oszukali mnie ?

  • Autor wątku Autor wątku xD376
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
X

xD376

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2010
Odpowiedzi
7
cześć, mam 17 lat i jestem bardzo pracowity, tzn. pracuje u rodziców i umiem wszystko zrobić. taaaaa... dosłownie.... tylko żeby oni to docenili... nic mi nie płacą a jak już to śmieszne pieniądze.a ja odwalam zawsze najcięższą i najgorszą robotę, ojciec myśli że już nie musi robić a ma dopiero 40 lat i chce żebym sam na siebie zarabiał a ja mam dopiero 17 lat! chce żebym sam się utrzymywał i płacił mu na utrzymanie, wypomina mi że nigdzie nie pracuje a jak gdzieś znajdę prace to mi wypomina że mu nie pomagam, tak źle i tak źle, nic nigdy od nich nie dostałem, tak tylko dla mnie za nic, na wszystko musiałem pracować ciężko i znam wartość pieniądza. sobie i mojej siostrze (7 lat) oni kupują wszystko a mnie traktują jak adoptowane dziecko, mam jeszcze 2 braci i oni kompletnie nic nie umieją zrobić, młodszy brat chociaż gotować potrafi ale starszy ma "dwie lewe" . Pracuje u nich od dziecka, odkąd pamiętam zawsze byłem na ich zawołanie, od dziecka traktowano mnie jak dorosłego, dzieciństwa nie miałem. ostatnio wyremontowałem im kuchnie i ich pokój i pokój siostry o tym że wykończyłem piętro to nie wspomnę, i o tym ile remontów u innych ludzi zrobiliśmy, ma też firme kamieniarską i też za niego zapierda***m a oni mówią że muszę, nieraz zarywam nocki i po szkole pracuje żeby się wyrobić, ale oni tego nie widzą.

Niedawno zapytałem się ich czy kupią mi swojego kompa, no myślałem że mnie zabiją, usłyszałem jaki jestem poje***** i takie tam. że jak ja ich w ogóle śmiałem o taki coś zapytać i wgl. , że sam mam sobie zarobić.

pomóżcie mi ich trochę przyhamować i żeby dali mi tego kompa, bo ja na niego zasługuje.
 
Po długim namyśle - do Hydeparku :)
 
Typowy problem pierwszego dziecka w rodzinie wielodzietnej - to prawda że na tle innego rodzeństwa jesteś i będziesz postrzegany jako dorosły który musi na nich pracować i wszystkim się zając niejako 'z urzędu'

Z drugiej strony nie oceniałbym surowo rodziców ... kiedy sam będziesz miał większą ilość dzieci niż 2 sam to może zrozumiesz, pewnie nie pamiętasz jak twoi rodzice zajmowali się tobą do 4 roku życia - nie znaczy to że to nie miało miejsca ...

Cóż mogę poradzić ... musisz czekać do 18 roku życia wówczas będziesz mógł legalnie uciec ... choć z drugiej strony dla swojego dobra rozważ wszystkie + i - takiej 'ucieczki' ... na pocieszenie dodam że przedstawiony przez Ciebie problem był roztrząsany przez psychologów były też liczne badania na ten temat - wyszło że pierwsze dzieci z rodzin wielodzietnych są najinteligentniejsze i najpracowitsze ...
jak być nie musiał tyle pracować byś się zapewne tyle nie nauczył prawda :?: a już Sokrates mówił że przyjaciółmi są Ci dzięki którym pracujesz lepiej i ciężej ... kim są więc dla Ciebie (tak naprawdę) twoi rodzice ... :?:
 
nie jestem najstarszy, mam starszego brata i młodszego.

a jednak psychologowie się mylili. xD

jak nie mam oceniać ich surowo? tak jak oni mnie tak ja ich.
 
z wiekiem nabierz dystansu ...
Piszesz: "jak nie mam oceniać ich surowo? tak jak oni mnie tak ja ich. "
no właśnie jak oni Ciebie ... no właśnie jak - zajmowali się tobą, przewijali, dali Ci wszystko co było Ci potrzebne do rozwoju a przede wszystkim dali Ci życie - Więc aby być fair i traktować ich jak oni Ciebie musiałbyś zrobić (dla nich) to samo w przeciwnym razie nie możemy mówić o równości traktowania.

Ponieważ życia dać im (już) nie możesz, wszystko inne będzie tylko oddawaniem procentu od tego co już sam otrzymałeś ...

PS. Czytając kolejne twoje posty mam coraz silniejsze wrażenie że psychologia się jednak nie myli :D
 
Ostatnia edycja:
czytając kolejne posty mam ochote wziąć skakankę iść na strych i porobić odpowiednie węzełki. za takie życie to ja podziękuje, nigdy im nie podziękuje za to że dali mi życie, nigdy!
 
