V
violek33
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2009
- Odpowiedzi
- 2
Witam!
Gdzie szukac pomocy jezeli byly parner zabral dziecko i nie pozwala sie z nim kontaktowac?
Sprawa jest troche skomplikowana ale postaram sie w skrocie ja opisac!
Moja znajoma po porodzie miala depresje poporodowa (mysle ze jej partner tez mial z tym cos wspolnego bo znecal sie nad nia psychiczne w czasie ciazy) wyladowala w zwiazku z tym w szpitalu dziecko w tym czasie przebywalo troche w Polsce a troche u swojego ojca (wynajal opiekunke z Polski) Kiedy znajoma wyszla ze szpitala okazalo sie ze opiekunka nie jest juz tylko opiekunka do dziecka ale "opiekunka" dla tatusia (znajoma oplacala ta "opikunke") tak wiec depresja wcale nie odeszla a tylko sie poglebila. A wspanialy tatus wyslal moja znajoma do Polski-wystawiajac walizki za drzwi!
Wtedy jeszcze nikomu nie opowiadala co sie u niej dzieje- poprostu "podkulila ogn" i pojechala! Zanim calkowicie doszla do siebie minal prawie rok! W tym czasie tatus ozenil sie z opiekunka i mieszkaja sobie w znajomej mieszkaniu( no wlasciwie to mietvetrag byl na oboje) jezdza sobie jej autem i nie wpuszczaja jej do domu a kontakty z dzieckiem ma utrudnione.
Gdzie powinna szukac pomocy!Czy ma jakiekolwiek szanse na odzyskanie dziecka?
(Nie ma ograniczonych ani zabranych praw rodzicielskich)
Gdzie szukac pomocy jezeli byly parner zabral dziecko i nie pozwala sie z nim kontaktowac?
Sprawa jest troche skomplikowana ale postaram sie w skrocie ja opisac!
Moja znajoma po porodzie miala depresje poporodowa (mysle ze jej partner tez mial z tym cos wspolnego bo znecal sie nad nia psychiczne w czasie ciazy) wyladowala w zwiazku z tym w szpitalu dziecko w tym czasie przebywalo troche w Polsce a troche u swojego ojca (wynajal opiekunke z Polski) Kiedy znajoma wyszla ze szpitala okazalo sie ze opiekunka nie jest juz tylko opiekunka do dziecka ale "opiekunka" dla tatusia (znajoma oplacala ta "opikunke") tak wiec depresja wcale nie odeszla a tylko sie poglebila. A wspanialy tatus wyslal moja znajoma do Polski-wystawiajac walizki za drzwi!
Wtedy jeszcze nikomu nie opowiadala co sie u niej dzieje- poprostu "podkulila ogn" i pojechala! Zanim calkowicie doszla do siebie minal prawie rok! W tym czasie tatus ozenil sie z opiekunka i mieszkaja sobie w znajomej mieszkaniu( no wlasciwie to mietvetrag byl na oboje) jezdza sobie jej autem i nie wpuszczaja jej do domu a kontakty z dzieckiem ma utrudnione.
Gdzie powinna szukac pomocy!Czy ma jakiekolwiek szanse na odzyskanie dziecka?
(Nie ma ograniczonych ani zabranych praw rodzicielskich)