C
choose
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2011
- Odpowiedzi
- 1
Witam
Post dodaje aby uzyskać poradę na przyszłość jak następnym razem mam zachować się w takiej sytuacji gdyż nie ukrywam czuję się okradziony. Ale zacznę od początku.
W pewnym sklepie kupiłem etui na telefon. Od pozostałych normalnych etui różniło się ono tym ze miało ono warstwę cieczy na tylnej ściance w której pływały świecące drobiazgi. Niestety w dniu zakupu etui po przymierzeniu go na telefon kilku godzinach rozkleiło się. Powietrze dostało się do środka i powstał bąbel powietrza systematycznie powiększający się. Tak więc etui zwróciłem do sklepu z prośbą o wymianę. Pani stwierdziła ze ok wymieni bez problemu. A ze etui miało być na prezent to wspólnie z panią ekspedientką znaleźliśmy jakieś ładne opakowanie od innego etui i wsadziliśmy w nie to moje wymienione. Niestety sytuacja powtórzyła się lecz tym razem etui nawet nie było założone na telefon. Ot to stało u mnie na półce i czekało aż je ponowie dam na prezent lecz niestety bąbel znów się pojawił. Trochę zły poszedłem na ponowną reklamacje. Tym razem już pani zasłoniła się 2 tygodniami na rozpatrzenie gwarancji i koniec konców po ponad tygodniach otrzymałem sms iż gwarancja została rozpatrzona.
I tu już sedno problemu. Pani stwierdziła (zasłaniając się jakąś tam opinią rzeczoznawcy) ze etui ma ślady użytkowania (mikrorysy) i że mi go nie przyjmie gdyż etui było noszone. Dodatkowo stwierdziła że przecież nie ma żadnej wady bo etui ma za zadanie chronić telefon a to że pojawił się bąbel to ona nie ma pojęcia dlaczego ale ze to jest ok.
Po pół godzinnej ostrej wymianie zdań pani stwierdziła że może mi oddac najwyżej 40 zł (zapłaciłem 60) i więcej nic od nich nie dostanę.
Na nic pani miała moje argumenty że nie dostałem w oryginalnej folii a dodatkowo mówiła mi ze skoro ja wziąłem to etui i stwierdziłem ze jest w porządku to moja strata.
I teraz pytanie mogę coś w tym momencie zrobić ? wyszło na to że nie dość ze straciłem czas to jeszcze pieniądze. I nie chodzi mi tu o te 20 zł tylko o fakt że zostałem potraktowany jak osoba uciążliwa bo mam czelność coś reklamować.
Post dodaje aby uzyskać poradę na przyszłość jak następnym razem mam zachować się w takiej sytuacji gdyż nie ukrywam czuję się okradziony. Ale zacznę od początku.
W pewnym sklepie kupiłem etui na telefon. Od pozostałych normalnych etui różniło się ono tym ze miało ono warstwę cieczy na tylnej ściance w której pływały świecące drobiazgi. Niestety w dniu zakupu etui po przymierzeniu go na telefon kilku godzinach rozkleiło się. Powietrze dostało się do środka i powstał bąbel powietrza systematycznie powiększający się. Tak więc etui zwróciłem do sklepu z prośbą o wymianę. Pani stwierdziła ze ok wymieni bez problemu. A ze etui miało być na prezent to wspólnie z panią ekspedientką znaleźliśmy jakieś ładne opakowanie od innego etui i wsadziliśmy w nie to moje wymienione. Niestety sytuacja powtórzyła się lecz tym razem etui nawet nie było założone na telefon. Ot to stało u mnie na półce i czekało aż je ponowie dam na prezent lecz niestety bąbel znów się pojawił. Trochę zły poszedłem na ponowną reklamacje. Tym razem już pani zasłoniła się 2 tygodniami na rozpatrzenie gwarancji i koniec konców po ponad tygodniach otrzymałem sms iż gwarancja została rozpatrzona.
I tu już sedno problemu. Pani stwierdziła (zasłaniając się jakąś tam opinią rzeczoznawcy) ze etui ma ślady użytkowania (mikrorysy) i że mi go nie przyjmie gdyż etui było noszone. Dodatkowo stwierdziła że przecież nie ma żadnej wady bo etui ma za zadanie chronić telefon a to że pojawił się bąbel to ona nie ma pojęcia dlaczego ale ze to jest ok.
Po pół godzinnej ostrej wymianie zdań pani stwierdziła że może mi oddac najwyżej 40 zł (zapłaciłem 60) i więcej nic od nich nie dostanę.
Na nic pani miała moje argumenty że nie dostałem w oryginalnej folii a dodatkowo mówiła mi ze skoro ja wziąłem to etui i stwierdziłem ze jest w porządku to moja strata.
I teraz pytanie mogę coś w tym momencie zrobić ? wyszło na to że nie dość ze straciłem czas to jeszcze pieniądze. I nie chodzi mi tu o te 20 zł tylko o fakt że zostałem potraktowany jak osoba uciążliwa bo mam czelność coś reklamować.