Jesteś po prostu w trudnym wieku ;). Wiem, że uważasz to za "czcze gadanie" i nie traktujesz tego poważnie, ale rodzice robią wszystko, byś w dorosłym życiu poradził sobie jak najlepiej. Docenisz to dopiero później, zobaczysz. To kwestia czasu i dojrzałości.

xD376 napisał:
nigdy im nie podziękuje za to że dali mi życie, nigdy!
- Za kilka lat zmienisz zdanie, wspomnisz moje słowa.
 
oni codziennie mi chcą dopi*rdolić, chcą żebym był ich niewolnikiem, wszystko ich wkurza, za głośno chodze za dużo jem. wszystko!!!!!!!!!!!!

nie mam wolności, wiem jak jest u moich kolegów, byłem u nich kilka razy i opowiadamy sobie jak u kogo jest, ja nigdy nie mówie jak jest u mnie, tylko zastanawiam się dlaczego u nich jest tak fajnie, w sęsie jest rodzina, a nie wszystko "wyżygane" tylko na odpier*ol, nie wiem nie mam pojęcia.


bez komentarza, nie znacie ich, nie wiecie jacy są.
 
No cóż nie znamy ich - to prawda, nie znamy też ich zdania na twój temat oraz ich wykładni wychowawczej ...

co do twoich odczuć to nie ma innego wyjścia - pełnoletni jesteś od 18 lat musisz wycierpieć - jeśli jesteś bardzo zdesperowany to jest furtka - jeśli zawrzesz związek małżeński a sąd wyrazi na to zgodę to stajesz się niejako z urzędu pełnoletni bez względu na to czy ma 18 lat ...
 
W szkole jest chyba psycholog. Jest właśnie po to, by z nim na podobne tematy rozmawiać.
Poza tym jako nieletni nie masz obowiązku pracować, mało tego, to rodzice - jeżeli są zdrowi i nie przebywają w niezawinionym niedostatku -maja obowiązek alimentacji wobec Ciebie do Twego 18-lecia. A jeżeli będziesz kontynuować naukę, to nawet dłużej.
Jeżeli pracujesz u ojca, on ma obowiązek oficjalnego zatrudnienia Ciebie. Jeżeli zawrzecie cywilnoprawną umowę zlecenia, może nie odprowadzać składek, lecz podatek dochodowy (i składkę na NFZ) - jak najbardziej.
 
natalie-s1959 napisał:
Poza tym jako nieletni nie masz obowiązku pracować, mało tego, to rodzice - jeżeli są zdrowi i nie przebywają w niezawinionym niedostatku -maja obowiązek alimentacji wobec Ciebie do Twego 18-lecia. A jeżeli będziesz kontynuować naukę, to nawet dłużej.
Jeżeli pracujesz u ojca, on ma obowiązek oficjalnego zatrudnienia Ciebie. Jeżeli zawrzecie cywilnoprawną umowę zlecenia, może nie odprowadzać składek, lecz podatek dochodowy (i składkę na NFZ) - jak najbardziej.


nooo, tego typu informacje mnie interesują, więcej taki inteligentnie brzmiących tekstów, oni nie lubia jak do nich tak mówię bo oni nic mi nie mogą na to odpowiedzieć :confused:
 
Skakanka na strychu nie jest dobrym pomysłem.
Spróbuj o swoich problemach i odczuciach porozmawiać z mamą (najlepiej o takich sprawach z mamą się gada). Wiem, że w twoim wieku nie jest łatwo wywnętrzyć się przed rodzicami - ale jak nie spróbujesz, to jeszcze parę lat będziesz się męczył.
Rozmowa nie polega na wykrzykiwaniu swoich pretensji (ten błąd nawet wielu dorosłych popełnia), bo taka forma zawsze jest nieskuteczna.
Życzę Ci powodzenia:smile::smile:
Jakkolwiek prawo jest po Twojej stronie (vide: post natalie-s1959), to walczenie prawem z bliskimi jest ostateczną ostatecznością
 
