Te 10 dni nie wynikają z jakiego konkretnego przepisu prawa; przepis § 616 BGB mówi o "nieznacznej" (unerheblich) nieobecności w pracy, i nie określa konkretnie, jak długa jest ta "nieznaczna" lub "znaczna" (erheblich) nieobecność pracownika w pracy. Te 10 dni to wynik orzecznictwa sądów pracy w Niemczech; tzn. przeciętnie sądy pracy orzekają, że do 10 dni ta nieobecność jest jeszcze nieznaczna, a powyżej 10-ciu dni znaczna. Oczywiście, ta ocena musi się zawsze odnosić do konkretnego przypadku, i nie jest wykluczone, że w jakimś konkretnym wypadku jakiś sąd mógłby uznać, że nawet dłuższa niż 10 dni nieobecność w pracy z powodów osobistych w rozumieniu § 616 BGB może być jeszcze uznana za nieznaczną. Zależy to od konkretnego przypadku i konkretnych okoliczności. Na podstawie bardzo wielu orzeczeń sądów pracy i zawartych w nich poglądach sędziów, jestem zdania, że w Twoim przypadku sąd pracy nie uznałby Twojej nieobecności w pracy z nieznaczną, jeśli przekraczałaby ona 10 dni, a napewno zapytałby, czy starałeś się w jakiś inny sposób zapewnić opiekę dziecku podczas choroby Twojej żony. Zarówno prawo, w tym wypadku przepis § 616 BGB, a także sądy pracy, uwzględniają bowiem interes obu stron, nie tylko interes pracownika. A te interesy, jak wiadomo, są sprzeczne, bo pracownik chce (bo jest zmuszony) otrzymać wynagrodzenie, mimo, że nie pracuje w tym czasie, a pracodawca nie chce płacić pracownikowi za ten czas, w którym pracownik nie pracuje, czyli bez jakiegokolwiek ekwiwalentu z drugiej strony, mimo, że w żaden sposób nie przyczynił się do sytuacji pracownika i jej nie zawinił. Całkowite, bezterminowe obciążenie pracodawcy wynagrodzeniem pracownika, który z osobistych powodów nie może stawić się w pracy, byłoby uwzględnieniem interesów tylko jednej strony. Myślę, że powinieneś się porozumieć z pracodawcą, aby od 11 dnia Twojej związanej z dzieckiem i chorobą żony nieobecności w pracy, udzielił Ci bezpłatnego urlopu. Takie porozumienie uwzględniałoby w rozsądny sposób interesy obu stron.