O
Olejar
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2023
- Odpowiedzi
- 6
Piszę z ogromnym poczuciem niesprawiedliwości i bezradności, które towarzyszą mi od dłuższego czasu. Sprawa dotyczy opłaty stosunkowej związanej z egzekucją komorniczą, którą – moim zdaniem niesłusznie – komornik obciąża mnie, a nie wierzyciela.
W 2019 roku miałem krótki epizod ze spóźnieniem w płatności alimentów na moją córkę, trwający około dwóch tygodni. Przebywałem wtedy w szpitalu, gdzie walczyłem z ciężką chorobą. Niestety, moja była żona natychmiast, mimo świadomości mojego stanu, zdecydowała się zgłosić sprawę do komornika, a ten już następnego dnia po zgłoszeniu zablokował wszystkie środki na moich kontach bankowych.
Po wyjściu ze szpitala natychmiast uregulowałem zaległe alimenty i opłaciłem wszystkie koszty komornicze, mimo że komornik faktycznie nie wykonał żadnej egzekucji, bo pieniądze przelałem bezpośrednio na konto byłej żony. Przez lata sądziłem, że ta sprawa została zakończona.
Jednak pod koniec 2023 roku komornik przypomniał sobie o mojej sprawie i obciążył mnie opłatą stosunkową, blokując ponownie wszelkie moje środki na kontach. Tłumaczył, że moja była żona nie złożyła wniosku o umorzenie, tylko zawiesiła postępowanie egzekucyjne.
Z informacji, które udało mi się pozyskać, wynika, że zgodnie z przepisami, komornik powinien pobrać tę opłatę od wierzyciela, a nie ode mnie. Niestety, wszelkie moje próby wyjaśnienia tej sytuacji i uzyskania wsparcia spełzły na niczym. Komornik twierdzi, że przepisy zmieniły się w 2019 roku i zgodnie z nimi powinienem ponosić koszt tej opłaty.
Od roku walczę z tą sprawą bezskutecznie. Z tego powodu mam kilka pytań, które nie dają mi spokoju:
Czy istnieje możliwość przedawnienia tej opłaty stosunkowej, skoro tak długo trwało postępowanie i jestem obciążany za okres, który dawno minął?
Czy komornik ma prawo ściągać tę opłatę ode mnie, skoro z tego co mi wiadomo, zgodnie z przepisami opłata ta powinna zostać pobrana od wierzyciela?
Każda pomoc i porada w tej sprawie będzie dla mnie bezcenna. Mam nadzieję, że uda mi się wreszcie zamknąć ten trudny rozdział i odzyskać poczucie sprawiedliwości.
W 2019 roku miałem krótki epizod ze spóźnieniem w płatności alimentów na moją córkę, trwający około dwóch tygodni. Przebywałem wtedy w szpitalu, gdzie walczyłem z ciężką chorobą. Niestety, moja była żona natychmiast, mimo świadomości mojego stanu, zdecydowała się zgłosić sprawę do komornika, a ten już następnego dnia po zgłoszeniu zablokował wszystkie środki na moich kontach bankowych.
Po wyjściu ze szpitala natychmiast uregulowałem zaległe alimenty i opłaciłem wszystkie koszty komornicze, mimo że komornik faktycznie nie wykonał żadnej egzekucji, bo pieniądze przelałem bezpośrednio na konto byłej żony. Przez lata sądziłem, że ta sprawa została zakończona.
Jednak pod koniec 2023 roku komornik przypomniał sobie o mojej sprawie i obciążył mnie opłatą stosunkową, blokując ponownie wszelkie moje środki na kontach. Tłumaczył, że moja była żona nie złożyła wniosku o umorzenie, tylko zawiesiła postępowanie egzekucyjne.
Z informacji, które udało mi się pozyskać, wynika, że zgodnie z przepisami, komornik powinien pobrać tę opłatę od wierzyciela, a nie ode mnie. Niestety, wszelkie moje próby wyjaśnienia tej sytuacji i uzyskania wsparcia spełzły na niczym. Komornik twierdzi, że przepisy zmieniły się w 2019 roku i zgodnie z nimi powinienem ponosić koszt tej opłaty.
Od roku walczę z tą sprawą bezskutecznie. Z tego powodu mam kilka pytań, które nie dają mi spokoju:
Czy istnieje możliwość przedawnienia tej opłaty stosunkowej, skoro tak długo trwało postępowanie i jestem obciążany za okres, który dawno minął?
Czy komornik ma prawo ściągać tę opłatę ode mnie, skoro z tego co mi wiadomo, zgodnie z przepisami opłata ta powinna zostać pobrana od wierzyciela?
Każda pomoc i porada w tej sprawie będzie dla mnie bezcenna. Mam nadzieję, że uda mi się wreszcie zamknąć ten trudny rozdział i odzyskać poczucie sprawiedliwości.