Otrzymałem mailowe wezwanie do zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku Evanger
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

Evanger

Otrzymałem mailowe wezwanie do zapłaty i zastanawiam się czy jest to w ogóle możliwe, by poważna kancelaria wysyłała mi mail, a nie list polecony? Skąd pewność, że to akurat ja kryję się za danym mailem i że oskarżony faktycznie otrzymał wezwanie do zapłaty, a nie, że ktoś się pod niego podszywa? Czy nie jest tak, że muszę wezwanie otrzymać na papierze i je pokwitować? Czy jeśli tak, to mogę zignorować tego typu maile i uznać, że chodzi o wyłudzenie pieniędzy?

Chodzi o skopiowanie jakiegoś zdjęcia z internetu bez podania jego autora (panorama miasta). Polubownie 3000, a w przeciwnym wypadku 4900. Śmierdzi mi to oszustwem, bo chyba każdy wpierw rozważyłby możliwość wystosowania żądania usunięcia skopiowanego zdjęcia albo podania jego autora i wystosowania przeprosin, bo żeby zaraz maile słać i grozić karom paru tysięcy za jedno zdjęcie znalezione w Google?
 
Ostatnia edycja:
RE: Otrzymałem list z poleceniem zapłaty - 5

Evanger napisał:
... Czy nie jest tak, że muszę wezwanie otrzymać na papierze i je pokwitować? ...
Nie musisz choć taka forma bywa bardziej wiarygodna niż e-mail.
 
RE: Otrzymałem list z poleceniem zapłaty - 5

Mimo wszystko chodzi o jedno zdjęcie, które przypadkiem znalazłem w Google i postanowiłem wykorzystać je na swoim blogu. Czy naprawdę prokuratura przyjmie tego typu sprawę i będzie dochodzić 4900 złotych za jedno zdjęcie? W dodatku gdy strona oskarżająca nawet nie starała się wystosować żądania jego usunięcia, ani nie wysłała mi listu? Przecież ciężko komukolwiek udowodnić, że jest właścicielem jakiegoś konta email i że otrzymał zawiadomienie. Poza tym mieszkam poza granicami Polski i nie mam w niej zameldowania. Czy natychmiastowe żądanie zapłaty 3000 złotych nie świadczy o tym, że nie ma z drugiej strony chęci na polubowne zakończenie sprawy? Czy oskarżający nie musi przed prokuraturą udowodnić, że adres mailowy należy akurat do oskarżonego?
 
Ostatnia edycja:
RE: Otrzymałem list z poleceniem zapłaty - 5

Evanger napisał:
... Chodzi o skopiowanie jakiegoś zdjęcia z internetu ...
Masz błędne przeświadczenie, że cokolwiek jest w internecie można dowolnie wykorzystywać.
Evanger napisał:
... W dodatku gdy strona oskarżająca nawet nie starała się wystosować żądania jego usunięcia, ani nie wysłała mi listu? ...
Nie ma takiego obowiązku.
 
Mimo wszystko chodziło o jedno zdjęcie, a nie film kopiowany w celu uzyskania korzyści majątkowych. Czy istnieje zatem szansa, że sprawa zostanie umorzona ze względu na niską szkodliwość czynu, czy też lepiej przystać na warunki i zapłacić te 3000 złotych?
 
Przecież na razie nikt nie przedstawił Tobie żadnych zarzutów, dostałaś na razie wezwanie do spełnienia roszczeń uprawnionego. Na początek poprosiłbym o udokumentowanie prawa do wysuwania roszczeń.
 
Otrzymałem w mailu pełnomocnictwo autora zdjęć (do reprezentowania go przez kancelarię) i samo wezwanie do spłaty. Czy zatem potrzeba czegoś więcej? Czy udokumentowane prawo do wysuwania roszczeń to np. dowód na posiadanie przez autora zdjęć do praw autorskich, czy wystarcza jego pełnomocnictwo i to, że zdjęcie znajduje się na jego stronie internetowej? Co tak dokładnie muszą mi przedstawić oprócz wezwania do spłaty, pełnomocnictwa i dowodu na to, że skopiowałem zdjęcie?
 
Pełnomocnictwo do reprezentowania powoda nie jest związane z prawem do wysuwania roszczeń z tytułu autorstwa utworu. Jednak jak mniemam, kopiując zdjęcie miałeś świadomość istnienia jego autora, który był prawdopodobnie oznaczony choć nie ma takiego wymogu. Proponuję grzecznie przystąpić do negocjacji wysokości roszczeń.
 
No właśnie w tym problem, że nie byłem tego świadomy.

