Z
zalazdi
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2010
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
mam taki problem. 2 dni temu rozmawiałem z jakimś mężczyzną. Zaproponował mi spore zarobki. Z początku myślałem, że jest to kolejne zlecenie (tworzę strony internetowe). Podałem mu numer konta bankowego oraz telefonu (telefon służbowy).
Następnie dowiedziałem się, że ma to polegać na rozsyłaniu wirusów, gdzie on kradnie konta na allegro / ebay czy innych serwisach. On podszywając się pod różne osoby, sprzedaje nieistniejące rzeczy (tak się domyślam , nie mam pewności) podając moje konto bankowe. Moja rola ma polegać na tym, że mam mu wysyłać połowę pieniędzy w liście poleconym.
Oczywiście pierw nie uwierzyłem w to. Pisze do mnie nieznajoma osoba, która oferuje kilkanaście tysięcy miesięcznie nieznajomemu. Powiedzmy, że "przystałem" na te warunki.
Potem okazało się, że on nie żartował. Wczoraj otrzymałem na konto 520zł za telefon, prawdopodobnie z jakiejś aukcji, którego ja nie wystawiałem.
Dzisiaj z rana poszedłem na policję z tą sprawą. Naświetliłem sytuację sekretarce, ona poszła po osobę od przestępstw gospodarczych. On po wysłuchaniu mnie zaproponował dwie rzeczy:
1) Odsyłać wszystkie pieniądze i nic nie robić.
2) Nie odsyłać pieniędzy, ani nie wysyłać tej osobie ("zleceniodawcy"). Poczekać aż jakaś osoba zgłosi oszustwo, wtedy zostanę przesłuchany jako świadek.
Ogólnie nie interesowało go, że ktoś zostaje oszukany. Miałem po prostu "olać sprawę". Nawet jak będę odsyłał te pieniądze, on raczej będzie cały czas kogoś oszukiwał. Druga propozycja według mnie też nie bardzo pasuje. Jeśli ktoś zgłosi oszustwo, to ja będę przesłuchiwany jako współudział, bo wiem o tej całej sytuacji i "niby zgodziłem się". Domyślam się, że miałbym wtedy mówić, że nic nie wiem i nie sprawdzałem konta przez jakiś czas.
Co mogę w takiej sytuacji zrobić?
mam taki problem. 2 dni temu rozmawiałem z jakimś mężczyzną. Zaproponował mi spore zarobki. Z początku myślałem, że jest to kolejne zlecenie (tworzę strony internetowe). Podałem mu numer konta bankowego oraz telefonu (telefon służbowy).
Następnie dowiedziałem się, że ma to polegać na rozsyłaniu wirusów, gdzie on kradnie konta na allegro / ebay czy innych serwisach. On podszywając się pod różne osoby, sprzedaje nieistniejące rzeczy (tak się domyślam , nie mam pewności) podając moje konto bankowe. Moja rola ma polegać na tym, że mam mu wysyłać połowę pieniędzy w liście poleconym.
Oczywiście pierw nie uwierzyłem w to. Pisze do mnie nieznajoma osoba, która oferuje kilkanaście tysięcy miesięcznie nieznajomemu. Powiedzmy, że "przystałem" na te warunki.
Potem okazało się, że on nie żartował. Wczoraj otrzymałem na konto 520zł za telefon, prawdopodobnie z jakiejś aukcji, którego ja nie wystawiałem.
Dzisiaj z rana poszedłem na policję z tą sprawą. Naświetliłem sytuację sekretarce, ona poszła po osobę od przestępstw gospodarczych. On po wysłuchaniu mnie zaproponował dwie rzeczy:
1) Odsyłać wszystkie pieniądze i nic nie robić.
2) Nie odsyłać pieniędzy, ani nie wysyłać tej osobie ("zleceniodawcy"). Poczekać aż jakaś osoba zgłosi oszustwo, wtedy zostanę przesłuchany jako świadek.
Ogólnie nie interesowało go, że ktoś zostaje oszukany. Miałem po prostu "olać sprawę". Nawet jak będę odsyłał te pieniądze, on raczej będzie cały czas kogoś oszukiwał. Druga propozycja według mnie też nie bardzo pasuje. Jeśli ktoś zgłosi oszustwo, to ja będę przesłuchiwany jako współudział, bo wiem o tej całej sytuacji i "niby zgodziłem się". Domyślam się, że miałbym wtedy mówić, że nic nie wiem i nie sprawdzałem konta przez jakiś czas.
Co mogę w takiej sytuacji zrobić?