D
drut2
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2011
- Odpowiedzi
- 4
Witam! Dziewczyna urodziła mi syna, miała dość ciężki poród i cesarskie cięcie. Kiedy zabierałem ją wraz synem położna zaproponowała, że może wypisać mi zwolnienie z pracy na 14 dni w celu opieki nad matką dziecka, która potrzebuje pomocy w tych pierwszych dniach po wyjściu ze szpitala. Ale do rzeczy, otrzymałem zwolnienie na 14 dni na takim zielonym druku z ZUS-u wraz z pieczątkami szpitala i ginekolog, która prowadziła poród mojej partnerki. Na druku w stopniu pokrewieństwa wpisano 3 czyli inna osoba oraz datę urodzenia mojej dziewczyny. Zaniosłem zwolnienie do pracy, wszystko było ok do tej pory kiedy otrzymałem telefon z kadr, że takie zwolnienie mi nie przysługuje ponieważ wraz z partnerką nie mamy ślubu. Zdziwiony i zakłopotany udałem się do szpitala, opowiedziałem sytuacje Pani doktor, która zapewniła mnie że wszystko wypisane jest w porządku, że takich zwolnień wypisała kilkadziesiąt i pierwszy raz w życiu ktoś to podważył, w jej punkcie widzenia bezpodstawnie.
Udałem się do pracy w celu wyjaśnienia ale tam znowu odprawili mnie z kwitkiem i zagrozili, że wszystkie dni, które przebywałem na zwolnieniu mam jako nieobecność nieusprawiedliwioną oraz że mi za to nie zapłacą. Udałem się także do ZUS-u tam jedna z konsultantek powiedziała, że kilka razy przerabiała tego typu zwolnienia i że wszystko ok tylko trzeba dołączyć oświadczenie, że żyjemy w konkubinacie i mamy wspólne dziecko. Przeglądałem też kilka wątków na ten temat na forach ale już sam nie wiem co mam myśleć. W moim punkcie widzenia w tym momencie jestem na pozycji poszkodowanego. Od tych wszystkich informacji mam już mętlik w głowie, bardzo proszę o jakaś radę co robić i jak tak naprawdę wygląda moja sytuacja. z góry dziękuje za wszelką pomoc.
Udałem się do pracy w celu wyjaśnienia ale tam znowu odprawili mnie z kwitkiem i zagrozili, że wszystkie dni, które przebywałem na zwolnieniu mam jako nieobecność nieusprawiedliwioną oraz że mi za to nie zapłacą. Udałem się także do ZUS-u tam jedna z konsultantek powiedziała, że kilka razy przerabiała tego typu zwolnienia i że wszystko ok tylko trzeba dołączyć oświadczenie, że żyjemy w konkubinacie i mamy wspólne dziecko. Przeglądałem też kilka wątków na ten temat na forach ale już sam nie wiem co mam myśleć. W moim punkcie widzenia w tym momencie jestem na pozycji poszkodowanego. Od tych wszystkich informacji mam już mętlik w głowie, bardzo proszę o jakaś radę co robić i jak tak naprawdę wygląda moja sytuacja. z góry dziękuje za wszelką pomoc.