Oskarżony o napaść.

  • Autor wątku Autor wątku piotrek2507
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

piotrek2507

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2009
Odpowiedzi
10
Całe zdarzenie było jakieś 3 tygodnie temu. Byłęm pod wpływem alkoholu i koleś którego znam mniej więcej z widzenia miał jakiś problem. Nie chciałem się bić bo wiedziałem że w takim stanie nie wygram wiec odpuściłem jednak dostałem otwartą ręką w nos. Zatamowałem krwotok i odszedłem. Na drugi tydzień odwiedziłem tego kolesia z chęcią wyrównania rachunków. Przyjechałem z dwoma kolegami z resztą to też jego koledzy tamtego. Zadzwoniłem i powiedziałem że są sprawy do załatwienia. Wyszedł z domu ja wysiadłem z auta. Zapytał tylko czy chce się pod jego domem bić (chyba potwierdziłem ale tego za bardzo już nie pamiętam). Zauważyłem że szykuje się do ciosu wiec uderzyłem go nogą w brzuch. Następnie przeszliśmy obaj do gardy i tak z 3s poczekaliśmy. Znowu zauważyłem że bezie uderzał więc rzuciłem się na nogi, podciąłem go i spadłem na niego. Byłem na nim i nic nie zrobiłem nawet go nie uderzyłem. On się odwrócił i sprawy potoczyły się tak że był w pozycji dominującej czyli na mnie. Zapytał czy dość odpowiedziałem tak no i się rozeszliśmy. Z jego domu wybiegła chyba matka i patrzył z sąsiedniego domu także wybiegli jego sąsiedzi więc świadków pod dostatkiem.

Teraz dowiaduje się że jego ojciec złożył wniosek o napaść. Chciałbym się wiec dowiedzieć jaka będzie najlepsza linia obrony. Bo przecież nic mu nie zrobiłem (co prawda pojechał później do szpitala bo podczas upadku skręcił nogę czy coś). Ale przecież go nie uderzałem nie można tego podpiąć pod samoobronę? Może pojechałem do niego porozmawiać a on się na mnie rzucił.

Czekam na jakąś poradę. Policja mnie jeszcze nie odwiedziła ani żadne pismo nie przyszło wiecie może jak będzie wyglądać wezwanie na komendę?
 
piotrek2507 napisał:
Przyjechałem z dwoma kolegami ...Wyszedł z domu ja wysiadłem z auta. Zauważyłem że szykuje się do ciosu wiec uderzyłem go nogą w brzuch.
niezła samoobrona...

piotrek2507 napisał:
Bo przecież nic mu nie zrobiłem (co prawda pojechał później do szpitala bo podczas upadku skręcił nogę czy coś).
no gdzieżby tam kopniecie noga w brzuch było zrobieniem mu czegokolwiek...
 
Ale przecież tak jak mówiłem tych 2 kumpli to też jego kumple, oni w ogóle nie brali udziału. Czyli kopniecie nie może być uznane jako samoobrona? Zauważyłem z jego strony ruch więc aby przejść do dystansu użyłem nogi. On pewnie będzie miał jakiś świstek z pobytu ze szpitala ja nie mam nic. czyli tak szczerze co mi grozi?
 
zalezy jaka ma obdukcje -ale moga byc zawiasy i grzywna
pozdrawiam
 
Czyli za ciekawie to nie wygląda. Ile czasu potrwa zanim odwiedzi mnie policja? Będę musiał jechać z nimi na komendę czy przyślą jakieś pismo?
 
piotrek2507 napisał:
Ile czasu potrwa zanim odwiedzi mnie policja?
tyle ile potrzeba ,żeby pokrzywdzony zrobił obdukcje, biegły na jej podstawie wydał opinię, od opinii biegłego zależy kwalifikacja prawna ,a co za tym idzie dalszy tok postępowania w sprawie...


piotrek2507 napisał:
Będę musiał jechać z nimi na komendę czy przyślą jakieś pismo?
najczesciej się dzwoni lub wysyła wezwanie..:)
 
Czyli jak myślisz jaka będzie najlepsza linia obrony? Mówić że chciałem wyjaśnić sprawę (porozmawiać) i reakcja byłą w samoobronie? Nie będzie brane pod uwagę to że tydzień wcześniej on uderzył mnie lekko z główki w nos a później uderzył ręką w nos (krwotok)?
 
A czy ja mogę złożyć oskarżenie o pobicie (to wcześniejsze zajście). Bo de facto to on odepchnął mnie i uderzył otwartą ręką w nos. Nie byłem u żadnego lekarza więc nie mam żadnego papierka. Był tam moich 2 kumpli i mogą zeznać że to on był agresorem.
 
Powrót
Góra