A
andrzejlisek
Użytkownik
- Dołączył
- 09.2010
- Odpowiedzi
- 78
Do zgłębienia tego problemu skłonił mnie komentarz ***mod*** w odpowiedzi na pytanie "Dlaczego bez rejestracji mogę oglądać telewizję przez ograniczony czas?", a także to, że "duże" telewizje walczą z retransmisją swoich stacji na polskich i zagranicznych portalach o wątpliwej legalności.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że telewizja taka, jak *** przyjęły sobie taki model biznesowy, że oglądać można za darmo, a zarabiać będą na reklamach w odróżnieniu od na przykład ***, który jest kodowany i jak ktoś chce go oglądać, to musi zapłacić (właściciel *** zarabia na abonamentach od użytkowników dekoderów).
W takim razie, jak mówimy o stacji *** (dotyczy to wszystkich stacji niekodowanych dostępnych drogą satelitarną i naziemną, co nie wymaga żadnych opłat poza zakupem urządzeń potrzebnych do ich odbioru), to jak ktoś gdzieś retransmituje w internecie bez żadnej umowy, to moim zdaniem taki *** zamiast z tym walczyć, to powinien się nawet cieszyć z tego, bo zwiększa to ogladalność, a o ogladalność walczy, bo to zwiększa potencjalną ilość osób, do których może dotrzeć z reklamą.
Zupełnie inny temat jest, jak sprawa dotyczy retransmisji stacji kodowanych takich, jak *** wtedy to nazywa się "sharing" i jest on słusznie ścigany. Taki sharing oznacza konkretne straty finansowe, bo kilkadziesiąt osób korzysta, a dostają jeden abonament zamiast kilkudziesięciu.
W takim razie, jeżeli jest to sygnał z założenia rozpowszechniany zupełnie za darmo, to dlaczego udostępnianie go, żeby dotarł do jeszcze większej ilości osób jest naruszeniem prawa autorskiego i dlaczego stacje telewizyjne z tym walczą zamiast to pochwalać? Taka praktyka w odniesieniu do *** przynosi zysk, a nie stratę, bo zwiększa się dostępność i oglądalność żadnym kosztem, prawda?
Załóżmy, że w mieście w gęstej zabudowie jest blok bez instalacji zbiorczej i jeden mieszkaniec mieszka na najwyższym piętrze i za pomocą anteny odbiera ***, a drugi mieszkaniec mieszka na parterze, tam sygnał antenowy jest zbyt słaby, jednak dogadał się z pierwszym mieszkańcem, że przeprowadzą kabel przez blok bądź bezprzewodowo udostępni stację tak, żeby obaj mogli oglądać. Gdzie tu jest działanie na szkodę właściciela stacji ***? Mieszkaniec na parterze normalnie nie mógłby oglądać nie dlatego, że nie chce płacić, tylko dlatego, że ukształtowanie terenu i zabudowa uniemożliwia odbiór. Natomiast dla stacji *** jest wszystko jedno, czy będzie ich oglądać jeden, czy dwóch, czy każdy mieszkaniec tego bloku, bo żaden z nich nie płaci abonamentu, aby oglądać ***, jednak *** chciałby, żeby każdy go oglądał. Co za różnica, czy każdy będzie mieć swoją antenę, czy będzie antena zbiorcza na blok, czy będą oglądać przez internet?
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że telewizja taka, jak *** przyjęły sobie taki model biznesowy, że oglądać można za darmo, a zarabiać będą na reklamach w odróżnieniu od na przykład ***, który jest kodowany i jak ktoś chce go oglądać, to musi zapłacić (właściciel *** zarabia na abonamentach od użytkowników dekoderów).
W takim razie, jak mówimy o stacji *** (dotyczy to wszystkich stacji niekodowanych dostępnych drogą satelitarną i naziemną, co nie wymaga żadnych opłat poza zakupem urządzeń potrzebnych do ich odbioru), to jak ktoś gdzieś retransmituje w internecie bez żadnej umowy, to moim zdaniem taki *** zamiast z tym walczyć, to powinien się nawet cieszyć z tego, bo zwiększa to ogladalność, a o ogladalność walczy, bo to zwiększa potencjalną ilość osób, do których może dotrzeć z reklamą.
Zupełnie inny temat jest, jak sprawa dotyczy retransmisji stacji kodowanych takich, jak *** wtedy to nazywa się "sharing" i jest on słusznie ścigany. Taki sharing oznacza konkretne straty finansowe, bo kilkadziesiąt osób korzysta, a dostają jeden abonament zamiast kilkudziesięciu.
W takim razie, jeżeli jest to sygnał z założenia rozpowszechniany zupełnie za darmo, to dlaczego udostępnianie go, żeby dotarł do jeszcze większej ilości osób jest naruszeniem prawa autorskiego i dlaczego stacje telewizyjne z tym walczą zamiast to pochwalać? Taka praktyka w odniesieniu do *** przynosi zysk, a nie stratę, bo zwiększa się dostępność i oglądalność żadnym kosztem, prawda?
Załóżmy, że w mieście w gęstej zabudowie jest blok bez instalacji zbiorczej i jeden mieszkaniec mieszka na najwyższym piętrze i za pomocą anteny odbiera ***, a drugi mieszkaniec mieszka na parterze, tam sygnał antenowy jest zbyt słaby, jednak dogadał się z pierwszym mieszkańcem, że przeprowadzą kabel przez blok bądź bezprzewodowo udostępni stację tak, żeby obaj mogli oglądać. Gdzie tu jest działanie na szkodę właściciela stacji ***? Mieszkaniec na parterze normalnie nie mógłby oglądać nie dlatego, że nie chce płacić, tylko dlatego, że ukształtowanie terenu i zabudowa uniemożliwia odbiór. Natomiast dla stacji *** jest wszystko jedno, czy będzie ich oglądać jeden, czy dwóch, czy każdy mieszkaniec tego bloku, bo żaden z nich nie płaci abonamentu, aby oglądać ***, jednak *** chciałby, żeby każdy go oglądał. Co za różnica, czy każdy będzie mieć swoją antenę, czy będzie antena zbiorcza na blok, czy będą oglądać przez internet?
Ostatnią edycję dokonał moderator: