A
antonii
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2007
- Odpowiedzi
- 1
Mam 35 lat i związek nasz trwał 9 lat. Od około trzech lat nasze małżeństwo nie układało się za dobrze, żona zawsze mnie nie szanowała chociaż wiem że ja ją tak i twierdziła od pewnego okresu że ją za mało kocham. Moim zdaniem to nie prawda. Pobraliśmy się w 1998 roku a żona posiadała dziecko (aktualnie 12 lat) dziewczynkę z pierwszwgo małżeństwa które zakończyło sie rozwodem i było z jej pozwu. W naszym małżeństwie urodziło się dwoje dzieci chłopiec (aktualnie 9 lat) i dziewczynka (aktualnie 5 lat). Wybudowaliśmy dom pod warszawą i wiodło się nam całkiem nieźle, żona nigdy nie pracowała, opiekując się dziećmi. W domu mieszka jeszcze babcia lat 96, która przeprowadziła się z nami do domu ponieważ jej stan zdrowia i stan ogólny nie pozwalał na samodzielne mieszkanie. W Lipcu bieżącego roku żona przy okazji innej sytuacji w której ja się przyznałem że podoba mi się inna kobieta, powiedziala że ma romans z innym mężczyzną od 9-ciu miesięcy. Spowodowany chęcią zdobycia informacji na ten temat przeczytałem jej korespondencję w komunikatorze internetowym i pocztę e-mail. Z korespondencji wynika (jak pisała do swojej przyjaciółki) że sprawa romansu to nie jest jeden romans lecz miała i ch przynajmniej dwa pierwsze zarejestowanie odbyło się 15 października 2005 roku gdy ja przebywałem w Gdyni u mojego znajomego na weekend, w którym opisywała spacery w pobliskum supermarkecie za rękę i pocałunki przy dziale z płytami, boski sex i z dużym zaangażowaniem opisywała to swojej najbliższej przyjaciółce (nota bene naszej świadkowej ze ślubu). To był pierwszy romans z osobą o imieniu M (Pseudonim w komunikatorze), do tej sytuacji żona się nie przyznała przede mną tylko milczała. Po tym mężczyźnie nastąpił inny - Aptekarz z naszej miejscowości. Podejrzewam że tych sytuacji był do którego to romasu żona się przyznała ale tylko osobiście o więcej lecz ja nie posiadam innych informacji. Ja pracując na utrzymanie rodziny i domu nie posiadałem nawet własnego samochodu ponieważ koszt utrzymania takiej rodziny jest dosyć duży. Pracując na to nie mogłem pracować po 8 godzin dziennie i wychodzić do domu, po prostu musiałem pracować dużo w prywatnej firmie. Wracałem do domu ok 19, lecz nie pracowałem w soboty i weekendy. Wyjazdy służbowe czasem się zdarzałyale ale może raz na kwartał. Po sprawdzeniu tych informacji i kłótni z żoną zdecydowałem się wyprowadzić z domu wynajmując sobie mieszkanie w miejscowości nieopodal. Ustaliłem z żoną że dopóki się nie usamodzielni finansowo będę opłacał rachunki i płacił jej 2500 miesięcznie na dzieci(sumarycznie około 3500,00 PLN, rachunki za telefony, prąd, woda, podatek gruntwy, śmieci itp). Ojciec biologiczny mojej pasierbicy (nieformalnej) niegdy nie płacił alimentów na nią, ja uważam to za swój moralny obowiązek.
W tej chwili żona wystąpiła o pozew o rozwód oświadczając w nim że ja od lipca ułożyłem sobie życie i nie chcę z nimi mieszkać, że ona jest biedna (pozostawiam dom), że nigdy nie pracowała (fakt) i zarządała alimentów na dzieci w wysokości 2000,00 PLN za dziecko. Mój dochód to około 5800 miesięcznie. Z tego co obserwowałem z życia w domu na dzieci nie było wydawane więcej niż 300 PLN miesięcznie (no może 500). Poza tem to ja finansowałem (dodatkowo) wszelkie dodatkowe koszty dzeci. Żona rozpoczęła pracę od 1 października 2006 roku jako przedstawiciel handlowy i zarabia około 1000 PLN. Dodam jeszcze że dom nie jest do końca spłacony i obowiązek jego spłacania pozostaje na mnie.
Z powyższej sytuacji rodzi się kilka pytań:
1. Czy i jak mogę dostać rozwód z orzeczeniem o winie żony (dla uniknięcia późniejszego płacenia alimentów na żonę), gdyż uważam że wina była po jej stronie.
2. Czy nie występowanie o podział majątku umożliwia żonie sprzedaż domu.
3. Jak powinienem wnioskować o jak najniższe alimenty (wolę sam zabezpieczać dzieciom ich potrzeby zwłaszcza że widzimy się cztery dni w tygodniu z dziećmi), ponieważ sądzę że pieniądze, które przekazuję żonie nie są wykorzystywane zgodnie z ich przeznaczeniem.
W tej chwili żona wystąpiła o pozew o rozwód oświadczając w nim że ja od lipca ułożyłem sobie życie i nie chcę z nimi mieszkać, że ona jest biedna (pozostawiam dom), że nigdy nie pracowała (fakt) i zarządała alimentów na dzieci w wysokości 2000,00 PLN za dziecko. Mój dochód to około 5800 miesięcznie. Z tego co obserwowałem z życia w domu na dzieci nie było wydawane więcej niż 300 PLN miesięcznie (no może 500). Poza tem to ja finansowałem (dodatkowo) wszelkie dodatkowe koszty dzeci. Żona rozpoczęła pracę od 1 października 2006 roku jako przedstawiciel handlowy i zarabia około 1000 PLN. Dodam jeszcze że dom nie jest do końca spłacony i obowiązek jego spłacania pozostaje na mnie.
Z powyższej sytuacji rodzi się kilka pytań:
1. Czy i jak mogę dostać rozwód z orzeczeniem o winie żony (dla uniknięcia późniejszego płacenia alimentów na żonę), gdyż uważam że wina była po jej stronie.
2. Czy nie występowanie o podział majątku umożliwia żonie sprzedaż domu.
3. Jak powinienem wnioskować o jak najniższe alimenty (wolę sam zabezpieczać dzieciom ich potrzeby zwłaszcza że widzimy się cztery dni w tygodniu z dziećmi), ponieważ sądzę że pieniądze, które przekazuję żonie nie są wykorzystywane zgodnie z ich przeznaczeniem.