S
SzymonL
Użytkownik
- Dołączył
- 04.2011
- Odpowiedzi
- 90
Witam,
znalazłem się w następującej sytuacji:
Wójt mojej gminy, nałożył na mnie opłatę adiacencką w związku ze wzrostem wartości działek budowlanych w wyniku ich podziału .
Został oczywiście sporządzony operat szacunkowy przez biegłych rzeczoznawców, co do którego (podobnie jak wójt) zastrzeżen nie mam.
Złożyłem stosowny wniosek o rozłożenie tejże opłaty na 10 rat, zgodnie z art. 147 ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami, jednak Wójt odmówił, stwierdzając, że mogę bez problemu sprzedać część działek i opłatę uiścić - tzn rozłożył mi na 3 raty, a nie na 10.
Niestety, szczerze nie jestem w stanie zagwarantować możliwości spłaty tak rozłożonej opłaty.
1 rata wynosi 63.000 zł, sprzedałem już 3 działki , ale przez ostatnie 6 miesięcy żaden chętny się nie zgłosił.
Ponieważ działki otrzymałem w drodze darowizny w 2008roku, obowiązuje mnie niekorzystna ustawa o podatku dochodowym, z której wynika, że 20% wartości sprzedaży muszę odprowadzać do US.
Ponadto obecnie nie jestem zatrudniony nigdzie (mam co prawda umowę zlecenie na uniwersytecie ale.. ), na codzień jestem doktorantem i utrzymuję się ze stypendium i kredytu studenckiego...
o ile w tym roku mogę jeszcze jakoś "wyłuskać" pieniądze na ratę (niestety zainwestowałem na giełdzie i widać co z tego mam
), to nie potrafie powiedzieć czy kryzys się nie zaostrzy i czy za rok cokolwiek sprzedam w "rozsądnej" cenie.
Nie chciałbym wysprzedawać "majątku", który otrzymałem od taty, bo nie po to to wszystko robiliśmy, niestety byliśmy nieświadomi istnienia tej opłaty no i mamy kłopot (w gminie wręcz celowo ją zataili...)
ok, nie chciałbym się bardzo rozpisywać i żalić, bo nie o to chodzi.
pytanie:
Czy wydając decyzję o rozłożeniu opłaty adiacenckiej na raty Wójt może powołać się tylko i wyłącznie na fakt, iż mogę swój majątek osobisty sprzedać?
Na co mógłbym się powołać pisząc odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego?
Już w samym operacie biegli zaznaczają, iż w mojej gmienie działek na sprzedaż jest bardzo dużo (może nawet kilka tysięcy) i bardzo ciężko będzie w najbliższych latach coś sprzedać...
Mnie osobiście stwierdzenie, że mogę wysprzedać działki po zaniżonej cenie (w nieoficjalnej rozmowie Wójt coś rzucił, że może je kupić za 25% wartości z operatu)... to wydaje mi się jakoś mało etyczne.
Proszę o porady, na czym mogę się oprzeć w takim odwołaniu - dziękuję.
znalazłem się w następującej sytuacji:
Wójt mojej gminy, nałożył na mnie opłatę adiacencką w związku ze wzrostem wartości działek budowlanych w wyniku ich podziału .
Został oczywiście sporządzony operat szacunkowy przez biegłych rzeczoznawców, co do którego (podobnie jak wójt) zastrzeżen nie mam.
Złożyłem stosowny wniosek o rozłożenie tejże opłaty na 10 rat, zgodnie z art. 147 ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami, jednak Wójt odmówił, stwierdzając, że mogę bez problemu sprzedać część działek i opłatę uiścić - tzn rozłożył mi na 3 raty, a nie na 10.
Niestety, szczerze nie jestem w stanie zagwarantować możliwości spłaty tak rozłożonej opłaty.
1 rata wynosi 63.000 zł, sprzedałem już 3 działki , ale przez ostatnie 6 miesięcy żaden chętny się nie zgłosił.
Ponieważ działki otrzymałem w drodze darowizny w 2008roku, obowiązuje mnie niekorzystna ustawa o podatku dochodowym, z której wynika, że 20% wartości sprzedaży muszę odprowadzać do US.
Ponadto obecnie nie jestem zatrudniony nigdzie (mam co prawda umowę zlecenie na uniwersytecie ale.. ), na codzień jestem doktorantem i utrzymuję się ze stypendium i kredytu studenckiego...
o ile w tym roku mogę jeszcze jakoś "wyłuskać" pieniądze na ratę (niestety zainwestowałem na giełdzie i widać co z tego mam
Nie chciałbym wysprzedawać "majątku", który otrzymałem od taty, bo nie po to to wszystko robiliśmy, niestety byliśmy nieświadomi istnienia tej opłaty no i mamy kłopot (w gminie wręcz celowo ją zataili...)
ok, nie chciałbym się bardzo rozpisywać i żalić, bo nie o to chodzi.
pytanie:
Czy wydając decyzję o rozłożeniu opłaty adiacenckiej na raty Wójt może powołać się tylko i wyłącznie na fakt, iż mogę swój majątek osobisty sprzedać?
Na co mógłbym się powołać pisząc odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego?
Już w samym operacie biegli zaznaczają, iż w mojej gmienie działek na sprzedaż jest bardzo dużo (może nawet kilka tysięcy) i bardzo ciężko będzie w najbliższych latach coś sprzedać...
Mnie osobiście stwierdzenie, że mogę wysprzedać działki po zaniżonej cenie (w nieoficjalnej rozmowie Wójt coś rzucił, że może je kupić za 25% wartości z operatu)... to wydaje mi się jakoś mało etyczne.
Proszę o porady, na czym mogę się oprzeć w takim odwołaniu - dziękuję.