"Okradziony" przez wykładowcę

  • Autor wątku Autor wątku Mr.Marcin
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Mr.Marcin

Witam,

Studiuję na niepublicznej uczelni, za którą płacę kilkaset złotych co miesiąc, z własnej kieszeni. Ostatnio zdarzyła mi się taka sytuacja, że z powodów niezależnych ode mnie spóźniłem się na zajęcia o trzy minuty. W wyniku spóźnienia zostałem wyproszony z zajęć przez osobę prowadzącą. Osoba ta nie pracuje na uczelni charytatywnie, pobiera pensję, na którą, jakby nie patrzeć, dokładam się również i ja ze swojej własnej kieszeni. Innymi słowy jestem w pewnym sensie klientem uczelni, a uczelnia usługodawcą. Jeszcze bardziej upraszczając zapłaciłem za wykład, na który nie zostałem wpuszczony. Zapłaciłem za usługę, która nie została mi uświadczona. Dodam jeszcze, że jeżeli trzy razy nie przyjdę na zajęcia (lub się spóźnię o minutę, bo wtedy i tak zostanę wyproszony), to nie zdam przedmiotu i będę go musiał za rok poprawiać, płacąc za poprawę 600zł. Gdyby się zdarzyło tak, że z powodu tej "nieobecności" (wyproszenia) nie zdam przedmiotu, jakie wówczas są moje możliwości? co mogę w takiej sytuacji zrobić, żeby dochodzić swoich praw? Na chwilę obecną czuję się bezradny, obawiam się, że jak zacznę robić "zadymę" na uczelni, to jedynie narobię sobie jeszcze większych kłopotów, bo uczelnia wstawi się za wykładowcą, a nie za jakimś zwykłym studentem.
 
Ostatnia edycja:
też mi się tak wydaje, więc jedyne wyjście z sytuacji to za każdym razem być 5 minut przed wykładem. :)
 
Zapłata czesnego za studia to zapłata za możliwość!!! studiowania danego kierunku i możliwość napisania oraz obronienia pracy dyplomowej. Koordynatorem przedmiotu na uczelniach zarówno państwowych, jak i prywatnych jest zawsze prowadzący te zajęcia i to do niego należy ustalanie warunków. Do niego również należy odczytanie sylabusa przedmiotowego na pierwszych zajęciach, gdzie powinna znajdować się również informacja o warunkach zaliczenia (nie wiem, jak jest na uczelni, gdzie Pan studiuje, ale proszę w razie konieczności dopytać Dziekana / Rektora).
Czyli reasumując powinien Pan zdawać sobie sprawę z ryzyka spóźniania i nieobecności.

Jeszcze raz podkreślę, płaci się za możliwość studiowania, za pieniądze uczelnia daje Panu szansę na przychodzenie na zajęcia i czerpanie wiedzy. Proszę wyzbyć się stosunku roszczeniowego - ja płacę, ja wymagam (zaliczenia, dyplomu), nie tędy droga.
 
Powrót
Góra