Zdjęcie znalazłem w Google wpisując bodajże ,,Warszawa'' lub ,,panorama Warszawy'' i wyświetliła mi się cała masa wyników, a ja nie przypuszczałbym, że przy czymś takim natknę się na zdjęcia objęte tak restrykcyjnym prawem autorskim. Tym bardziej, że po wklejeniu zdjęcia na bloga, wystarczyło na nie kliknąć, by przekierowało ono do swojego źródła. Co innego gdyby na zdjęciu było napisane kto jest jego autorem, że zastrzegł sobie prawa, wtedy bym pomyślał, a tak?

Nigdy wcześniej nie odwiedzałem samej strony tego Pana z jego zdjęciami i sądziłem, że jest to panorama jakich wiele i że tego typu zdjęcie nie jest samo w sobie jakoś szczególnie ,,artystyczne'', by obejmowało je prawo autorskie. Przecież nie dotyczy ono wszystkich zdjęć i w życiu nie pomyślałbym, że chodzi o panoramę! Wizerunek kogoś - o, to co innego.

Popełniłem może i głupstwo, ale sam piszę artykuły i gdy ktoś je kopiuje bez mojej wiedzy, to proszę po prostu o podanie stosownego linku i autora tekstu. Nie pomyślałbym, że przypadkowe zdjęcie panoramy z Google może mnie kosztować prawie pięć tysięcy złotych.

Czyli druga strona musi mi przedstawić prawo do wysuwania roszczeń? No dobrze, ale co wtedy? Czy moja kompletna nieświadomość, jak i to, że jestem uczniem oraz że usunąłem natychmiast zdjęcie dowiedziawszy się o tym, nie świadczy o tym, że chcę polubownie załatwić sprawę? Albo inaczej: jeśli poproszę o udokumentowane prawo do wysuwania roszczeń i je otrzymam, po czym nie zapłacę 3000 złotych, to czy mogę liczyć na to, że prokuratur nie przyjmie sprawy?

Po prostu cała ta rzecz wydaje mi się śmieszna. Sam jako autor nigdy nie pomyślałbym, by w ten sposób walczyć o prawo do jednego zdjęcia. Gdy ktoś narusza moją własność intelektualną, uprzejmie proszę i nie wysyłam wezwań do zapłaty. Nie, nie miałem pojęcia, że to zdjęcie może być objęte prawem autorskim, bo słyszałem o tym, że nie każde zdjęcie temu prawu podlega i nie miałem pojęcia skąd ono pochodzi. Nie wyobrażam sobie, by prokurator ciągał uczniaka na przesłuchania i żeby sąd mimo żadnej szkodliwości czynu zasadził mi karę grzywny, gdy chciałem załatwić sprawę polubownie. Ale może nie ma sensu tego oczekiwać i po prostu poprosić o prawo do wysuwania roszczeń z tytułu autorstwa, a potem zgodzić się na 3000, by nie musieć odpowiadać na pytania prokuratury i płacić 4900?

Ech, jaka jest poza tym możliwość obniżenia roszczeń?
 
Ostatnia edycja:
Chcę się też upewnić, gdzie ewentualnie może mnie kancelaria zaskarżyć?

Skoro mieszkam za granicą i doszło do naruszenia praw autorskich w Internecie, to czy najodpowiedniejszym organem nie jest zatem sąd okręgowy w kraju mojego obecnego zamieszkania?
 
Pozew cywilny, SR właściwy dla pozwanego.
 
Evanger napisał:
... natknę się na zdjęcia objęte tak restrykcyjnym prawem autorskim. ...
Wszystkie utwory są chronione jednakowo, nie ma w tutaj nic szczególnie restrykcyjnego.
Evanger napisał:
... Skoro mieszkam za granicą i doszło do naruszenia praw autorskich w Internecie, ...
W świetle orzeczenia TSEU (w sprawie C‑360/12), może przed sądem w dowolnym państwie członkowskim gdzie jest dostępna strona.
 
Ostatnia edycja:
Rozumiem. W tej sytuacji interesuje mnie przede wszystkim to, czy po dojściu do ugody i zapłaceniu ustalonej sumy, będę miał pewność, że kancelaria nie podejmie żadnych innych kroków i że nie będzie się niczego domagać w przyszłości. Jest to pewne, a może mogę prosić o takie oświadczenie?

W razie nie dojścia do ugody, ile może trwać składanie przez ich stronę wniosku do sądu i rozpoczęcie postępowania? Czy jest w ogóle pewne, że do niego dojdzie? Zostałbym wcześniej wezwany na przesłuchanie, czy od razu będzie to proces?
 
Evanger napisał:
Rozumiem. W tej sytuacji interesuje mnie przede wszystkim to, czy po dojściu do ugody i zapłaceniu ustalonej sumy, będę miał pewność, że kancelaria nie podejmie żadnych innych kroków i że nie będzie się niczego domagać w przyszłości. ...
Na tym polega ugoda.