Ostatnia edycja:
Wiecie co tak czytam to co się tu pisze i aż oczy przecieram ze zdumienia.
Takie rady to sobie możecie ale wiecie co zrobić :/
Co to znaczy, że "wpomni wasze słowa"?! Głupie gadanie. Rodzicom należy się szacunek, ale tylko takim, ktrórzy na niego zasłużyli, a to że spłodzili to ŻADNA zasługa!
Zresztą do 18 roku życia porządni rodzice powinni zapewnić dziecku przede wszystkim swój kąt i atmosfere do nauki, żeby wyszedł na ludzi. Chłopak zaiwania po szkole, zarywa nocki, a z tego wynika, że nie dość, że nie ma czasu na naukę to jeszcze niewyspany do szkoły chodzi! :/ Jak on ma matruę zdać!? Kiedy się do niej uczyć?! Chyba rodziców obowiązkiem jest zapewnienie dziecku startu. Matura jest w dzisiejszych czasach podstawą. Sorry, ale dla mnie tacy rodzice zasługują na wylądowanie na bruku na starość. Szczególnie, że inne rodzeństwo nie jest takie poganiane. Rola rodziców nie kończy się na przewijaniu do lat czterech. Umniejsza się kiedy dzieci zakładają swoją własną rodzinę, ale nie kończy się. Dzieci nie mogą mając 17 lat odpłacać rodzicom za "dar życia" i trochę żarcia, bo na spłacanie dlugu przyjdzie czas kiedy będą mieli swoje dzieci, a rodzice będą już starzy i będą wymagali opieki.
Znam ja takie przypadki, choć dziękuję Bogu, że moi rodzice nie są tacy :/ mam 24 lata i ciągle mi pomagają, umożliwili mi dzienne studiowanie także dzięki temu, że moje obowiązki w domu nie wykraczały poza pozmywanie po obiedzie, wyniesienie śmieci, zrobienie zakupów i pomoc przy sprzątaniu domu. Miałam czas na to co najważniejsze w młodości: skończenie kolejnych szkół, żebym miała potem za co żyć. Dali mi bilet do dorosłości.
Rodzice zawsze są wkurzający: czepiają się o późne przyjścia do domu itp. I to jest ok, to powoduje że wyrastamy "na ludzi", nie popełniamy głupich błedów dzięki ich radom, przestrogom a czasem także karom i zakazom. Ale dobre sprawowanie powinno być nagrodzone. Każdy treser zwierząt wam to powiem. I to działa na ludzi jak na każde inne zwierzę. A tu co mamy? Chłopak zaiwania, a nie chcą mu nawet komputera kupić. Z tego co piesze to stać ich: nie widziałam jeszcze biednego kamieniarza :/ I nie mówie, że przyjdzie dzieciak i wyciągnie łapę "daj". Zasłużyłeś, pomagałeś, odwaliłeś kawaał pracy za tatuńcia? No to masz: rower, komputer, kurs karate. Tak powinna funkcjonować zdrowa rodzina.
Już nie raz widziałam patologiczne rodziny, gdzie dzieciaki robiły (córki w kuchni, chłopcy na budowach i polach), a rodzice sobie odpoczywali. I nie robili ddosłwonie nic poza oglądanie TV i żłopanie piwska.
Możecie na mnie najeżdżać, ale opinia moja jest taka i już.
xD376 rozumiem Cię i życzę cierpliwości. A jak tylko skończysz 18-stkę zbieraj manatki i zacznij żyć. Na pewno dasz radę!
 
jeszcze 3 miesiące do osiemnastki . załapałem jako taką pracę ale szału nie ma oczywiście. jak skończę 18 lat wyprowadzę się. nie wiem jeszcze gdzie ale to pewne. boję się tylko że przez to obleje szkołę ;/. ale myślę że sobie poradzę.

dziękuje Haniołek za zrozumienie ;)
 
Jeżeli już naprawdę jest tak zle, że nie da się tego w zgodę obrócić - to musisz wiedzieć, że dopóki będziesz chodził do szkoły dziennej, rodzice muszą Ci płacić alimenty (nawet jakbyś zamierzał studiować).
Jak wyprowadzisz się po skończeniu 18., to złóż do sądu rodzinnego o zasądzenie alimentów.
Pozdrawiam i życzę, by jaknajlepiej Ci się ułożyło
 
Każdy treser zwierząt wam to powiem.
Nie porównuj wychowywania dziecka do tresowania psa...

Zasłużyłeś, pomagałeś, odwaliłeś kawaał pracy za tatuńcia? No to masz: rower, komputer, kurs karate. Tak powinna funkcjonować zdrowa rodzina.
A ja myślałam,że "zdrowa rodzina" to taka, w której miłość, troska i szacunek są na porządku dziennym, której członkowie pomagają sobie nawzajem, a nie robią coś interesownie...


Sorry, ale dla mnie tacy rodzice zasługują na wylądowanie na bruku na starość.
Brak słów.
 
Znam ten ból. Starzy kazali mi wychodzić z psem, wynosić śmieci, nic prócz komputera, skutera a później samochodu od nich nie dostałem. Te marne tygodniówki które dawał mi ojciec w wysokości 200zł też nie były warte wychodzenia raz dziennie z psem i wynoszenia śmieci raz na jakiś czas.
Starzy nie wiedzą co to znaczy być młodym człowiekiem, przecież oni nigdy młodzi nie byli.

Ja pamiętam jak mi ojciec za taniec z jego znajomą dał mi 300zł, to też nie było warte tego tańca.

Bolało mnie bardzo gdy ojciec zamiast kupić mi rower, kupił mi skuter, nie mogłem jeździć z kolegami ; (.
Dawał mi tylko 30zł dziennie na benzynę, to było straszne, praktycznie nigdzie nie mogłem pojechać, bo 30zł na wachę do skutera dziennie to za mało.

Jedyne co mi się podobało to ten zastrzyk adrenaliny gdy koledzy kradli bo ich rodzice nie mieli pieniędzy a ja siedziałem w domu i liczyłem odłożone pieniądze.

A teraz poważnie.

Dali ci życie więc przestań płakać i bierz się za naprawianie klamek, to twoi rodzice więc mają prawo mieć wymagania.
Za parę lat im podziękujesz za to że dzięki nim poznałeś wartość pieniądza i za to że jesteś majster klepka bo praktycznie wszystko robisz sam i nie bulisz za naprawy.
 
Powrót
Góra