Otrzymałem list z poleceniem zapłaty - 4

  • Autor wątku Autor wątku LeszsekS
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
No i jak to wyjaśnić? Rozumiałbym gdyby te osoby faktycznie ściągnęły albo chociaż zaczęły ściągać ten plik, ale skoro twierdzą, że nigdy tego nie robiły (i mówią prawdę), to skąd te oskarżenia? Wiem, że jest raczej niemożliwe, żeby pamiętać co się robiło określonego dnia 1,5 roku temu, ale może ktoś z Was kojarzy czy w tamtym czasie wyszukiwał w internecie cokolwiek, co miało związek z tym filmem? Próbuję dociec jak w ogóle doszło do tego, że znaleźliśmy się w gronie podejrzanych. Chyba nie odważyliby się wysuwać zupełnie zmyślonych roszczeń. Żeby zrobić to, co mi zarzucają, musiałbym:

1. pobrać i zainstalować aplikację do obsługi torrentów, którą wymieniają w wezwaniu

2. pobrać odpowiedni plik torrent

3. zainicjować pobieranie właściwego pliku z filmem

a takiego ciągu czynności na pewno sobie nie przypominam (zresztą nie wiem dlaczego miałbym świadomie pobierać plik, którego nazwa nic mi nie mówi). Krótko mówiąc, nie mam zielonego pojęcia kiedy niby miałbym pobierać ten film (chyba że buszował mi w komputerze jakiś haker albo zrobił to bez mojej wiedzy jakiś syfiasty program).
 
Jaki problem jest napisać programik, który zbiera jakieś IP w sposób mało zrozumiały, a potem polecieć do Prokuratury i złożyć możliwość popełnienia przestępstwa z tych adresów?
Biegły przecież stwierdził, że program jest niedokładny.
Adresy IP można bez problemu wygenerować, odfiltrować dla danego ISP i już, baza "przestępców" gotowa... A patrząc na to ci naciągacze wyprawiają to bym się nie zdziwił, gdyby to tak wyglądało łapanie frajerów.
 
Osób, które nie tylko nie ściągały, ale też nigdy nie korzystały z sieci p2p w grupie posądzonych nie brakuje.
To może efekt losowego doboru danych do numerów IP.
 
W takich poważnych sprawach pozwalaliby sobie na losowy dobór danych? W takim razie jutro mogą zarzucić udostępnianie jakiejś aplikacji za 10 tysięcy dolarów (a istnieją takie) osobie, która tego nie robiła. Mnie w tej chwili interesują konkrety: czy jak pójdę do punktu obsługi klienta swojego ISP, pogadam tam z kimś od spraw technicznych i poproszę o log potwierdzający, że tego dnia coś takiego rozpowszechniałem, to mi go udostępnią czy się nie zgodzą? Jeśli zobaczę, że coś było na rzeczy (faktycznie jest jakiś ślad pobierania/udostępniania), to trudno - nie będę się uchylał, bo nic nie wskóram (nawet jeśli się okaże, że zrobił to ktoś inny włamując się do mojego komputera), ale jeśli się okaże, że niczego takiego nie odnotowali, to nie dam się wrabiać.

Olk, nie wiem czy jesteś zorientowany w kwestiach sieciowych, ale mam takie pytanie. Wiadomo, że wielu internautów ma zmienne IP. Załóżmy, że są 2 osoby - A i B. Osoba A coś pobrała, została namierzona, odpowiednie służby odnotowały jej IP i po jakimś czasie (np. po kilkunastu dniach) wystąpiły do dostawcy internetowego z żądaniem udostępnienia danych użytkownika z takim numerem IP. Problem w tym, że po tym czasie osoby A i B mogą mieć już inne adresy IP i mogłoby się tak pechowo złożyć, że nr IP przydzielony kilkanaście dni wcześniej winowajcy A jest teraz przydzielony osobie B, która z tamtą sprawą nie miała nic wspólnego, ale obecnie wszystko wskazuje na nią. Czy Twoim zdaniem taka sytuacja jest w ogóle możliwa?
 
ppilar, każdy dostawca internetu ma obowiązek przechowywać przez jakiś czas(niestety nie pamiętam przez jaki) tego typu dane. Więc dokładnie wiadomo, że tego i tego dnia Jan Kowalski miał taki i taki numer IP.
 
