Orange, wprowadzenie w błąd.

  • Autor wątku Autor wątku Onigiri
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

Onigiri

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2017
Odpowiedzi
3
Dzień dobry.

W niedzielę 31 marca postanowiliśmy z tatą (on jest właścicielem mojego telefonu) zmienić taryfę kilka miesięcy wcześniej niż kończyła się umowa. Przy okazji wziąć też jakiś telefon, bo mój już dogorywał. Poszliśmy w tym celu do salonu Orange. Miłej Pani przedstawiliśmy sytuację: abonament do 40 zł z jakimś smartfonem za którego jednorazowo zapłacimy w salonie, darmowe rozmowy i smsy. Oczywiście telefony do wyboru przy tacie dostałam i wybrałam. Dzisiaj przyszedł do mnie rachunek i okazało się iż dołączony jest do niego harmonogram spłacania rat - 25 rat po 30 zł do każdego abonamentu. Oczywiście się zdziwiłam, bo podczas zawierania umowy nie padło nawet słowo telefon na raty. Zadzwoniłam do salonu z pytaniem, co w tej sytuacji zrobić. Pani chaotycznie odpowiedziała, że muszę przyjść z umową, a jeśli nie jestem właścicielem to właściciel musi i koniec końców nie wiem, czy do jakiegokolwiek salonu w Polsce, czy do tego konkretnego, bo dostałam w odpowiedzi niepewne "tak, tak". I teraz moje pytanie. Czy można w tej sytuacji zerwać umowę, gdy mój tato ewidentnie został wprowadzony w błąd? Faktura za telefon została przypięta po podpisaniu umowy i jeszcze pal licho jakby to było więcej o 100 zł, ale to jest prawie 800 zł, gdy podczas zawierania tej umowy nie padło żadna propozycja telefonu na raty jako doliczenie do abonamentu. Pani uznała to za tak oczywiste, czy po prostu źle nas zrozumiała?
Słyszałam też iż od umowy podpisanej w salonie nie można się odwołać. Jutro mam zamiar iść do salonu, w którym została podpisana, ale wątpię iż zdziałam cokolwiek, a mój tato mieszka 100 km dalej i nie za bardzo ma czas przyjechać. Co robić? Jestem zielona w tej sprawie i obawiam się, że zostanie to uznane za przeoczenie z winy mojego taty, umowę przecież podpisał.
Z góry dziękuję za jakąkolwiek pomoc.
 
Ja tej umowy w ręku nie miałam, ponieważ to tata wszystko załatwiał. Tak naprawdę byłam tam po to, żeby wybrać telefon. Gdy go pytałam, czy przeczytał umowę mówił, że tak i faktura z ceną telefonu rozłożonego na raty została dopięta już po podpisaniu umowy.
Gdy zadzwoniłam i kazałam mu sprawdzić, czy na pewno nie ma w umowie zapisane czegokolwiek o zakupie telefonu okazało się iż na pierwszej stronie jest adnotacja o "zakupie telefonu za 749 zł rozłożona na 30 rat".
Oczywiście to jasno daje do zrozumienia iż raczej tate nie wygra z konsultantem Orange, bo to ewidentnie jego wina, że nie zwrócił na to uwagi. Z drugiej strony, nie było mowy o żadnych ratach. Tate jednak będzie próbował dochodzić swego, gdyż słownie został wprowadzony w błąd, a tłumaczę mu, że liczy się to, co jest na umowie i to co podpisał. Wykładam mu też, że nie ma prawa odstąpienia od umowy zawartej w salonie (tak wyczytałam z regulaminu Orange), ale mi nie wierzy. Twierdzi, że musi być jakaś możliwość odstąpienia od umowy.

Więc dla pewności zasięgam informacji tutaj, co by nie nadwyrężyć szacunku i tak już poirytowanego tatki moją możliwą niewiedzą na ten temat.
 
To już widzę jak mój tatko będzie próbował udowodnić, że konsultantka słownie wprowadziła go w błąd, a na umowie było co innego, ale ją podpisał.

Może jak w salonie Orange w rodzinnym mieście konsultantka powiem mu, że nie może odstąpić od umowy zawartej w salonie, to uwierzy i da sobie spokój. Nie mogę go przekonać.

Dziękuję ci za pomoc w każdym razie. :)
 
Powrót
Góra