tylko dlatego, że stane w obronie brata.
Moje pytania brzmią:
1. Czy ojciec ma prawo mnie wyrzucić z domu dopóki się uczę zaocznie i nie mogę znaleźć pracy?
2. Czy ojciec może mi zabierać pomoce naukowe (laptop), które służą mi do nauki, a nie do jakiś gier czy coś?
Dziękuję i pozdrawiam.