Evanger napisał:
... ile może trwać składanie przez ich stronę wniosku do sądu i rozpoczęcie postępowania? Czy jest w ogóle pewne, że do niego dojdzie? ...
Niestety na to pytanie nie da się odpowiedzieć, nie potrafimy wróżyć.


PS.
Pamiętaj, że Twoje działanie ma też znamiona przestępstwa.
 
Ostatnia edycja:
Pamiętaj, że Twoje działanie ma też znamiona przestępstwa.

A to dlaczego? To naturalne, że skoro nie znam się na prawie, chcę się wtedy upewnić w każdej kwestii i mieć ABSOLUTNĄ pewność, że nie jest to próba wyłudzenia ode mnie pieniędzy. Przypadki innych internautów kazały mi zachować ostrożność.

Mimo to po przedstawieniu mi jasnych dowodów przez Kancelarię musiałem uznać, że nie jest to oszustwo, więc przyznałem się do winy i rozmawiamy odnośnie kwoty pieniężnej, której wpłata potwierdzi ugodę i zakończy całą tą sprawę.
 
Evanger napisał:
A to dlaczego? To naturalne, że skoro nie znam się na prawie, chcę się wtedy upewnić w każdej kwestii i mieć ABSOLUTNĄ pewność, że nie jest to próba wyłudzenia ode mnie pieniędzy. Przypadki innych internautów kazały mi zachować ostrożność.

Mimo to po przedstawieniu mi jasnych dowodów przez Kancelarię musiałem uznać, że nie jest to oszustwo, więc przyznałem się do winy i rozmawiamy odnośnie kwoty pieniężnej, której wpłata potwierdzi ugodę i zakończy całą tą sprawę.
Przestępstwem jest przypisanie sobie autorstwa lub naruszenie praw majątkowych cudzego dzieła - czyli działanie ktorego sie dopusciles. A nie pytanie sie o ich podstawy prawne.

Art. 115, 116 ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych (rozdz. 14: Odpowiedzialność karna).

To nie tylko naruszenie praw (mówiąc po ludzku - powód do roszczeń cywilnych, zapłaty) - ale też możliwe przestępstwo (postępowanie karne).
 
Czyli jeśli dobrze rozumiem, to kopiując zdjęcie z internetu bez łatwej możliwości weryfikacji źródła, a także dowiedzenia się czy jest ono chronione prawem autorskim, jest równoznaczne z przypisaniem sobie jego autorstwa? Bo autor nie ma dziś obowiązku podawać takiej informacji? To utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że o ile w tej kwestii autor ma rację i dopuściłem się złamania jego praw autorskich, to jest to wręcz idealna furtka dla całej maści oszustów, którzy mogą zostawiać w sieci takie ,,pułapki''. Ale nie jesteśmy tutaj, by dyskutować o prawie...

Zatem jeśli podjąłem się dyskusji i spłacę należność zawartą w ugodzie, to nie muszę obawiać się zupełnie, że zostanę podany do sądu i że oskarży się mnie o popełnienie przestępstwa?
 
Evanger napisał:
... to kopiując zdjęcie z internetu ...
Kopiowanie nie jest bezprawne lecz rozpowszechnianie cudzego utworu bez zgody autora lub uprawnionego i nie ma tutaj żadnej pułapki. Gdybyś postarał się o taką zgodę to dowiedziałbyś się czy autor życzy sobie oznaczenia swojego autorstwa czy też nie.
Evanger napisał:
... czy jest ono chronione prawem autorskim, ...
Każdy utwór jest chroniony prawem.
Evanger napisał:
... Ale nie jesteśmy tutaj, by dyskutować o prawie ...
Zatem pomyliłeś Forum bo właśnie po to tutaj jesteśmy, którego Ty nie rozumiesz stąd Twoje nietrafione komentarze.
Evanger napisał:
... Zatem jeśli podjąłem się dyskusji i spłacę należność zawartą w ugodzie, to nie muszę obawiać się zupełnie, że zostanę podany do sądu i że oskarży się mnie o popełnienie przestępstwa?
Jak wcześniej napisałem, taki jest cel ugody.
 
Ostatnia edycja:
No dobrze, czy jednak uważa Pan, że jest zawsze tak prostym dowiedzieć się kto jest naprawdę autorem zdjęcia, jak i dojście do oryginalnego linku, gdy to zdjęcie jest rozpowszechnione w sieci (zapewne dlatego, że autor każdorazowo udziela witrynom na to zgody)? Można się przekopać przez 20 stron i jeszcze nie dojść do strony z oryginałem, gdzie dopiero znajdujemy informacje o zastrzeżeniu tegoż prawem autorskim.

Tak, trudność w zrozumieniu tego nie jest czynnikiem łagodzącym. Więc wolę zapłacić niż toczyć walkę, której reguł nie znam.
 
Powrót
Góra