M
Mr.Marcin
Witam,
Studiuję na niepublicznej uczelni, za którą płacę kilkaset złotych co miesiąc, z własnej kieszeni. Ostatnio zdarzyła mi się taka sytuacja, że z powodów niezależnych ode mnie spóźniłem się na zajęcia o trzy minuty. W wyniku spóźnienia zostałem wyproszony z zajęć przez osobę prowadzącą. Osoba ta nie pracuje na uczelni charytatywnie, pobiera pensję, na którą, jakby nie patrzeć, dokładam się również i ja ze swojej własnej kieszeni. Innymi słowy jestem w pewnym sensie klientem uczelni, a uczelnia usługodawcą. Jeszcze bardziej upraszczając zapłaciłem za wykład, na który nie zostałem wpuszczony. Zapłaciłem za usługę, która nie została mi uświadczona. Dodam jeszcze, że jeżeli trzy razy nie przyjdę na zajęcia (lub się spóźnię o minutę, bo wtedy i tak zostanę wyproszony), to nie zdam przedmiotu i będę go musiał za rok poprawiać, płacąc za poprawę 600zł. Gdyby się zdarzyło tak, że z powodu tej "nieobecności" (wyproszenia) nie zdam przedmiotu, jakie wówczas są moje możliwości? co mogę w takiej sytuacji zrobić, żeby dochodzić swoich praw? Na chwilę obecną czuję się bezradny, obawiam się, że jak zacznę robić "zadymę" na uczelni, to jedynie narobię sobie jeszcze większych kłopotów, bo uczelnia wstawi się za wykładowcą, a nie za jakimś zwykłym studentem.
Studiuję na niepublicznej uczelni, za którą płacę kilkaset złotych co miesiąc, z własnej kieszeni. Ostatnio zdarzyła mi się taka sytuacja, że z powodów niezależnych ode mnie spóźniłem się na zajęcia o trzy minuty. W wyniku spóźnienia zostałem wyproszony z zajęć przez osobę prowadzącą. Osoba ta nie pracuje na uczelni charytatywnie, pobiera pensję, na którą, jakby nie patrzeć, dokładam się również i ja ze swojej własnej kieszeni. Innymi słowy jestem w pewnym sensie klientem uczelni, a uczelnia usługodawcą. Jeszcze bardziej upraszczając zapłaciłem za wykład, na który nie zostałem wpuszczony. Zapłaciłem za usługę, która nie została mi uświadczona. Dodam jeszcze, że jeżeli trzy razy nie przyjdę na zajęcia (lub się spóźnię o minutę, bo wtedy i tak zostanę wyproszony), to nie zdam przedmiotu i będę go musiał za rok poprawiać, płacąc za poprawę 600zł. Gdyby się zdarzyło tak, że z powodu tej "nieobecności" (wyproszenia) nie zdam przedmiotu, jakie wówczas są moje możliwości? co mogę w takiej sytuacji zrobić, żeby dochodzić swoich praw? Na chwilę obecną czuję się bezradny, obawiam się, że jak zacznę robić "zadymę" na uczelni, to jedynie narobię sobie jeszcze większych kłopotów, bo uczelnia wstawi się za wykładowcą, a nie za jakimś zwykłym studentem.
Ostatnia edycja: