Kwestia firmy dostarczającej Internet, ma chyba drugorzędne znaczenie, gdyż firma ***, która od kilku lat monitoruje Internet i zbiera numery IP użytkowników sieci p2p, nie patrzy na dostawcę Internetu. Oni po prostu tworzą swoją bazę danych użytkowników sieci p2p.
Następnie *** oferuje wszystkim chętnym odpłatny dostęp do tych danych. *** zawierając umowę z jakimś właścicielem praw autorskich, tym samym daje mu dostęp do swojej ogromnej bazy danych z kilku lat, w której są dane, kto przez ostatnie lata, w konkretnym kraju, pobierał/udostępniał film np. Spider-man, lub jakikolwiek inny film, w zależności od tego o jaki film i o jakiego właściciela praw autorskich akurat chodzi. A dane osób pobierających/rozpowszechniających dany film przez ostatnie powiedzmy 2 lata na terenie Polski, to np. 100tys. numerów IP.
Nie wydaje się też, by *** przekazywał kontrahentowi numery IP starsze niż 2 lata, bo takie dane są raczej bezużyteczne, przynajmniej u nas – zdaje się w Polsce dostawca Internetu ma obowiązek trzymać logi z ostatnich 2 lat (czyli starszych IP, nie da się ustalić do kogo przynależały).
I jak *** i właściciel praw autorskich się dogadają, to wtedy wynajmują jakąkolwiek kancelarię prawną, ażeby swoim szyldem firmowała całe przedsięwzięcie (tj. zapewniała obsługę prawną przedsięwzięcia) i to jest biznes.