
Witam, od roku nie moge znaleść nikogo do pomocy w ponizszej sprawie- PROSZE O PILNA POMOC. Mieszkaliśmy wraz z nazeczona i rocznym dzieckiem w Londynie od 4 lat. Pracowałem legalnie ,placiłem podatki, itp- krutko mówiac prawie normalne zycie. W zeszłym roku wylecieliśmy na sylwestra w odwiedziny do polski- po powrocie SZOK!!!- dom zamkniety [zostały wymienione zamki] ,na zewnatrz stoja pozostałosci z tego na co pracowałem 4 lata[ dożo tego nie zostało- mianowicie kilka zabawek dziecka, choinka jeszcze z bombkami i kilka narzedzi] Wywarzyłem pierwsze drzwi, by wejść chociaz na klatke i uchronic dziecko przed zimnem. Zadwonilismy na policje,po kilkunastu minutach przyjechali zaczeli zadawac podstawowe pytania, zadzwonili po własciciela- który o dziwo przyjechał. Zaczoł krecic policjantom, mieszac sie, kłamac w żywe oczy NO I NIC!!! po około godziny sterczenia tam policjanci zawieżli nas jak bezdomnych do jakiegos biura gdzie mieli nam zapewnic jakies miejsce do spania [oczywiscie z tamtad przesłali nas jeszcze do 3 innych, ale mniejsza o to] . Po drodze policjanci nie wytrzymali- normalnie sie z niego śmieli[ z tego co on bredził], stwierdzili, ze jeżeli podamy samodzielnie sprawe do sadu to napewno wygramy. Niestety byliśmy tylko 2-3 dni w londynie, bo w jednym z biur państwo kupiło nam bilety powrotne do polski, zamiast nam pomóc odesłali nas do polski!!!!!!!!!! Coś tu jest chyba nie tak? Zeznałem, ze nie pośiadam żadnych pieniedzy, ani tez oszczedności - powinni nam dac jakiegoś prawnika z urzedu, byśmy mogli wnieść sprawe do sądu!!!! ZŁODZIEJ PAKISTAŃCZYK ZOSTAŁ BEZKARNY!!! urzedy obroniły go przed poniesieniem jakiej kolwiek kary, a my straciliśmy wszystko- poczawszy od najmniejszych przedmiotów z łazienki, poprzez wyposarzenie kuchni, a konczywszy na tv komputerach, sprzetach dj=owskich ,zabawkach, rzeczach, dokumentach i meblach [ jednym słowem wszystko w flacie było nasze] Moje pytanie brzmi gdzie szukac pomocy- od roku pisze do prawników i żaden nie ma zamiaru sie podjąć tej sprawy?
Dodaje,ze placilem za mieszkanie! straty oszacowałem wstepnie na 20000 funtów+strata pracy+ wyrzucenie na bruk w okresie zimowym + kradzierz dokumentów[w tym aktu urodzenia dziecka] Jakis czas wczesniej wpadł ze znajomym i groił mi bronia, bo byłem mu winny 2O funtów