G
GhoustDragon
Użytkownik
- Dołączył
- 07.2014
- Odpowiedzi
- 82
Witam wszystkich.
Zwracam się z prośbą o pomoc w problemie jaki mam.
Wraz z żoną mamy prawomocne postanowienie sądu rejonowego o opiece naprzemiennej. Żadne z Nas nie ma ograniczonej władzy choćby w najmniejszym stopniu, miejscem zamieszkania nieletnich są miejsca zamieszkania rodziców zgodnie z chrmonogramem opieki naprzemiennej. Dotychczas jakoś dawało to radę.
W zeszły tygodniu żona otrzymała pozew rozwodowy.
W dniu wczorajszym powinna przywieźć do mnie dzieci (mamy trójkę).
Przywiozła tylko dwie córki i oznajmiła mi, że syn miał wypadek i operowaną nogę, nie chodzi samodzielnie i zostaje u niej do końca leczenia (wcześniej dzieci były pod opieką żony i nie zostałem poinformowany o wypadku i operacji syna).
Syn ma złamaną nogę - obecnie w gipsie. Zapytałem ile to potrwa - "gips do końca roku, a potem rehabilitacja... Do tego czasu będzie u mnie..."
Zaproponowałem żonie, że czas choroby może spędzić u mnie - nie zgodziła się, argumentując, że "nie będzie go nosić jak worek kartofli po schodach na trzecie piętro". Powiedziałem, że jeśli to problem sam go mogę znieść, a za tydzień wnieść. Nie zgodziła się.
Chciałem żeby miesiąc pobył u Niej, a następnie miesiąc u mnie... Nie zgodziła się.
Poprosiłem żeby mu przekazała telefon bo chcę mieć z nim kontakt - odpowiedź: "Adaś ma nowy telefon i z tego już nie będzie korzystał".
Prośba o podanie numeru - "nie pamiętam".
Chciałem ustalić w jaki sposób zatem mogę się zobaczyć z synem - "do mieszkania Cię nie wpuszczę bez kuratora sądowego"...
No jakiś dramat... Jakiegokolwiek wyjścia bym nie zaproponował to odpowiedź NIE.
Interwencja policji i to mnie się "zebrało" że od tego jest sąd, a nie oni (policję wezwała żona).
Policja nic nie może... Kurator sądowy bez postanowienia sądu o objęciu pieczą kuratorską nic nie zrobi... Składać wniosek do sądu rejonowego - odpada bo sprawa rozwodowa już założona, więc przekażą do okręgowego, a tam czekania kilka miesięcy...
Co robić? Jak wymóc na żonie kontakt z dzieckiem, który mam prawnie zagwarantowany?
Czy naprawdę jedna kobieta i jej "widzimisię" jest ważniejsze od prawomocnego orzeczenia sądu?
Zwracam się z prośbą o pomoc w problemie jaki mam.
Wraz z żoną mamy prawomocne postanowienie sądu rejonowego o opiece naprzemiennej. Żadne z Nas nie ma ograniczonej władzy choćby w najmniejszym stopniu, miejscem zamieszkania nieletnich są miejsca zamieszkania rodziców zgodnie z chrmonogramem opieki naprzemiennej. Dotychczas jakoś dawało to radę.
W zeszły tygodniu żona otrzymała pozew rozwodowy.
W dniu wczorajszym powinna przywieźć do mnie dzieci (mamy trójkę).
Przywiozła tylko dwie córki i oznajmiła mi, że syn miał wypadek i operowaną nogę, nie chodzi samodzielnie i zostaje u niej do końca leczenia (wcześniej dzieci były pod opieką żony i nie zostałem poinformowany o wypadku i operacji syna).
Syn ma złamaną nogę - obecnie w gipsie. Zapytałem ile to potrwa - "gips do końca roku, a potem rehabilitacja... Do tego czasu będzie u mnie..."
Zaproponowałem żonie, że czas choroby może spędzić u mnie - nie zgodziła się, argumentując, że "nie będzie go nosić jak worek kartofli po schodach na trzecie piętro". Powiedziałem, że jeśli to problem sam go mogę znieść, a za tydzień wnieść. Nie zgodziła się.
Chciałem żeby miesiąc pobył u Niej, a następnie miesiąc u mnie... Nie zgodziła się.
Poprosiłem żeby mu przekazała telefon bo chcę mieć z nim kontakt - odpowiedź: "Adaś ma nowy telefon i z tego już nie będzie korzystał".
Prośba o podanie numeru - "nie pamiętam".
Chciałem ustalić w jaki sposób zatem mogę się zobaczyć z synem - "do mieszkania Cię nie wpuszczę bez kuratora sądowego"...
No jakiś dramat... Jakiegokolwiek wyjścia bym nie zaproponował to odpowiedź NIE.
Interwencja policji i to mnie się "zebrało" że od tego jest sąd, a nie oni (policję wezwała żona).
Policja nic nie może... Kurator sądowy bez postanowienia sądu o objęciu pieczą kuratorską nic nie zrobi... Składać wniosek do sądu rejonowego - odpada bo sprawa rozwodowa już założona, więc przekażą do okręgowego, a tam czekania kilka miesięcy...
Co robić? Jak wymóc na żonie kontakt z dzieckiem, który mam prawnie zagwarantowany?
Czy naprawdę jedna kobieta i jej "widzimisię" jest ważniejsze od prawomocnego orzeczenia sądu?