O
ozyryssg
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2016
- Odpowiedzi
- 15
Dzień dobry.
Początkiem marca wybrałem wykonawcę do wykonania remontu drewnianej altany w ogrodzie. Oczywiście spisaliśmy dokładną umowę określającą termin i zakres wykonania remontu. Po paru dniach wykonawca wziął się do roboty i rozpoczął od demontażu uszkodzonych i zgniłych elementów. Już następnego dnia oświadczył, że musi zamówić drewno na odbudowę, szczególnie deski tarasowe i potrzebuje zaliczkę. I tu dochodzimy do sedna. Umowa było o dzieło, remont , z zapłatą po wykonaniu robót. Niestety fakt, że po demontażu uszkodzonych elementów altana była bardzo osłabiona i wymagała natychmiastowego wzmocnienia, ale też i znajomość problemów z dostępem do drewna uśpiły moją czujność i wpłaciłem wykonawcy (przelewem, na wskazane konto, z opisem na co) zaliczkę w wysokości 3000PLN. Część (małą, za ok 1000PLN, materiału zwiózł).
Później roboty zostały przerwane, za moją zgodą, z powodu fatalnej pogody. Pod koniec marca pogoda się poprawiła i wykonawca pojawił się na budowie. Po dwóch dniach zażyczył sobie następną zaliczkę. Stwierdziłem, że owszem, dostanie jeśli rozliczy się z poprzedniej, bo obiecanych desek tarasowych (za ok.2000PLN) nie było. Wykonawca się zdenerwował i stwierdził, że w takim razie to on zrywa umowę i zabiera pracowników. Tego też dnia okazało się że pokłócił się też z pracownikami i porzucił ich (bez zapłaty) u mnie w odgrodzie. Okazało się, że pracowali "na dniówki" a od tygodnia nie dostawali wypłat. Własnym samochodem zawiozłem ich 30 km do domu. Resztę robót przy altance wykonał już inny fachowiec.
Wysłałem do wykonawcy pismo o rozliczenie się z zaliczki i zwrot nadpłaty. Oczywiście poleconego nie odebrał, przyszła zwrotka.
Moje pytanie : co mogę w tej sytuacji zrobić? Sąd? Policja? Adwokat?
Proszę o poradę..
Początkiem marca wybrałem wykonawcę do wykonania remontu drewnianej altany w ogrodzie. Oczywiście spisaliśmy dokładną umowę określającą termin i zakres wykonania remontu. Po paru dniach wykonawca wziął się do roboty i rozpoczął od demontażu uszkodzonych i zgniłych elementów. Już następnego dnia oświadczył, że musi zamówić drewno na odbudowę, szczególnie deski tarasowe i potrzebuje zaliczkę. I tu dochodzimy do sedna. Umowa było o dzieło, remont , z zapłatą po wykonaniu robót. Niestety fakt, że po demontażu uszkodzonych elementów altana była bardzo osłabiona i wymagała natychmiastowego wzmocnienia, ale też i znajomość problemów z dostępem do drewna uśpiły moją czujność i wpłaciłem wykonawcy (przelewem, na wskazane konto, z opisem na co) zaliczkę w wysokości 3000PLN. Część (małą, za ok 1000PLN, materiału zwiózł).
Później roboty zostały przerwane, za moją zgodą, z powodu fatalnej pogody. Pod koniec marca pogoda się poprawiła i wykonawca pojawił się na budowie. Po dwóch dniach zażyczył sobie następną zaliczkę. Stwierdziłem, że owszem, dostanie jeśli rozliczy się z poprzedniej, bo obiecanych desek tarasowych (za ok.2000PLN) nie było. Wykonawca się zdenerwował i stwierdził, że w takim razie to on zrywa umowę i zabiera pracowników. Tego też dnia okazało się że pokłócił się też z pracownikami i porzucił ich (bez zapłaty) u mnie w odgrodzie. Okazało się, że pracowali "na dniówki" a od tygodnia nie dostawali wypłat. Własnym samochodem zawiozłem ich 30 km do domu. Resztę robót przy altance wykonał już inny fachowiec.
Wysłałem do wykonawcy pismo o rozliczenie się z zaliczki i zwrot nadpłaty. Oczywiście poleconego nie odebrał, przyszła zwrotka.
Moje pytanie : co mogę w tej sytuacji zrobić? Sąd? Policja? Adwokat?
Proszę o poradę..