LeszsekS napisał:
Na jakiej podstawie tak uważasz ? Poczytaj o przedawnieniu.
Przeczytałem na jednym z portali, że taki termin przedawnienia wynika z art. 442 1 K.C:
- Przepis prawny:
art. 442 1
§ 1. Roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.
W takim razie jeśli zgłoszona data rozpowszechniania była w 2011, to z tego co rozumiem jest to data, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i roszczenie przedawni się do końca 2014. A ostatnie zdanie oznacza, że termin "dowiedzenia się" nie może nastąpić później, niż 10 lat po dokonaniu szkody. Jeżeli się mylę to bardzo proszę o poprawienie.
Oczywiście piszę o sprawie cywilnej, bo w postępowaniu karnym termin wynosi pięć lat.
Jeśli chodzi o zatrzymywanie kompów na podstawie IP, to owszem, zdarzało się. Proponuję poczytać o kancelarii Pro Bono reprezentującej Green Star i sprawach o rozpowszechnianie muzyki w mp3. Postępowanie prowadziła Prokuratura w Białymstoku w 2011 - zabezpieczono 40 komputerów.
Natomiast nie sądzę, żeby zdarzyło się to w "naszej" sprawie, w przypadku osób, które składały już wyjaśnienia - w tamtym przypadku było to robione jako rewizja z zaskoczenia. Zastanawiają mnie te zajęte dyski, ale w sumie poza słowami pana rzecznika rzeczywiście nie znalazłem innych informacji na ten temat. Może miał na myśli inne podobne sprawy i podał to jako przykład

A może prokuratura miała jakieś inne dowody na te osoby (podpisane oświadczenie o udostępnianiu innego utworu?).
Wiem, że jestem przeczulony na tym punkcie, ale jak wspominałem utrzymuję się z pracy na komputerze i to, czy zostanie on "zabezpieczony" jest dla mnie bardzo istotne

Na razie wychodzi i tak na to, że zabierali tylko dyski, więc pół biedy, bo dysk można kupić i pracować dalej, a na moim i tak nie ma dowodów (no bo w końcu jestem niewinny).
No i chcę zdobyć jak najpełniejszą wiedzę w temacie.
Z tego co czytam w komentarzach internautów dotyczących takich spraw, większość postępowań kończy się jednak umorzeniem ze względu na brak dowodów (jeśli dysk nie zawierał utworów i programów P2P), lub brak możliwości określenia winnego. Ale jestem ciekaw jakichś oficjalnych orzeczeń.
Jeszcze jako ciekawostka - jeden z portali podaje, że któraś kancelaria działająca w 2008-2009 na podobnej zasadzie (namierzania piratów na P2P i wysyłania im wezwań do zapłaty) została uznana przez GIODO za winną naruszenia tajemnicy telekomunikacyjnej i zgłoszona do prokuratury. Czyli jednak nie zawsze są to takie oczywiste sprawy.