Operator telekomunikacyjny wie komu przyporządkowywał dana IP w danej chwili czasowej i jest zobowiązany na mocy ustawy przechowywać takie informacje 12 miesięcy na ewentualne potrzeby organów ścigania. Po tym czasie dane te muszą zostać usunięte lub ulec anonimizacji. Możesz przeczytać to w Ustawie o Prawie Telekomunikacyjnym, czyli tu raczej nie ma mowy o pomyłce. Natomiast nie wydaje mi się, żeby operator przechowywał całość informacji o przesyłanych i odbieranych treściach, wymagałoby to zbyt dużo miejsca, raczej ma jedynie listę adresów IP z którymi nawiązywałeś połączenie. Ale tu musiałby się wypowiedzieć któryś z pracowników danego operatora.

Co do Twojego braku rozpowszechniania przyczyn może być wiele:
- niedokładny program śledzący kancelarii
- IP spoofing
- ktoś korzystający bez Twojej wiedzy z sieci WiFi
- ktoś korzystający bez Twojej wiedzy z Twojego komputera
a pewnie ktoś bardziej biegły znajdzie jeszcze wiele kolejnych.

Natomiast każdy prawnik Ci powie, że jeżeli nie jesteś winny to nie powinieneś płacić (np. w ramach odpowiedzialności za niezabezpieczone łącze możesz sobie przeanalizować wyrok Sądu Najwyższego z 8 lipca 2011 r. o sygnaturze IV CSK 665/10).
 
ppilar napisał:
Osoba A coś pobrała, została namierzona, odpowiednie służby odnotowały jej IP i po jakimś czasie (np. po kilkunastu dniach) wystąpiły do dostawcy internetowego z żądaniem udostępnienia danych użytkownika z takim numerem IP. Problem w tym, że po tym czasie osoby A i B mogą mieć już inne adresy IP i mogłoby się tak pechowo złożyć, że nr IP przydzielony kilkanaście dni wcześniej winowajcy A jest teraz przydzielony osobie B, która z tamtą sprawą nie miała nic wspólnego, ale obecnie wszystko wskazuje na nią. Czy Twoim zdaniem taka sytuacja jest w ogóle możliwa?

Każde logowanie może być z innym IP. To nie musi kwestia dni, ale minut i sekund.

Rzecz w tym, że jak przejrzymy te cztery wątki związane z tym tematem, to widać, że jest sporo sytuacji, gdy dane teleadresowe przypisane do IP są niedokładne, nieidentyczne z tym co posiada operator i co operator przekazałby do prokuratury. Np. w przypadku klientów UPC dane były z peselem, a w przypadku Orange bez peselu. To może sugerować inne źródło danych niż dostęp do dokumentów śledztwa.
W końcu operatorzy w ostatnich latach mieli problemy z włamaniami na swoje serwery. Dane posiadane przez hakerów na pewno nie poszły do kosza na śmieci. Być może, że właśnie wypływają.
 
Widzicie ja jesetem przekonany, że nie pobrałem tego pliku. Zupełnie nic mi nie mówił. Na kompie go nei było. Ba nawet możliwe, że mnie nie było w tym dniu w domu, bo na sylwestrze byłem dość długim :)

W dodatku mam w domu sporo komputerów, które naprawiam i nigdy mnie nie interesowało co klient na nim ma, robiłem swoje i już. Ale wiele razy wraz ze startem kompa uruchamiał się uTorrent. Kolejna kwestia to problemu z UPC, w tym okresie miałem spadek prędkosci, problemu z routerem, był nawet wymieniany. To wszystko jest do sprawdzenia.

Ogólnie wkurza mnie fakt, że teraz mam to na głowie. Człowiek chce spokojnie sobie funkcjonować a tutaj takie akcje.

Prośba do osób, które dostały teraz takie wezwanie, aby na bieżąco informowały o sytuacji, czy przyszło kolejne pismo, czy ktoś miał przeszukanie lub wezwanie na komendę. itp.
 
