Opłata za przetrzymanie telefonu

  • Autor wątku Autor wątku Natasek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

Natasek

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2013
Odpowiedzi
12
Sytuacja wygląda tak:
Pracuję w serwisie telefonów. Dwoje Klientów zostawiło telefon do naprawy gwarancyjnej i otrzymało telefon zastępczy.
W procesie naprawy okazało się, że telefony miały kontakt z cieczą, w związku z czym Klienci stracili gwarancję, a telefony nie zostały naprawione (koszt naprawy byłby bardzo wysoki). Informacja o tym została zawarta w wiadomości z zaproszeniem po odbiór, przez co Klienci postanowili się wycwanić i zwyczajnie nie odebrać telefonów, zatrzymując sobie telefony zastępcze.
Na formularzu zgłoszeniowym jest informacja, iż jeśli po 90 dniach telefon nie będzie odebrany, to po upomnieniu zostaje naliczona opłata za przetrzymanie ich w serwisie.
Problem jednak polega na tym, że na wiadomości elektroniczne Klienci nie odpowiadają, a nie mam ich adresu, aby wysłać jakieś pismo windykacyjne.
Moje pytania:
- czy prawo pozwala w jakiś sposób ściągnąć należność od Klienta, którego adresu nie mam? Na podstawie imienia, nazwiska, numeru telefonu i maila?
- czy jest jakaś ustawowa (odgórna) opłata magazynowa i czy możemy ściągać dodatkową sumę za przetrzymanie telefonów zastępczych?
- gdzie mogę znaleźć odpowiednie do sytuacji przepisy prawne? Przejrzałam pobieżnie Kodeks Cywilny, ale nie znalazłam nic, co w 100% by dotyczyło tej sprawy.
Bardzo proszę o pomoc w sprawie powyższych pytań lub o podanie mniej-więcej konkretnych zapisów w prawie (artykuły lub ustawy).

Dodam, że niestety nie mam możliwości kontaktu z Producentem, bo Producent mnie mówiąc kolokwialnie olewa.
 
Natasek napisał:
W procesie naprawy okazało się, że telefony miały kontakt z cieczą, w związku z czym Klienci stracili gwarancję, a telefony nie zostały naprawione (koszt naprawy byłby bardzo wysoki).
Skąd ja to znam... Uniwersalny wybieg antygwarancyjny by wysłać klienta na drzewo.

Doświadczyłam osobiście - w jednym serwisie (jeszcze ówczesnego SonyEricsson) "się okazało" że telefon normalnie to chyba wypadł z okrętu podwodnego... Na szczęście koleżanka miała koleżankę, której siostra pracowała gdzieś tam i telefon poszedł przez jej ręce. Nagle "cuda" niczym uzdrowienia w ZUS, tyle że w drugą stronę - telefon jednak miał walniętą fabrycznie płytę główną, a jedyne zawilgocenia to ślady normalnego użytkowania, niemające wpływu na uszkodzenie telefonu.
Miałam gdzieś te dwie opinie, ale nie wiem czy znajdę aby pokazać bo to jednak ze 7 lat minęło.
Na forach pełno takich spraw.
 
@amelia2013 - nie bardzo rozumiem, co ten post ma tu w ogóle wspólnego. Są ślady wilgoci na płycie głównej, jest dokumentacja zdjęciowa, płyta główna w jednym z przypadków kosztuje 950 zł, w drugim nieco mniej, ale wciąż przewyższa wartość samego telefonu.
Nie wysyłamy Klienta na drzewo - nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy to robić. Dla serwisu to 2 tysiące złotych zysku, możemy to zrobić, po prostu nie chcemy ciągnąć kasy, kiedy nie jest to opłacalne dla Klienta.

Gwarancję Klient traci z wiadomych przyczyn - jest to jasno określone w warunkach naprawy gwarancyjnej.

Mam nadzieję, że rozjaśniłam temat.
Proszę nie robić off-topu, Pani wypowiedź była zupełnie zbędna.
 
Natasek napisał:
@amelia2013 - nie bardzo rozumiem, co ten post ma tu w ogóle wspólnego. Są ślady wilgoci na płycie głównej, jest dokumentacja zdjęciowa,
Wtedy też klientom pokazywano dokumentację zdjęciową, ślady cieczy. Tyle że to była normalna wilgoć z powietrza, a wg serwisu - kąpiel. I ponoć zdjęcia jednej płyty robiły za "dowody" w dziesiątkach telefonów...

Nie mówię że to wy tak robicie, bo na pewno tak nie jest. Producent i główny serwis taką politykę mieli.
A co do pytania - to dlaczego nie masz adresu klienta? Co mówi jakiś regulamin odnośnie użyczenia telefonu zastępczego?
 
@amelia2013 Raczej nie bierzemy adresów Klientów (chyba, że jest jakaś wysyłka sprzętu), bo nie chcemy, by Klienci czuli się w jakiś sposób... Nie wiem. Zagrożeni? Zakłopotani? Na ogół sami nie lubimy podawać swoich adresów obcym ludziom i może nie każdy czułby się z tym dobrze.
Zawsze ufamy i zastępczy smartfon dajemy o klasę niższy, żeby uniknąć cwaniaków. To wciąż dobre i nowe telefony, ale po prostu mniej warte na rynku.
 
Powrót
Góra