Mam mieszane uczucia. Wiem, że świadomie nie pobrałem tego ani ja, ani nikt z domowników. Z drugiej strony, jak poczytałem co ta firma windykacyjna wyprawia z ludźmi (nękanie przez kilkanaście lat, olewanie prawomocnych wyroków sądu, w skrajnych przypadkach wysyłanie pism do ludzi, którzy już nie żyją), to nie wiem czy nie lepiej zapłacić, choć jednak gnębi myśl, że to praktycznie przyznanie się do czegoś, czego się nie zrobiło. Boję się tylko, że jeśli faktycznie padłem ofiarą jakiegoś przekrętu (np. IP spoofing) albo zaszła oczywista pomyłka (niewłaściwe dopasowanie danych teleadresowych do IP lub błędny algorytm programu śledzącego), to np. za miesiąc może zgłosić się do mnie jakaś inna firma windykacyjna z niesłusznym roszczeniem, a po niej kolejne.
 
W takich przypadkach da się niestety pójść do prokuratury z losową listą adresów ip. Logi czy zrzuty ekranu można spreparować. Nawet jeśli przestępstwa nie było to niestety przez wgląd do
akt da się uzyskać dane osobowe. Niestety, takie prawo.
 
jestem w podobnej sytuacji co Wy, rozniez otrzymalam taki list i zastanawiam sie co robic, a nie chce byc ciagna po sadach
 
Wielu może to zainteresować.

Informacja z jednego z portali jest taka, że rzeczywiście prokuratura w Otwocku prowadziła postępowanie w sprawie filmu "Mój rower". Jego sygnatura to jednak 1 Ds 769/14, więc trochę inna niż podawana w pismach.

Druga rzecz, a myślę że w kontekście tych pism ważniejsza, jest taka że postępowanie to zostało zakończone umorzeniem 28 listopada 2014.
 
tak jak wspomnialam w innym watku ja do nich dzownilm odrazu i mi pani tez zwrocila uwage na sygnature jak podawalam, ze to blad w pismie ale ze postepowanie nadal trwa w tej sprawe i dzialaja zgodnie z prawem. jesli jest umorzone to co to zmienia? niech sie wypowie ktos kto sie na tym zna pls
 
monia_20 napisał:
jesli jest umorzone to co to zmienia? niech sie wypowie ktos kto sie na tym zna pls

Jeżeli powołują się na umorzone postępowanie i utrzymują, że jest nadal prowadzone to mamy tu znamiona oszustwa. Idąc dalej, można zgłosić się na Policję zgłaszając podejrzenie usiłowania oszustwa na tej podstawie.
 
Byłam dzisiaj u prawnika. Tak jak większość ludzi pisała on powiedział żeby olać sprawę, i jeśli w przyszłości przyjdą kolejne listy za inne filmy też olać.
 
kapitanzbik napisał:
Wielu może to zainteresować.

Informacja z jednego z portali jest taka, że rzeczywiście prokuratura w Otwocku prowadziła postępowanie w sprawie filmu "Mój rower". Jego sygnatura to jednak 1 Ds 769/14, więc trochę inna niż podawana w pismach.

Druga rzecz, a myślę że w kontekście tych pism ważniejsza, jest taka że postępowanie to zostało zakończone umorzeniem 28 listopada 2014.

Ja mam w liście numer " 1 Ds. 1769/14" więc co, dopisali sobie 1 przed numerem dla niepoznaki ? I jeszcze ktoś pisał (monia), że jednak sprawa jest nadal w toku ?
 
Właśnie znalazłem artykuł poprawiony na łamach Gazety Olsztyńskiej.
Opisuje on działania firm Instrum Justitia, Lex Superior, Codexktore "zatrudniają" polskie prokuratury za aprobatą rządu. tzn. rząd wie ale nic nie robi bo nie chce. mało tego robi działania destrukcyjne na projekt który leży w sejmie. _ co tu jest grane. co ma z tego państwo

***mod***
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Ale niejaka monia_20 kilka wpisów temu stwierdziła, że dzwoniła do nich po otrzymaniu pisma (czyli w ostatnich dniach, bo chyba wszyscy otrzymali wezwanie od nich dopiero w czerwcu) i ośmielili się jej powiedzieć, że postępowanie prokuratorskie nadal trwa mimo że to nieprawda.
 
Tak jak napisałem to co powiedziała o niczym nie świadczy. Papier to papier. Słowo nie jest dowodem. Mogą sobie tak mówić.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra